Dawno tu już nie byłem! Niewiele się zmieniło! Trochę mnie dziwi, że w przypadku tak ugruntowanej i międzynarodowej imprezy, wciąż nie udało się wyremontować sal i dobudować co trzeba, aby stworzyć wizerunek postępu.

REKLAMA
To jeden z wielu przykładów, gdzie administracja rządowa nie potrafi promować kraju, a samorząd jest wciąż za biedny, aby to udźwignąć! Choć połączenie sił gminy, sejmiku i państwa powinno przez tyle lat dać efekt piorunujący, to jest tak sobie, a poprawa oczywiście zbyt mała.
Ważne jednak, że ludzie się spotykają i kto wie, czy to nie jest jedno z niewielu miejsc, gdzie mógłby się odbyć realny dialog pomiędzy polityką i biznesem. Jednak to, co widziałem wczoraj - raczej przypomina gościnne występy polityków, a nie próbę prawdziwej rozmowy.
Tyle ogólnie!
Brałem udział jako panelista w dwóch dyskusjach: o organizacjach pozarządowych i o sposobach wyjścia z kryzysu w Europie.
Moim zdaniem pytanie postawione w ten sposób, że mamy dwie drogi wyjścia z recesji: cięcia wydatków i konsolidacja budżetów krajowych lub inwestycje publiczne, czyli wydatki - jest błędne.
Trzeba odrzucić cały dotychczasowy paradygmat ekonomiczny. Sytuacja jest zbyt poważna, aby się udało, powtarzając stare techniki - wyjść z recesji.
Przede wszystkim dług publiczny większości państw europejskich jest tak duży, a koszty jego obsługi, tak istotne, że nie da się tego równoważyć i będziemy – idąc w tym kierunku - tylko pogłębiać recesję.
Podobnie pompowanie pieniędzy publicznych, czyli zwiększanie długu, tylko skumuluje problemy z obsługą długu. Tym bardziej, że dziś oprocentowanie długu jest większe, niż tempo rozwoju!
Trzeba więc czegoś innego.
Po pierwsze potrzebujemy redukcji długów. Nie ma powodu, aby długi na tym
poziomie były finansowane przez rynki finansowe, które dokładają do tego własną marżę. O wielkość tej marży powinna nastąpić redukcja długów w Europie.
Po drugie finansowanie zmniejszonego długu, powinno być tańsze i trzeba wypuścić euroobligacje o tym samy oprocentowaniu dla wszystkich krajów europejskich. To oczywiście wymaga negocjacji politycznych, bo takie instrumenty wspólne musiałyby się wiązać z określonym zakresem władzy na rzecz instytucji europejskich, a kosztem rządów krajowych.
Po trzecie potrzebujemy redukcji kosztów energii, a to wymaga znów wspólnego, w imieniu całej Unii, negocjowania cen, a nie tak jak dziś - indywidualnie, przez każde państwo członkowskie. Bez tego jednak nie uzyskamy efektu zrównoważenia oraz kolejnej fali uprzemysłowienia. Są to zmiany zasadnicze, a jednak konieczne.
Tego typu projekty poza korzyściami ekonomicznymi ożywiłyby politycznie Unię!
To ożywienie jest tak samo ważne jak zmiany ekonomicznie.
Europa potrzebuje idei! Część problemów wynika z niewiary w Europę! Oczywiście problemów i wyzwań jest cała masa. Jest wielkie pytanie o wspólną politykę inflacyjną. I dziesiątki podobnych kwestii. To oznacza wszak nie tylko ryzyka, ale też szanse! Szanse na zasadniczy skok w integracji i w konsekwencji w rozwoju.
Jednym słowem, kryzys europejski rokuje szanse na nową konstrukcję Unii. Konstrukcję bardziej federalną niż dzisiaj. Jednak bez tak zasadniczej zmiany reguł gry, nie wyjdziemy z recesji przez lata.
Nawet jeśli w kraju będzie ona łagodniejsza!
To jej skutki i tak będą bolesne!
TUTAJ znajduje się mój wywiad dla portalu BIZNES.pl
logo
Agata Kołodziej (BIZNES.pl) / Janusz Palikot (RP) www.biznes.onet.pl