Jest w Warszawie problem z wodą. Tam gdzie jej nie potrzeba, jest nadmiar - najpierw zalało stację metra Powiśle, potem stację Świętokrzyska, co o mało nie skończyło się zawaleniem kamienicy. Tunel Wisłostrady po podmyciu wciąż zamknięty.
REKLAMA
Woda zepsuła też mecz Polski z Anglią na Stadionie Narodowym, który co prawda ma składany dach, ale uznano, że nie ma co go zamykać. Coś by się dało ugrać, gdyby woda wsiąkała w murawę, ale niestety - system drenażu się zakrztusił. Z kolei tam gdzie trzeba - czyli w korycie rzeki Wisły - wody jest za mało. Ale akurat to okazało się dla nas szczęśliwe - znaleźliśmy skarby, potem tajemniczy most u wylotu Bednarskiej, jeszcze trochę i znajdziemy jakąś zapomnianą linię metra.
*
Spaliła się słynna tęcza ze sztucznych kwiatów na pl. Zbawiciela. Szkoda. Przyznać trzeba, że stała w bezpiecznym miejscu - tuż obok kamery monitoringu i hydrantu (z wodą!). Pewnie dzięki temu spłonęła tylko do połowy, a sprawcę udało się złapać jeszcze z zapalniczką w ręku. W całym wydarzeniu najciekawsze było to, że w prasowych relacjach tęczę mylono z palmą z Alej Jerozolimskich. Czy powodem było to, że i jedno i drugie to plastikowe rośliny? Czy też osłabła dziennikarska wrażliwość i współczesne dzieła sztuki zaczynają się im zlewać w jedno?
*
Krąży po Warszawie widmo supermarketu w kinie Femina. Jest to jedyne kino, które istnieje w tym samym budynku, co przed wojną, ale konserwator zabytków już zapowiedział, że sprzeciwu nie zgłosi. Na ratunek ruszyli społecznicy, ale póki co tylko w internecie. Ja mam propozycję: najskuteczniejszą grupą, jeśli chodzi o wyrzucanie niepożądanej działalności z budynków, są lokatorzy - wiemy to po historiach z Chłodną 25 czy knajpkami na Lipowej. Wykorzystajmy ten potencjał. Trzeba przekazać mieszkańcom kamienicy, że supermarket to tani alkohol, a więc od razu szemrane towarzystwo, głośne dostawy towaru o 5 rano, mnóstwo śmieci do wywiezienia, brzęczące lodówki i jeszcze ten zapach. Gwarantuję - Femina przetrwa. No chyba, że ją woda zaleje.
*
Skoro o zabytkach mowa - okazało się, że pawilon Emilii stał się zabytkiem chwilę potem, jak miasto go sprzedało prywatnemu inwestorowi. W dodatku wpisu dokonano tuż przed północą, co jest zaskakujące w mieście, w którym ciężko coś załatwić po godzinie 17.00. Efekt - nikt nie wie, co z tym "nowym" zabytkiem zrobić. Ani miasto, ani obecny użytkownik, czyli Muzeum Sztuki Nowoczesnej, ani właściciel. Proponuję poczekać, może go jakaś woda podmyje i problem się rozwiąże.
Skoro o zabytkach mowa - okazało się, że pawilon Emilii stał się zabytkiem chwilę potem, jak miasto go sprzedało prywatnemu inwestorowi. W dodatku wpisu dokonano tuż przed północą, co jest zaskakujące w mieście, w którym ciężko coś załatwić po godzinie 17.00. Efekt - nikt nie wie, co z tym "nowym" zabytkiem zrobić. Ani miasto, ani obecny użytkownik, czyli Muzeum Sztuki Nowoczesnej, ani właściciel. Proponuję poczekać, może go jakaś woda podmyje i problem się rozwiąże.
*
Jak się nie da wody usunąć, trzeba ją okiełznać. Jednym ze sposobów są mosty. Most w Warszawie to taka rzadkość, że fakt oddania do użytku kilkumetrowej kładki nad służewieckim potokiem odnotowały wszystkie ważniejsze media. Czekamy na ceremonię nadania imienia i poświęcenie.
*
Ratusz chce wykopać kilka podziemnych parkingów pod stołecznymi placami. Pomysł godny pochwały, ja bym go tylko trochę rozbudował - skoro już mają kopać, niech od razu przy każdym parkingu zbudują stacja metra. Potem wystarczy wpuścić pod ziemię tarczę Annę lub Marię i będziemy mieć trzecią linię gotową. Dobrze, wiem, że to nierealne, przecież pamiętajmy - co drugi parking i tak zostanie zalany.
Ratusz chce wykopać kilka podziemnych parkingów pod stołecznymi placami. Pomysł godny pochwały, ja bym go tylko trochę rozbudował - skoro już mają kopać, niech od razu przy każdym parkingu zbudują stacja metra. Potem wystarczy wpuścić pod ziemię tarczę Annę lub Marię i będziemy mieć trzecią linię gotową. Dobrze, wiem, że to nierealne, przecież pamiętajmy - co drugi parking i tak zostanie zalany.
