O autorze
Rodzicu usiądź obok mnie i posłuchaj. Słyszysz? To Twoje dziecko, teraz kiedy już je słyszysz i rozumiesz - na pewno się dogadacie. Ciebie też słucham, rozumiem, a nawet czasem doradzę.
Właśnie tym zajmuję się w żłobkach i przedszkolach; w Radio Bajka i na warsztatach we własnej firmie
FanPage na FB

Czy jestem dobrym psychologiem?

Zastanawialiście się czasem, jak wygląda szkolenie psychologa? Jak sprawdzić, przed wypuszczeniem go do pracy, czy jest właściwym człowiekiem na właściwym miejscu? Że może wziąć na siebie odpowiedzialność za psychikę innych ludzi?


Studia są etapem zdobywania wiedzy. Już wspominałem, że na studiach prywatnych nie zawsze odbywa się to na zdrowych zasadach. Wymagają one od uczelni trudnej uczciwości, wbrew własnemu interesowi. Jeśli jej brakuje, to od studentów wymaga to pracowitości mimo niskich wymagań. Jeszcze trudniejsze to jest w przypadku tak nietypowej dziedziny jak psychologia.


WYKSZTAŁCENIE ŚMIESZNIE WYŻSZE


Psychologia, wiedza psychologiczna, to narzędzie, którym posługuje się psycholog. Znajomość mechanizmów z danej dziedziny tej nauki jest niezbędna do tego, żeby wykonywać dany zawód. Warto tutaj zaznaczyć, że innymi narzędziami posługuje się PR-owiec, innymi specjalista od testów psychologicznych, a innymi psycholog wychowawczy, czyli ja.

Na studiach uczymy się narzędzi i niektórych umiejętności potrzebnych do ich używania. W przypadku psychologa wychowawczego, narzędziami są mechanizmy, które kierują dziećmi. Sposób działania ich umysłów, wpływ środowiska oraz różnych działań rodziców. Uczymy się też wpływania na dzieci, jak można z nimi pracować, jak pracować z rodzicami. Na studiach poznałem też różne testy, które pomagają słuchać dzieci, w końcu nie tak sprawne komunikacyjnie.


Każdy psycholog na egzaminach czy ćwiczeniach jest zobowiązany pokazać, że wie jak działa dane narzędzie. Nieco rzadziej, przynajmniej na moim wydziale, musiałem pokazać, że wiem jak danego narzędzia używać. Co więcej, umiejętności i mechanizmów, na których opieram swoją pracę teraz jest znacznie więcej niż było na studiach.

Tutaj właśnie kryje się tajemnica szkolenia psychologa. Znajomość narzędzi jest dostępna każdemu człowiekowi zdolnemu ogarnąć odrobinę wiedzy. W warunkach akademickich większość studentów, od których wymaga się posiadania wiedzy, bez problemu opisze mechanizmy, które rządzą ludźmi i powie, w jakich sytuacjach jak się zachować. Ale praca z ludźmi to coś znacznie więcej.

To nie tylko znajomość narzędzi, ale praca całym sobą. Przychodzi do mnie człowiek i ten człowiek to nie jest jeden mechanizm psychologiczny, tylko niepowtarzalna wiązanka tysiąca powtarzalnych mechanizmów. Które są najważniejsze? Czy przypadkiem nie idę na skróty – w końcu rodzic tego nie wie? Czy nie nadinterpretuję różnych zachowań? A może wtykam dziecku jakieś swoje nie przepracowane problemy? Czy jestem w stanie zapanować nad tym, że rodzic, który do mnie przyszedł przez swoje zachowanie wobec dziecka budzi moją złość?

Wykładowco, czy masz pewność, że wypuściłeś z piątką faceta, który sobie poradzi z takimi problemami? Czy umiejętność napisania 100-stronnicowej* pracy magisterskiej, z częścią teoretyczną, dobrze zrobionymi badaniami, świadczy o tym, że jestem godzien nazywać się psychologiem? Czy jestem godzien zaufania ludzi, proszących o wskazówki w wychowaniu dzieci?

Na moją pracę nakłada się nie tylko wiedza o mechanizmach, ale także umiejętność selekcji informacji, która wcale nie jest łatwa. Natomiast co najważniejsze, duże znaczenie mają moje emocje i doświadczenia, które, jak u każdego człowieka, wpływają na moje postrzeganie innych ludzi.

Psycholog nie pracuje wiedzą, tylko całym sobą. Na studiach tego się nie sprawdza. Nikt także nie sprawdzał, czy jestem moralnie odpowiedzialny za to co robię. Nikt tam się nie dowiedział, co robię, kiedy brakuje mi wiedzy, albo jak sobie radzę z porażkami. Nie wiadomo, jak panuję nad emocjami, bo na studiach nie można było wystawić na szwank zdrowia psychicznego ludzi, bym ja mógł się ewentualnie pomylić.

Czy umiem obracać wiedzą, którą posiadam? Czy dobrze ją poszerzam? Czy to co Wam piszę, jako psychobloger, o ludziach to prawda? Pytam starszych kolegów, sprawdzam, konfrontuję, siedzę w bibliotece. Jestem wdzięczny pracy w radiu za to, że tam co chwila moimi gośćmi są psycholodzy z różnych dziedzin. Jestem wdzięczny tym, do których zwracam się, kiedy brakuje mi pewności, czy nie popełniam błędów. Cieszę się, że mam za sobą dłuższy kontakt z kilkoma tysiącami dzieci i paroma setkami rodziców. Choć jak bym nie miał, to też bym się nazywał „psychologiem”. Ja to wiem, Wy to wiecie, jeśli wierzycie w to co piszę.

A co wie o mnie człowiek, który do mnie przyjdzie z ulicy? Do skończenia studiów potrzebowałem jedynie odrobiny inteligencji, pracy i umiejętności korzystania z niektórych narzędzi. Tyle starczy by mieć tytuł „psycholog”. A czy mam wszystkie inne umiejętności potrzebne w tej pracy? Kto to wie? Słowo „psycholog” może mieć różne oblicza. Sam czasem się boję Waszego zaufania.



*teraz na szczęście są krótsze
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
DADHERO.PL 0 0"Dziwne spojrzenia, złośliwe komentarze..." Tak wygląda życie ojców samotnie wychowujących dzieci
STYL ŻYCIA 0 0Przez dwa miesiące byłam streamerką gier. Oto, czego się nauczyłam
Cartoon Network 0 0Ktoś dokucza twojemu dziecku? Ten poradnik podpowie ci, jak poradzić sobie z tym problemem
0 0Nauczyciel krytykuje system oceniania. Domaga się zmian w szkołach
dadHERO 0 0Prawie półtora miliona złotych na polską planszówkę. Skąd ten sukces gry "Beyond Humanity:Colonies"?
0 0Najmłodsza miliarderka się bogaci. Poruszenie w świecie mody
WYWIAD 0 0"Żenujące". Były sołtys Rytla nie ukrywa, co myśli o reportażu Superwizjera o Beacie Szydło
0 0Wyrok za niski? Wnuk Wałęsy do więzienia może trafić na dłużej