Nie będzie komisji śledczej. Nie dlatego, że rząd ma jakieś wielkie tajemnice do ukrycia. Wszystko właściwie już wiadomo.
REKLAMA
Kasa rządzi, Plichta i jemu podobni rządzą. Byle śmondak z wypchanym portfelem jest w stanie na oczach gawiedzi, korumpować polityków klasy i partii rządzącej, bo na tym ten system polega. To nie jest żadna szczególna afera. To system.
I dyskusji idącej właśnie w kierunku definiowania tego systemu bał się premier Tusk, blokując powołanie komisji śledczej. Ciekawe, że w dyskusji parlamentarnej nawet przedstawiciel PiS nie odważył się wyrazić przypuszczenia, że te wszystkie działania i zaniechania urzędników, zostały przez mądrego złodzieja zapłacone. Minister Gowin powiada, że to co zrobił prokurator - nie było "rozsądne".
Zgoda, rozsądniej byłoby nie brać. Ale ludzie to wiedzą i tylko politycy mamroczą coś o błędach, potrzebie dalszego szkolenia kadr, zmian ustawowych. Przepis zakazujący kradzieży już jest. Ale wciąż mam wrażenie, że większość klasy politycznej uważa, że postulat by nie kraść - jest zbyt radykalny.
Zgoda, rozsądniej byłoby nie brać. Ale ludzie to wiedzą i tylko politycy mamroczą coś o błędach, potrzebie dalszego szkolenia kadr, zmian ustawowych. Przepis zakazujący kradzieży już jest. Ale wciąż mam wrażenie, że większość klasy politycznej uważa, że postulat by nie kraść - jest zbyt radykalny.
Premier jest zdania, że prawo do naciągania bliźnich jest częścią tak drogiej nam i z trudem wywalczonej wolności. I tej wolności "lisa w kurniku" gotów jest bronić. Ogłaszając możliwość zarobienia gigantycznych pieniędzy bez konieczności robienia czegokolwiek, Marcin P. znany też wszem i wobec jako Marcin Plichta ogłosił, że planuje skok na kasę i potrzebuje wspólników. Ryzyko się opłaca, bo zyski duże. Wiadomo, że w realnej gospodarce takie zyski są niemożliwe i że prezes Amber Gold, zamierza kogoś wyrąbać na dużą kasę. Chciwość ludzka nie zna granic, więc chętnych nie zabrakło. I co? I to oni zostali wyrąbani.
Okazało się, że pan Marcin nie jest uczciwym spekulantem, tylko zwykłym oszustem. W dodatku oszukiwał ludzi w miarę zamożnych, a więc godnych uwagi wysokiej izby.
Losem niezamożnych klientów parabanków w rodzaju Providenta, jak dotąd nie udało się klasy politycznej zainteresować. Mamy więc dalej w TV reklamy Providenta, który bierze do 8000% za udzielane pożyczki, a jakaś miła pani w reklamówce oświadcza, że to firma solidna i można na niej polegać. Nikogo to nie oburza, chociaż lichwa jest zabroniona, bo to część tak zachwalanej przez premiera wolności gospodarczej. Wszak każdy, kto nie ma na buty dla dziecka czy proszki dla dziadka - podejmuje suwerenną decyzję. Może pożyczki nie brać, pozwolić dziadkowi umrzeć, a dziecku chodzić boso.
W ramach tego samego wolnego rynku, inni wolni ludzie w wolnorynkowej Polsce Tuska, ogłaszają chęć spieniężenia swoich organów wewnętrznych, które zapewne bardziej przydadzą się lepiej sytuowanym i schorowanym z powodu wystawnego trybu życia obywatelom.
I tego hulającego rynku, premier nie będzie psuł jakimiś idiotycznymi zasiłkami z pomocy społecznej, bo mogłoby to znacznie ograniczyć nieograniczone możliwości bogacenia się, a więc przedsiębiorczość. Przeciwnie. Już dziś przygotowuje wystąpienie, w sprawie dalszego zaciskania pasa w związku z kryzysem.
Okazało się, że pan Marcin nie jest uczciwym spekulantem, tylko zwykłym oszustem. W dodatku oszukiwał ludzi w miarę zamożnych, a więc godnych uwagi wysokiej izby.
Losem niezamożnych klientów parabanków w rodzaju Providenta, jak dotąd nie udało się klasy politycznej zainteresować. Mamy więc dalej w TV reklamy Providenta, który bierze do 8000% za udzielane pożyczki, a jakaś miła pani w reklamówce oświadcza, że to firma solidna i można na niej polegać. Nikogo to nie oburza, chociaż lichwa jest zabroniona, bo to część tak zachwalanej przez premiera wolności gospodarczej. Wszak każdy, kto nie ma na buty dla dziecka czy proszki dla dziadka - podejmuje suwerenną decyzję. Może pożyczki nie brać, pozwolić dziadkowi umrzeć, a dziecku chodzić boso.
W ramach tego samego wolnego rynku, inni wolni ludzie w wolnorynkowej Polsce Tuska, ogłaszają chęć spieniężenia swoich organów wewnętrznych, które zapewne bardziej przydadzą się lepiej sytuowanym i schorowanym z powodu wystawnego trybu życia obywatelom.
I tego hulającego rynku, premier nie będzie psuł jakimiś idiotycznymi zasiłkami z pomocy społecznej, bo mogłoby to znacznie ograniczyć nieograniczone możliwości bogacenia się, a więc przedsiębiorczość. Przeciwnie. Już dziś przygotowuje wystąpienie, w sprawie dalszego zaciskania pasa w związku z kryzysem.
Za każdym razem, kiedy któryś ze szczególnie przedsiębiorczych obywateli przegnie pałę, zbierze się Sejm i ogłosi, że to była afera, a poza tym jest wszędzie normalnie. Jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej, bo w świecie rządzonym przez pieniądze - świat nie jest dla ludzi, tylko dla zysku.
A ci, którzy uważają, że niezależny prokurator Seremet, kazał aresztować Plichtę dokładnie w tym dniu i o tej godzinie, kiedy premier broni z trybuny sejmowej niezależności prokuratury; ci którzy sugerują, że prokurator rejonowy uporczywie umarzał śledztwo przeciwko Amber Gold, w obawie przed konsekwencjami zaatakowania firmy zatrudniającej syna urzędującego premiera
- to nie ludzie, to wilki.
- to nie ludzie, to wilki.
Janusz Palikot / Piotr Ikonowicz
