Mamy problem w kraju. Problem poważny. Dotyczący każdego z nas.
REKLAMA
Nie mamy systemu emerytalnego. A ściślej, nie będziemy mieli, gdyż system, który miał być, jest właśnie demontowany i nie jest prezentowany żaden inny. Niby dalej ma być ZUS, lub opcjonalnie OFE, ale wiemy, że ZUS to wielka dziura bez dna i bez żadnego widoku na naprawę. System OFE zaś choć miał jedną wielka zaletę, że gromadził realne pieniądze, a nie zobowiązania na koncie, to był mało rentowny, ale przede wszystkim pada teraz łupem Rostowskiego i zostanie wykorzystany niczym basen gotówki dla spragnionego budżetu. Budżetu w dodatku na kacu zadłużenia. Nie mamy więc żadnego realnego systemu emerytalnego w planach.
Mniejsza z tym kto na tym zarobił pieniądze, kto stracił i czy kiedyś Rostowski odpowie przed Trybunałem Stanu, za obecne decyzje. Ważne jest, że nie mamy pomysłu, nie mamy zabezpieczenia dla emerytur.
Teoretycznie można by myśleć o naprawie ZUS-u. Połączeniu z KRUS - em (jest w Sejmie taki projekt Ruchu), nadzorze korporacyjnym, kalkulowaniu inwestycji, redukcji kosztów tego molocha, ale to choć potrzebne, nie załatwi problemu. Nasza trudność to niebilansowanie się świadczeń emerytalnych na minimalnym choć poziomie przy obecnym stanie demograficznym, długości życia i tempie rozwoju gospodarczego. Gdybyśmy się rozwijali szybciej, to być może OFE mogłoby pozostać. Gdybyśmy mieli bardziej przebojową gospodarkę, to mielibyśmy lepsze ceny i lepsze płace, a więc więcej pieniędzy w ZUS-ie.
Niestety nie mamy. Jeśli w krótkim czasie nie postawimy na wzrost innowacji, edukację, naukę i nowoczesny marketing gospodarczy, to na zawsze pozostaniemy w obecnych dylematach.
Polskie produkty są za tanie aby zmienić ten stan rzeczy, a nasz wizerunek za słaby, aby dodawać do marży cenę kraju pochodzenia.
Minęło dwadzieścia lat i w tym sensie stoimy w miejscu. Musimy ruszyć, a jest to możliwe!
Mniejsza z tym kto na tym zarobił pieniądze, kto stracił i czy kiedyś Rostowski odpowie przed Trybunałem Stanu, za obecne decyzje. Ważne jest, że nie mamy pomysłu, nie mamy zabezpieczenia dla emerytur.
Teoretycznie można by myśleć o naprawie ZUS-u. Połączeniu z KRUS - em (jest w Sejmie taki projekt Ruchu), nadzorze korporacyjnym, kalkulowaniu inwestycji, redukcji kosztów tego molocha, ale to choć potrzebne, nie załatwi problemu. Nasza trudność to niebilansowanie się świadczeń emerytalnych na minimalnym choć poziomie przy obecnym stanie demograficznym, długości życia i tempie rozwoju gospodarczego. Gdybyśmy się rozwijali szybciej, to być może OFE mogłoby pozostać. Gdybyśmy mieli bardziej przebojową gospodarkę, to mielibyśmy lepsze ceny i lepsze płace, a więc więcej pieniędzy w ZUS-ie.
Niestety nie mamy. Jeśli w krótkim czasie nie postawimy na wzrost innowacji, edukację, naukę i nowoczesny marketing gospodarczy, to na zawsze pozostaniemy w obecnych dylematach.
Polskie produkty są za tanie aby zmienić ten stan rzeczy, a nasz wizerunek za słaby, aby dodawać do marży cenę kraju pochodzenia.
Minęło dwadzieścia lat i w tym sensie stoimy w miejscu. Musimy ruszyć, a jest to możliwe!
Po pierwsze: polityka gospodarcza nastawiona na wzrost marży w eksporcie, oraz na wzrost popytu wewnętrznego, czyli większe płace, a ściślej: większa kwota wolna od podatku.
Po drugie: polityka zagraniczna w służbie gospodarki.
Po trzecie: promocja kraju przez kulturę jako narzędzie podniesienia wizerunku Polski.
Po czwarte: wsparcie małego i średniego biznesu.
Po piąte: przyjazna administracja.
Po drugie: polityka zagraniczna w służbie gospodarki.
Po trzecie: promocja kraju przez kulturę jako narzędzie podniesienia wizerunku Polski.
Po czwarte: wsparcie małego i średniego biznesu.
Po piąte: przyjazna administracja.
