Głos w debacie w sprawie referendum

REKLAMA
Głos Smolarza :
Panie Marszałku, Wysoki Sejmie,
Mamy dziś podjąć decyzję o przyjęciu, lub odrzuceniu obywatelskiego wniosku o przeprowadzenie referendum ogólnokrajowego w sprawie o szczególnym znaczeniu dla państwa i obywateli dotyczącej powszechnego wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn. „Solidarność” zebrała pod tym wnioskiem ponad milion głosów. Nie wolno nam tego zlekceważyć.
Referendum jest formą głosowania o charakterze powszechnym, najbliższą ideałowi demokracji bezpośredniej, w której mogą uczestniczyć wszyscy uprawnieni do głosowania obywatele. Klub Polskiego Stronnictwa Ludowego uważa, że by odrzucić propozycję „Solidarności” musimy mieć bardzo mocne argumenty.
Rodzą się zatem pytania – czy rząd i większość sejmowa dysponuje argumentami, które mogą przekonać Polaków, że nie ma potrzeby odwołania się do instytucji referendum, by wybór jakiego dokonamy w związku z rządową propozycją podniesienia i zrównania wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn będzie w interesie nas, naszych dzieci i wnuków.
Obserwując debatę publiczną, jaka toczyła się w związku z planami rządu w tej materii, przyznam, że byliśmy zaskoczeni jej tokiem. Bo jakie przesłanie skierowano do Polaków? Będziecie pracowali dłużej, i być może dzięki temu, w bardzo odległej przyszłości otrzymacie niezbyt wysokie emerytury. Jeśli zaś nie zgodzicie się na propozycję podniesienia wieku emerytalnego do 67 lat, to system emerytalny rozpadnie się, zaś świadczenia będą głodowe.
Nie powinno więc nikogo dziwić, że ostatnie sondaże wykazały, iż ponad 90 procent ankietowanych jest przeciw tak prezentowanym zmianom. Świadomie nie nazywam ich reformą. Oczywiście wynik ewentualnego referendum byłby w tych warunkach przesądzony. Zwłaszcza, że wielu ma jeszcze w pamięci obietnice składanie w latach 1998 – 1999 przez ówczesnych autorów reformy emerytalnej. Obiecywano, że stopa zastąpienia wynagrodzenia emeryturą wyniesie 61,6 proc. po 20 latach pracy i 114,6 proc.
po 30 latach, zaś emeryci będą dożywali swych dni pod palmami.
Panie Marszałku, Panie i Panowie posłowie!
Rząd nie miałby dziś problemów z przekonaniem Polaków do wyrażenia zgody na zrównanie i podniesienie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn do 67 roku życia, gdyby tamte obietnice zostały spełnione. Nie rozpatrywalibyśmy wniosku o przeprowadzenie referendum w tej sprawie. Także finanse publiczne byłyby w doskonałym stanie.
Fakt, że debatujemy dziś nad koniecznymi zmianami w systemie emerytalnym, a one zaś wzbudzają nie tylko emocje, ale i sprzeciw większości Polaków, wynika między innymi z tego, że tamta reforma z 1999 roku okazała się delikatnie mówiąc – niedopracowana. I jak się okazuje niezwykle kosztowna dla budżetu państwa.
By nie być gołosłownym zacytuję fragment z marcowego opracowania Ministerstwa Finansów pt. „Finanse publiczne w Polsce w okresie kryzysu” – „ok. 30% długu publicznego Polski wynika z kosztów reformy emerytalnej, która w zdecydowanej większości krajów UE nie została wprowadzona”.
Autorzy owego opracowania przekonują, że jeśli odliczymy wydatki na OFE, dług publiczny w relacji do PKB wyniósłby w 2011 roku zaledwie 39,4 % co sytuowałoby nas przed takimi krajami jak Czechy, Dania, Holandia i Finlandia. Natomiast Niemcy, Brytyjczycy i Francuzi, że o Grekach i Włochach nie wspomnę, mogliby się uczyć od nas dyscypliny budżetowej! Jeśli ktoś nie wierzy, odsyłam go na stronę 36 wspomnianego dokumentu.
To nie jest tak, że jeśli nie dokonamy – niezbędnego zdaniem rządu – poniesienia wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn finanse publiczne się rozpadną – jak twierdzą ci, którzy wspierają ów pomysł.
Klub PSL uważa, że zmiany są konieczne, lecz winny być one starannie przemyślane, dobrze przygotowane i wdrożone lepiej niż te z roku 1999. Uważamy, że konieczne jest kontynuowanie debaty publicznej, w której wysłuchane zostaną argumenty nie tylko zwolenników proponowanych zmian, ale i przeciwników. Obawiamy się, że atmosfera referendum nie sprzyjałoby takiej wymianie poglądów.
Spodziewamy się, że w trakcie prac nad proponowanymi przez rząd zmianami dowiemy się jakie są plany dotyczące ustaw osłonowych, wspierających proponowane podwyższenie wieku emerytalnego.
Mamy w tym względzie wiele do zrobienia. Słyszymy opinie, że czeka nas w przyszłości kryzys demograficzny. To zdaniem PSL wymaga prowadzenia aktywnej polityki prorodzinnej. Co stoi na przeszkodzie by znalazły się większe środki dla samorządów miejskich i gminnych na prowadzenie żłobków i przedszkoli, a w czasie wakacji półkolonii? Czy nie warto rozważyć innych zachęt – zwłaszcza finansowych - dla osób posiadających więcej niż dwójkę dzieci?
Najpoważniejszym wyzwaniem, przed którym stoi nie tylko rząd, lecz całe społeczeństwo, jest strukturalne bezrobocie, które od dwudziestu lat oscyluje wokół 10 procent.
Panie marszałku. Wysoki Sejmie – herbata nie stanie słodsza od mieszania łyżeczką. Potrzebny jest cukier. Musimy sobie jasno powiedzieć – bez znaczącego obniżenia bezrobocia, jakakolwiek reforma systemu emerytalnego nie przyniesie żadnych efektów. Gdybyśmy mieli dziś bezrobocie na poziomie – 5 – 6 procent minister finansów miałby mniejsze problemy z realizacją budżetu, prezes Narodowego Funduszu Zdrowia nie musiałby martwić się wydatkami a i emerytury mogłyby być pewnie wyższe.
Oto prawdziwy cel i wyzwanie. Pomysł podniesienia wieku emerytalnego nie wzbudziłby takiego sprzeciwu Polaków, gdyby wiedzieli, że każdy, kto chce pracować szybko znajdzie dobrą pracę.
Nie lekceważmy tego marzenia wielu, zwłaszcza młodych Polaków. Z tak wysokim strukturalnym bezrobociem nie mamy co liczyć, że w przyszłości z naszego kraju nie wyjedzie za chlebem kolejny milion rodaków. Ludzie ci nie będą płacili podatków do polskiego budżetu.
Musimy wiedzieć, że we wspólnym europejskim domu przyszło nam konkurować z innymi nie tylko pod względem wysokości zarobków, ale też warunków pracy, bezpieczeństwa socjalnego, dostępu do służby zdrowia i możliwości awansu. Musimy wiedzieć, że młodzi ludzie marzący o założeniu rodziny, pragną mieć stabilną pracę i własne mieszkanie.
Musimy ich wspierać, nie tylko słowami, ale konkretnymi działaniami. Czy nie warto rozważyć na przykład likwidacji tzw. umów śmieciowych? Albo powołać do życia państwowy fundusz, który udzielałby niskooprocentowanych kredytów na zakup lub budowę nowych lokali?
Ta propozycja nie jest niczym nadzwyczajnym - w 1919 roku, tuż po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, Sejm przyjął ustawę powołującą do życia Państwowy Fundusz Budowlany. Kraj nie miał ustalonych granic, trzeba było zespolić ze sobą tereny trzech zaborów, czekała nas wojna z Rosją Sowiecką a ówcześni politycy przyjmując tą ustawę wybiegali myślami w odległą przyszłość. Chcieli, by Polacy mieli szansę na własne mieszkania. Dlaczego dziś, gdy sytuacja polityczna i gospodarcza kraju jest niekończenie lepsza nie stać nas na podobną inicjatywę?
Zgadzamy się z tymi, którzy mówią, że samo zrównanie i podniesienie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn do 67 roku życia nie jest reformą. Polacy oczekują od nas działań, które w znaczący sposób, podkreślam w znaczący sposób, poprawią ich byt.
Uwzględniając postulaty Solidarności dotyczące prawa do świadomoego wyboru Polskie Stronnictwo Ludowe wprowadziło możliwość wcześniejszego przejścia na emeryturę dla kobiet od 62 roku, dla mężczyzn od 65 roku życia. Dodatkowo PSL zaproponował również rozwiązania wspierające macierzyństwo, rodzicielstwo i rodzinę.
1. Opłacanie przez budżet składki ubezpieczeniowej za matki prowadzące działalność gospodarczą w wysokości 60% przeciętnego wynagrodzenia.
2. Matkom ubezpieczonym w KRUS budżet opłaci przez 3 lata składkę.
3. Niepracujące kobiety będą miały prawo do ubezpieczenia społecznego w sytuacji podjęcia decyzji o macierzyństwie i zgodnie z własną decyzją wybiorą KRUS albo ZUS.
Solidarność skupia się prawie wyłącznie na osobach pracujących na umowę o pracę. Propozycje PSL obejmują także osoby prowadzące działalność gospodarczą, rolniczą oraz matki nie pracujące.
Propozycje PSL w znacznej części zostały przyjęte.
Staż ubezpieczeniowy obejmuje okresy składkowe i nieskładkowe:
- nauka
- renta
- urlop wychowawczy przed 1999r.
- okresy represji przed 1989 r.
Ruch Palikota po rozmowie z Premierem przedstawił 3 punkty:
1. Obowiązkowe badania lekarskie po 60 roku życia
2. Podwyższenie progów pomocy społecznej
3. Fundusz żłobkowy
W zasadzie są to słuszne postulaty ale mogą zaostrzyć propozycje Premiera Tuska. Jeżeli ktoś straci pracę to będzie przymusowo badany. Co te badania mają wykazać? Że jest zdolny do pracy i wtedy przechodzi o punktu 2 dostaje pomoc społeczną zamiast wcześniejszej emerytury, która należy mu się z wypracowanego kapitału.
Natomiast fundusz żłobkowy może oznaczać, że matka będzie zmuszona oddać dziecko do żłobka aby wrócić do pracy.
Dlatego aby uchronić Polaków od pozorów propozycji Ruchu Palikota, PSL zawarło trudny kompromis umożliwiający wcześniejsze emerytury i wspierający matki.
Sejm jest dobrym miejscem, by rozpocząć prace nad rozwiązaniami, które, mam nadzieję , w nieodległej przyszłości zapewnią Polakom lepszy byt.
Panie Marszałku, Wysoka Izbo,
Klub Polskiego Stronnictwa Ludowego, doceniając znaczenie instytucji referendum i wysiłek włożony przez NSZZ „Solidarność” w zebranie ponad miliona podpisów będzie jednak głosował przeciw. Wierzymy, że tu w Sejmie, wspólnie z rządem będziemy w stanie wypracować rozwiązania, które pozwolą na realizację marzeń Polaków. I że reforma systemu emerytalnego nie zakończy się tylko na podniesieniu wieku emerytalnego do 67 lat.