Wywiad o taśmach

REKLAMA
Dlaczego minister Sawicki zniknął?
- Jest na urlopie, chyba od zeszłej niedzieli. Akurat tak się trafiło, że pod jego nieobecność odpalono ten materiał.
Wicepremier Pawlak wezwał go do powrotu...
- No tak, teraz najważniejsze jest to, żeby sprawę wyjaśnić. Ale czytała pani oświadczenia obu panów dokładnie?
Czytałam. I co?
- Że to były emocjonalne wypowiedzi, że przeprasza - tak przynajmniej mówi Łukasik. I to jest bardzo odmienne od tego, co padało z taką pewnością tam, w gabinecie, przy ukrytej kamerze. Przynajmniej dla jednego z rozmówców ukrytej. Dlatego tak ważne jest, by odpowiednie służby to sprawdziły.
Waldemar Pawlak też mógłby zabrać głos, bo nie słyszałam, żeby w tej sprawie miał coś do powiedzenia.
- Dostałem SMS-a, że kierownictwo PSL zabierze głos po stosownych wyjaśnieniach ministra Sawickiego po powrocie z urlopu.
Ale czy Pawlak już nie powinien się wypowiedzieć?
- Rywalizuję z Waldemarem Pawlakiem [o szefostwo w partii], mówię o nowym, lepszym PSL-u, dlatego unikam komentarzy co robiłbym na miejscu Waldemara Pawlaka. Ja nie zniknąłem, odbieram telefony, odpowiadam na pytania.
Dlatego właśnie, że kandyduje pan na prezesa PSL.
- Nie, nie. Każdy z nas ma określoną konstrukcję, wie lub nie wie jak zareagować. Mój głos jest znany, ocenę Waldemara Pawlaka zostawiam innym. I myślę, że służby zwrócą też uwagę na to, skąd w ostatnim czasie tak powszechny zwyczaj nagrywania i odpalania zarejestrowanych rozmów dużo później.
Dziś, gdy muszę odnosić do mało zaszczytnej, mało chwalebnej rozmowy dwóch ludzi związanych z PSL, ich relacji i sugestii, to nie jestem dumny, tylko zasmucony. Nie wiedziałem, że Serafin jest producentem telewizyjnym.
Uważa pan, że to on nagrał to wideo?
- A ma pani wątpliwości? Chyba że u pani w gabinecie też leży kamera i chodzi na okrągło bez względu na to, czy ma pani gości, czy nie. Normalni ludzie nie zapraszają do siebie nikogo wzburzonego dymisją, a w tym czasie w wygodnym miejscu leży kamera. Nie ma takiego zwyczaju. Ale to jest taka kropla, która drąży skałę pod tytułem wiarygodność polityki. Na ostatnim posiedzeniu klubu PO premier pytał, co nas łączy oprócz władzy? I to pytanie trzeba sobie zadawać, w PSL także. Dlatego trzeba tępić wszelkie obszary szarej strefy, w której mogą wystąpić patologie. Im szybciej to wyjaśnimy, tym lepiej dla demokracji.
A jakie pan ma szanse w starciu jesienią z Waldemarem Pawlakiem o fotel szefa PSL?
- Z wielka pokorą mówię, że wygram ten kongres. Byłem na zjazdach wojewódzkich, ludzie czytają moje przesłanie - że albo PSL będzie się rozwijał, albo zwijał. Musimy być otwarci, czytelni, nadążający za czasem, niebojący się dyskusji, wychodzący naprzeciw zagrożeniom. Niełatwo się startuje z pozycji posła przeciwko obecnemu wicepremierowi i dwukrotnemu premierowi, ale za to z wielką satysfakcją, że po zjazdach w Łodzi i Poznaniu istotnie zwiększyłem swoje szanse i zrozumienie u większości delegatów.