Leyla İmret nowy burmistrz stutysięcznego miasta Cizre w południowo-wschodniej Turcji.
Leyla İmret nowy burmistrz stutysięcznego miasta Cizre w południowo-wschodniej Turcji. Strona partii BDP

Niestety Leyla İmret, Kurdyjka nie nosząca chusty, która zdobyła fotel burmistrza w południowo-wschodnim mieście Cizre, nie będzie symbolem ostatnich wyborów samorządowych w Turcji z 30 marca. Wybory miały być testem dla rządu, ale zgodnie z oczekiwaniami wygrała rządząca islamistyczna AKP.

REKLAMA
Co powoduje, że nękana skandalami partia, która nie waha się przed brutalnym tłumieniem demonstracji i cenzurowaniem internetu, utrzymuje się przy władzy, a nawet wzmacnia swoją pozycję? Deniz Yagmur, turecki socjolog z London University w wywiadzie dla Liberte! uważa, że to strategia dzielenia społeczeństwa na swoich i obcych zastosowana przez premiera Erdogana pozwoliła mu scementować elektorat. Obcym może być alawita, ateista, każdy, kto podważa rządy AKP. Zabieg cenzurowania Twittera i Youtube to też element tej strategii. Kto twittuje ten nie z nami.
Islamistom nie zaszkodził nawet wewnętrzny spór między Erdoganem a Fetullahem Gülenem, islamskim duchownym, którego zwolennicy zdominowali aparat policyjny i przed wyborami uruchomili go tropiąc korupcyjne skandale premiera. I to też Erdogan potrafił wykorzystać wśród elektoratu pamiętającego interwencje wojska, przerywające co jakiś czas demokrację w Turcji. Organizacja Güllena, jako tajna struktura, dominująca aparat siłowy, idealnie wpasowała się w ten obraz.
Nawet uznając polityczne zdolności premiera Turcji i tak trudno zrozumieć, dlaczego Erdogan zachowuje tak dużą popularność. Wymienia się cztery czynniki: konserwatywne społeczeństwo, większą akceptację dla korupcji, ograniczony dostęp do internetu i niezależnej od rządu informacji, brak atrakcyjnych alternatyw.
Co teraz czeka Turcję? Wielu analityków przewiduje dalszą niestabilność ze względu na silne podziały w kraju. W samym dniu wyborów, w lokalnych starciach zginęło 8 osób, a 28 zostało rannych. Coraz szerzej informuje się o przypadkach fałszowania wyborów na korzyść rządzącej partii. W trakcie liczenia głosów doszło też do awarii prądu w 22 prowincjach, za co zdaniem ministra energetyki ma być odpowiedzialny kot, który wszedł do transformatora. We wtorek miejsce miały protesty zwolenników opozycji oskarżającej islamistów o fałszowanie wyników. W Ankarze demonstracje rozpędzono przy użyciu armatek wodnych. Doliwy do ognia dolewa umocniony po wyborach lider AKP, który chce rozliczać „zdrajców” z frakcji Güllena. Zapowiada, że wszyscy odpowiedzialni za wyciek nagrań, na których rząd rozważa wplątanie Turcji w wojnę z Syrią, odpowiedzą przed sądem. Na uwagę zasługuje także wspomniana na początku konsolidacja głosów Kurdów, co może wpłynąć na głośniejsze domaganie się przez nich większej autonomii.
I może, gdyby to były jedyne w tym roku wybory, przegrani wycofaliby się, a AKP złapałaby oddech. Jednak kalendarz jest napięty i w sierpniu odbędą się wybory prezydenckie, a za rok parlamentarne - o ile Erdogan nie skróci kadencji w obawie przed dalszą utratą elektoratu.