
W tym tygodniu minęły dwa lata, od kiedy muzułmanin Mohammed Merah zabił trójkę żydowskich dzieci i rabina w Tuluzie. Byłoby oczywiście lepiej, gdybyśmy mogli powiedzieć, że to wyjątek i pojedynczy przypadek nienawiści, ale niestety antysemityzm rozwija się w Europie, a jego jednym z motorów napędowych są młodzi muzułmanie.
REKLAMA
Antysemickie quenelle
Wydawałoby się, że w kraju Dreyfusa, w Europie po Holokauście, antysemityzm nie ma prawa mieć miejsca. A jednak po zamachu Meraha, we Francji nastąpił gwałtowny wzrost antysemickich przestępstw i w ciągu 2012 roku zanotowano ich o 60% więcej.
Czy to dziwne jeżeli we Francji szczyty popularności osiąga komik i aktor pochodzenia kameruńskiego, Dieudonne M'bala M'bala, dla którego wyrażenie żalu, że żydowski prezenter radiowy nie zginął w piecu gazowym, mieści się w kategoriach dowcipu. Dieudonne definiuje swoje pochodzenie jako „islamsko-chrześcijańskie” i polityczne sympatie znajduje i wśród skrajnej francuskiej prawicy, i w muzułmańskich dzielnicach. Jest autorem gestu quenelle, który przez niego został spopularyzowany w antysemickim kontekście. Gest wykonuje się poprzez położenie jednej ręki na ramieniu drugiej wyprostowanej i ma oznaczać jak głęboko się komuś wepchnie rękę w tyłek. Na plakacie partii antysyjonistycznej w wyborach europejskich w 2009 roku, Dieudonné pokazywał ten gest syjonistom. Gest ostatnio został także użyty przez pochodzącego z Martyniki, ale wychowanego w jednym z paryskich banlieues, przedmieść, francuskiego piłkarza Nicolasa Anelkę, który dziesięć lat temu przeszedł na islam. Rząd próbuje walczyć z antysemityzmem, czy to blokując wystąpienia Dieudonne, czy deportując imamów szerzących antysemityzm w meczetach. Jednak w odpowiedzi na to musi zmierzyć się z demonstracjami na ulicy, na przykład „Dniem Gniewu”, który zgromadził tysiące przeciwników władz.
Nowy antysemityzm
Podobnie dzieje się w reszcie Europy. Z obawy przed nowym antysemityzmem żydzi opuszczają Szwecję, mimo że rząd planuje wydać 4 miliony koron rocznie na ich ochronę. Opuszczają także Holandię, gdzie były komisarz europejski Frits Bolkestein ostrzega ich, że rząd nie będzie w stanie zapewnić im bezpieczeństwa wobec narastającej fali muzułmańskiego antysemityzmu.
Już w pierwszych latach minionej dekady wątek muzułmańskiego antysemityzmu pojawił się w raportach Europejskiego Centrum Monitorowania Rasizmu i Ksenofobii (EUMC). Był on jednak, zdaniem autora książki „While Europe Slept: How Radical Islam is Destroying the West from Within” Bruce’a Bawera, celowo marginalizowany, mimo że skala stawała się coraz bardziej niepokojąca.
W Wielkiej Brytanii polityk muzułmański Lord Nazir Ahmed, nie wiadomo dlaczego robiący w polskiej prasie za umiarkowanego, oskarżał żydowskie media o spisek przeciwko niemu, kiedy spowodował wypadek pisząc SMS-y w trakcie prowadzenia samochodu. To jednak marginalny problem w porównaniu z 5000 podręczników dostarczonych przez Arabię Saudyjską, by doszkolić brytyjskich muzułmanów m.in. w zakresie „karygodnych” cech żydów.
Muzułmańskie napady na żydów są na porządku dziennym w Niemczech, co doprowadziło do oskarżeń ze strony przewodniczącego Centralnej Rady Żydów, że organizacje muzułmańskie w Niemczech za mało robią, by przeciwdziałać temu zjawisku.
Jednak problem dotyczy nie tylko krajów z dużymi społecznościami muzułmańskimi. Dwa lata temu na przykład żydzi protestowali w Czechach przeciwko antysemickim kazaniom w meczecie w Brnie. A i w Polsce wśród liderów Ligi Muzułmańskiej w RP znany kaznodzieja Bractwa Muzułmańskiego i antysemita Jusuf Al-Karadawi uznawany jest za przykład godny naśladowania, a podczas Dnia Islamu w Kościele Katolickim przywołuje się pozytywny wobec chrześcijan fragment Koranu, którego jednak wcześniejsza część jest obraźliwa dla żydów.
Walka o prawo do bycia ofiarą
Tymczasem liderzy społeczności muzułmańskich próbują czasem rozgrywać kartą ofiary i twierdzą, że społeczność muzułmańska w Europie to „Żydzi XXI wieku”. Jako symbol tej wymyślonej przez siebie sytuacji przypinają sobie nawet coś na kształt żółtej Gwiazdy Dawida, zapominając, że zwyczaj znakowania na żółto innowierców wprowadzony został w pierwszych wiekach islamu i stamtąd przeniknął do Europy.
