Wszyscy się oburzają, że matkom nie pozwala się wracać do pracy. Teraz wybuchła dyskusja na temat słów Piotra Dudy, że mama powinna być blisko dziecka – fakt, powiedział to w zły sposób. Nikt się nie zająknie nawet nad fatalnym, choć prawdziwym stwierdzeniem, że matka posłanka nie ma urlopu macierzyńskiego. Czy naprawdę w tym wszystkim nie ma nawet chwili refleksji, że nie trzeba mieć dzieci?!

REKLAMA
Zastanawiam się nad postawą posłanki, która znajduje się w naprawdę ciężkiej sytuacji. Planuje start polityczny, wie dobrze, że czeka ją ciężka praca. Czy musi mieć dziecko? Czy nie ma świadomości, że nie będzie miała na nie czasu, że ta praca jest nie do pogodzenia z macierzyństwem? A może lepiej zostać matką, a nie politykiem, któremu nie można dać urlopu macierzyńskiego?
Tyle osób skarży się na to, że musi wrócić do pracy, że nianie za drogie, że muszą krzywdzić dzieci żłobkiem, bo nie mają czasu. „To życie jest takie straszne!” mówią. Ale naprawdę czy musimy łapać wszystkie sroki za ogon? Musimy się realizować wszędzie?
Może lepiej się pogodzić z faktem, że jesteśmy tylko ludźmi i wszystkiego w życiu nie zrobimy. Jeśli zdecyduję się pracować kiedyś w korporacji po 12 godzin dziennie – po prostu nie będę dobrym ojcem. Nie ma na to szans.
Dzieci nie są z gumy. Mają swoje potrzeby i jeśli chce się być dobrym rodzicem, trzeba poświęcić im czas. Nie da się ich ugnieść wedle własnych potrzeb. Nie ugniecie ich nawet patologiczna ustawa żłobkowa. One po prostu potrzebują czasu z rodzicami inaczej będą się źle rozwijać. Można zatkać uszy na to, co mówią eksperci, ale dzieci odczują to w dorosłości.
To jakaś straszna ludzka zachłanność, że nie chcemy rezygnować z niczego. Że wszystko musi być, sukces, dzieci i pasje i nie wiadomo co jeszcze. NIE DA SIĘ! Żadna ustawa w tym nie pomoże, żadne protesty, krzyki oburzenia. Nauczmy się wybierać, zamiast utopijnego łapania wszystkich srok za ogon.