Jeden z moich radiowych gości zażartował kiedyś, że powinno się zdawać egzamin państwowy, by dostać pozwolenie na potomstwo. Może to wcale nie taki zły pomysł? Przecież prowadzenie samochodu jest łatwiejsze niż wychowanie dziecka, a trzeba zdawać egzamin!

REKLAMA
Żeby pracować z dziećmi profesjonalnie trzeba skończyć przynajmniej pięcioletnie studia. Rzadko kiedy to wystarczy, by od razu robić to dobrze. Najpierw trzeba zebrać doświadczenie, przeczytać tonę książek, przyjrzeć się tysiącom dzieci i przeprowadzić wiele rozmów. Wtedy wyłania się obraz tego, jak postępować z dziećmi i jak je rozumieć. Zwłaszcza gdy same nie umieją powiedzieć o co im chodzi. Czasem i tak trzeba porozmawiać z koleżanką po fachu (kolegów zajmujących się dziećmi prawie że nie ma), żeby nabrać pewności czy dobrze rozumiem ich potrzeby.
Takie są wymagania, żeby zajmować się dziećmi profesjonalnie, po parę godzin dziennie. A co trzeba, żeby z nimi żyć przynajmniej 18 lat – z czego pierwsze miesiące lub lata nawet po 24 godziny na dobę? Żeby odpowiadać za nie prawnie i moralnie? Trzeba je po prostu....urodzić (i to też tylko połowa rodziców). Może nie jest to przyjemniejsze – ale na pewno udaje się lepiej od egzaminu na prawo jazdy, do którego czasem trzeba podchodzić nawet 10 razy.
Z jakim przygotowaniem podchodzi rodzic do arcydzieła wychowania? To już pytanie do niego, ale „minimum programowe” to obserwacja własnych rodziców lub wychowawców w akcji. Dodajmy, że było to w czasach „zimnego chowu PRLu”, kiedy poradniki głosiły, że „na początku trzeba złamać wolę dziecka”. Poza tym pozostają rozmowy, książki, szkoły rodzenia i przede wszystkim własna intuicja (ze wszystkiego – najważniejsza!).
Czy w związku z tym rzeczywiście oczekuję egzaminu z rodzicielstwa? Nie, uczucie atmosfery absurdu w tym miejscu jest jak najbardziej słuszne. Mimo to jestem pewien, że im rodzic ma więcej pokory – tym lepszym będzie rodzicem Bo rodzic pokorny – tak jak psycholog pokorny – zadaje mnóstwo pytań. Uważnie słucha ludzi, którzy mają na ten temat coś do powiedzenia i staje się mądry dzięki połączeniu tej wiedzy w całość. Dopiero w tym łączeniu wiedzy niezwykle ważna jest wspomniana intuicja i rozsądek.
Mądrej pokory życzę na początku tego bloga każdemu rodzicowi, wychowawcy, psychologowi – sobie też. Zwłaszcza, że na koniec trzeba się przyznać do tego, że najlepiej swoje potrzeby zna samo dziecko – my możemy tylko nauczyć się go słuchać.