Media dają widzowi to, co chciałby zobaczyć. Działa to jednak w dwie strony – nagłaśniając temat na „pierwszej stronie” media nadają ludziom komunikat, że coś jest ważne. Tym samym nie tylko widz kształtuje media, ale media kształtują widza – z tego względu domagam się odpowiedzialności społecznej od mediów.

REKLAMA
Dlatego dyskusja o kondycji moralnej mediów ma sens. Każdy kto zamknie się we własnym pokoiku i będzie tylko liczył kasę, będzie doprowadzał do regresu widza. Przez co za chwilę poprzeczkę obniży jeszcze niżej i niżej, aż w końcu nie będzie się dało nawet pod nią przeczołgać.
Nie oczekuję od mediów, że zaczną poświęcać wszystkie swoje zarobki na rzecz edukacji społeczeństwa – nie ma to sensu, bo taka redakcja doprowadziłaby do bankructwa i tyle by było z tego dobrego. Chciałbym jednak, żeby z racji na wspomnianą odpowiedzialność, przedstawiciele mediów potrafili zrezygnować z paru procent krzykliwości i poprzeczkę zawiesili tuż powyżej poziomu widza, a nie poniżej tego, czego oczekuje.
Brakuje mi odpowiedzialności społecznej. Tej samej, którą podejmują dziennikarze piastujący zawody pożytku społecznego. Ale może sami przestaną, skoro dziennikarz przestaje być zawodem pożytku społecznego, a staje się zorientowanym na pieniądze i popularność narzędziem?
Może niedługo ja „powinienem” zacząć przymykać oczy na mniej znane mechanizmy psychologiczne, żeby zabrzmieć efektowniej, lepiej i ciekawiej. Może w imię „lajków” warto zrezygnować ze odpowiedzialności społecznej – jest pewne, zarobię więcej pieniędzy. Może zamiast o problemie będę mówił klientom „wszystko będzie dobrze”. Powiem rodzicom to co chcą usłyszeć, a nie prawdę o tym, jak się rozwijają dzieci*?
Media i politycy aby utrzymać się na powierzchni nie chcą edukować społeczeństwa, tylko mu przyklaskują i ściągają je w dół.
To może teraz my: psycholodzy, pedagodzy, nauczyciele, wychowawcy, lekarze i sędziowie. Dalej, w końcu nikt nie chce zejść ostatni z tej tonącej łajby o nazwie "odpowiedzialność społeczna"!
*Ten problem niestety już się pojawia między psychologami. Choćby w temacie żłobków.