
Gdański imam Hani Hraish prowadzi w Polsce dżihad, tzn. stara się, by muzułmanie i islam był lepiej rozumiany i bardziej akceptowany. Tylko czy to co on przedstawia jest rzeczywiście akceptowalne?
REKLAMA
W najnowszym wideo o muzułmanach imam meczetu w Gdańsku Hani Hraish narzeka na Polskę.
Tu jest jego miejsce, mimo że gdzie indziej bardziej są suto zastawione stoły. Pobyt jego tutaj jednak to dżihad. Dżihad w znaczeniu wysiłek. Wysiłek, który ponosi, by spotkać się z ludźmi i opowiedzieć im o swojej religii.
Zaiste piękne to słowa, ale kamery meczetu w Gdańsku pokazały inny dżihad imama. Pisał o tym natemat. Pobił on i wyrzucił z meczetu dotychczasowego sekretarza gminy muzułmańskiej.
Jak widać imam, który w „promocyjnym” wideo mówi o muzułmańskich imigrantach, którzy „z trudem znajdują miejsce w Polsce”, uważa że takie miejsce trzeba sobie nawet wywalczyć.
Jak widać imam, który w „promocyjnym” wideo mówi o muzułmańskich imigrantach, którzy „z trudem znajdują miejsce w Polsce”, uważa że takie miejsce trzeba sobie nawet wywalczyć.
Nie ufam mu i nie mam powodu. Nie ufam człowiekowi, który pokazuje swoją łagodną, zatroskaną twarz, a z drugiej strony przedstawia obcinanie rąk jako sprawiedliwą karę dla złodziei.
Co więcej, Hraish uważa, że muzułmanie na terenie Unii Europejskiej powinni żyć według prawa szariatu:
„Jeżeli znalazłaby się taka możliwość, żeby muzułmanie żyli według swojego prawa muzułmańskiego, czyli szariatu, byłoby na pewno lepiej. Prawo muzułmańskie czyli szariat jest po to żeby go przestrzegać, nie jest to prawo, które wymyślił człowiek, jest to prawo boskie. Uważamy, że to co boskie jest zawsze lepsze niż to co wymyślił człowiek” – tak imam odpowiada na pytanie o integrację muzułmanów w UE.
Nie ufam Hraishowi, który znając się na prawie muzułmańskim mówi w wideo, że Polacy ze świata mogą wrócić ze swoimi nowymi partnerkami, muzułmankami. Tworzy wrażenie pewnej otwartości, ale nie dodaje, że będą musieli przejść na islam, bo szariat, który on uważa za najlepsze prawo, nie zezwala na ślub nie-muzułmanina z muzułmanką (odwrotnie już tak). Jeżeli to nie jest dyskryminacją, to co nią jest?
Hraish w wypowiedzi zamieszczonej na Wirtualnej Polsce łatwo przerzuca winę. Redaktorzy z Francji są winni obrażania proroka, choć może spotkała ich nieodpowiednia kara. Francja jest winna sytuacji, bo nie była otwarta na muzułmanów. Nic to, że przez dziesiątki lat przybywali tam imamowie jego pokroju i mówili o konieczności wprowadzenia szariatu i o tym, że zachodnie porządki są sprzeczne z prawami islamu.
Imam gdański zachęca nas do większej otwartości na takich muzułmanów jak on. Uważam, że przez większą otwartość i przyjmowanie takich ludzi jak Hani Hraish możemy skończyć właśnie jak Francja i inne kraje zachodniej Europy borykające się z niezintegrowanymi społecznościami.
A przedstawianie dżihadu tylko jako pokojowego wysiłku jest nadużyciem.
