Czego Jaś się nie nauczy za młodu, tego Jan nie będzie umiał. To powiedzenie odnosi się także do odpowiedzialności, do której maluchy czasem rwą się nawet bardziej niż do zabawy. Jeśli rodzic to będzie potrafił wykorzystać, wówczas zaszczepi w dziecku tę ważną umiejętność na zawsze.

REKLAMA
Zanim opowiem o tym, co można robić, kiedy dzieci są małe, to przeskoczę szybko na niekoniecznie szczęśliwy koniec tej drogi. Czasem przychodzą do mnie rodzice nastolatków z problemem, że ich dziecko nie podejmuje żadnych inicjatyw, nie podejmuje różnych zajęć, nie ma żadnego hobby. Jednym z pierwszych moich pytań jest wówczas „jakie wasz syn* ma w domu obowiązki?”. Bardzo często słyszę, że żadnych i tutaj jest ukryty główny problem.
Już na początku napiszę, że nie chodzi mi o tworzenie domowych „obozów pracy”, ani nawet nie o obowiązki i narzucanie ich, ale chodzi mi o prawdziwą odpowiedzialność, którą może w domu podejmować nawet 2-3 latek.
Tak jak wspominałem, dzieci aż rwą się do pracy z rodzicem. Często bardziej wolą towarzyszyć rodzicowi w obieraniu ziemniaków czy myciu naczyń, niż bawić się najcudowniejszą zabawką świata. Takie zachowania objawiają już nawet dwuletnie dzieci i warto tę energię wykorzystać. Przecież to jest ten wymarzony dla rodziców starszych dzieci moment, kiedy pociecha mówi „ja chcę pomagać w zadaniach domowych”!
Warto tę energię przekuć właśnie w odpowiedzialność i tutaj trzeba się zatrzymać nad znaczeniem tego słowa. Przez odpowiedzialność dzieci za coś, rozumiem sytuację, w której to od nich zależy czy i jak dana rzecz zostanie wykonana. Jeśli one o to nie zadbają – nikt ich nie zastąpi i dana sprawa zostanie po prostu „zawalona”. W ten sposób dzieci uczą się, że to co robią ma znaczenie! Jasne, że rodzic zrobi to 1000 razy szybciej, ale warto poświęcić ten czas, żeby dziecko czuło swoją odpowiedzialność za coś!
Jak to można wprowadzać u najmniejszych? Moim ulubionym sposobem jest udział w nakrywaniu do stołu. Danie maluchowi zadania w postaci rozstawiania plastikowych kubków to sposób na to, żeby miało swoją część, która ma znaczenie. Jeśli o tym zapomni, to przy stole będzie jasno widać, że nie ma z czego pić. Dziecko zobaczy, że naprawdę ma wpływ na to co się dzieje i będzie mogło szybko nadrobić swój obowiązek.
Wachlarz odpowiedzialności tego typu wraz z wiekiem się rozszerza i w każdym domu możliwości wyglądają inaczej, dlatego więcej pomysłów nie podkładam :)**. Najlepiej sprawdzają się czynności, których następstwo widoczne jest gołym okiem od razu po ich wykonaniu.
Istotne jest też podejście do odpowiedzialności. Można dziecku pokazać, że dbamy o nasz wspólny dom, który razem tworzymy. To jest także JEGO WŁASNOŚĆ. Tutaj właśnie ukrywa się różnica między „kolonią karną” a odpowiedzialnością za coś, co należy do całej rodziny. Dzieci chcą być ważne i potrzebne – mogą tak się czuć jako współtworzący dom. Może się to wyrażać nie tylko w obowiązkach, ale i różnych pomysłach na to, co się dzieje w domu. Ponownie powraca myśl: „to co robię, ma znaczenie”.
Skoro współodpowiedzialność – to warto być otwartym na chęci dziecka. Każde z nas ma swoje preferencje, jedni lubią zmywać, inni gotować, a niektórzy odkurzać. Jeśli dziecko będzie mogło wybrać swoją część odpowiedzialności, wówczas chętnie będzie się jej podejmowało – tak ma każdy człowiek, duży i mały.
Na koniec chciałbym podkreślić myśl, którą w ten sposób można przekazać dzieciom. „To co robisz ma znaczenie i jeśli tego nie zrobisz – nikt nie zrobi tego za Ciebie”. To właśnie tej myśli brakuje potem nastolatkom, kiedy rodzic oczekuje, że zaczną oni brać swoje życie w swoje ręce. Jeśli do tej pory dostawali od rodziców przekaz, że „jesteś dzieckiem, zrobię za Ciebie, a Ty się baw”, to będzie im ciężko się przestawić tylko z racji samego wieku. Więc jeszcze raz ciepło zachęcam, by ten naturalny pęd do pomagania dorosłym, jaki mają najmniejsze dzieci, przekuć w dobrą szkołę odpowiedzialności.
„Szkoła odpowiedzialności” w telegraficznym skrócie:
- Dzieci chcą i lubią pomagać
- Odpowiedzialność można wprowadzać nawet u 2-3 latków
- Jeśli dziecko czegoś nie zrobi – to nikt go w tym nie zastąpi!
- Odpowiedzialność jest częścią tworzenia wspólnego domu – czyli należącego też do dziecka
- W miarę możliwości niech dziecko wybierze sobie obowiązki zgodnie z preferencjami
- „To co robię, ma znaczenie” - to najważniejsze zdanie w podejmowaniu inicjatyw w przeszłości

* Zdecydowanie częściej są to właśnie synowie
** Mam nadzieję, że czytelnik wybaczy psychologowi stosowanie emotikon ;)