
Zamach terrorystyczny, jak to podkreślał na zajęciach z terroryzmu w Collegium Civitas dr Krzysztof Liedel, zawsze ma cele polityczne. Ostatnimi czasy przyzwyczajono nas do terroryzmu mordującego na ślepo. Terroryzmu mającego wzbudzić strach w całym społeczeństwie.
REKLAMA
Tym razem jednak atak był przygotowany i wycelowany w tych, którzy ośmielili się drwić z islamu i proroka Mahometa. W dziennikarzy satyrycznego magazynu "Charlie Hebdo". Zamach nosił bardziej znamiona mordu politycznego popełnionego na przeciwnikach, na tych którzy nie zgadzają się, żeby cenzurować wolność wypowiedzi, na tych, którzy nie chcą poddać się kontroli religijnych przepisów decydujących co wolno, a czego nie wolno sługom Allaha.
To kolejna próba narzucenia społeczeństwom zachodnim kagańca, żeby się stosowały do zakazów stawianych przez islam.
Ten proces, wraz z coraz większą radykalizacją i obecnością islamistycznej ideologii, nazywamy islamizacją. Jak napisała niemiecka pisarka Monika Maron:
„Islamizacja nie zacznie się wtedy, kiedy islam zostanie uznany za religię państwową w Niemczech, ale wtedy, gdy swoimi religijnymi roszczeniami podkopie nasze konstytucyjne i cywilizacyjne zasady”.
Wczoraj Adam Szostkiewicz w "Polityce" ogłosił, że „islamizacja Zachodu jest wymysłem propagandy nacjonalistyczno-rasistowskiej”. Dzisiaj życie dopisało gorzką puentę.
