Komornik zajął psa, którym opiekuje się pięcioletnia dziewczynka. Taka informacja wstrząsnęła dziś opinią publiczną. Sprawa nieco rozdmuchana i raczej skończy się „bezkrwawo” ale problem realny – bo potraktowanie psa jako rzeczy także ze strony dziecka jest nie w porządku.
REKLAMA
O to, że pies nie jest rzeczą i trzeba to głośno powiedzieć zadbają na pewno obrońcy zwierząt, a swoje dopowiedział także poseł Krzysztof Kwiatkowski.
Drugi problem to samo dziecko, dla którego zabranie psa mogłoby być sytuacją szokującą i smutną. Tutaj wiele zależy od tego, jak sam czworonóg jest traktowany w rodzinie. Psem oczywiście powinni się zajmować dorośli i opieka nad nim nie jest zadaniem dla 5-letniego dziecka (w końcu pies nie jest zabawką!). To wcale jednak nie znaczy, że nie może się ono z psem zaprzyjaźnić.
Nie jest to drugi człowiek, nie jest to także dla dziecka członek rodziny jak tata, mama czy rodzeństwo. Niemniej wspólne spędzanie czasu z żywym stworzeniem może wytworzyć istotne dla dziecka przywiązanie. Dużo tutaj zależy od zwyczajów, jakie panują w domu. Czy pies rzeczywiście towarzyszy dziecku, jak dużo czasu są razem. Dla dziecka może to być, choć nie musi, bardzo istotny towarzysz zabaw i jako psycholog radziłbym rodzicom zadbać o to, żeby obyło się bez drastycznych rozstań.
Jakby do takiego rozstania doszło, mogłoby być sporo smutku i tęsknoty. Także strachu o kolejnego czworonożnego przyjaciela, gdyby się taki pojawił w domu. Takich emocji dla zdrowia dziecka po prostu lepiej unikać.
Do całej sprawy z drugiej strony uśmiecham się sceptycznie. Odpowiedzialna za Kulkę właścicielka na szczęście „ma nadzieję wszystko spłacić”. Obędzie się więc bez rozstań. Komornika, też na szczęście, nikt nie ukamienował, o co się obawiałem. Człowiek wykonuje zgodnie z prawem swoją pracę i trudno o to mieć do niego pretensje. Ba, muszę przyznać, że jest to bardzo trudna praca, bo wystawiona na niełatwe emocje.
Dziwi oczywiście sytuacja, w której ktoś wspólnie mieszka w domu nietykalnym dla komornika, ma psa za 2,5 tysiąca złotych i nie spłaca długów. Ale tutaj tyle wiemy ile nam napisano – czyli prawdy do końca nie znamy.
Wygląda na to, że wszyscy pozostaną w miarę szczęśliwi, a zwłaszcza bohaterowie wzbudzający emocje swoją bezradnością – pies i dziecko – mam nadzieję że małą Hanię omijają te emocje, które lekko zawrzały w mediach, bo też to nie byłoby zdrowe, jeśli była straszona odebraniem Kulki. Z całej akcji może uda się zastanowić rozsądnie nad tym, czy pies to aby na pewno rzecz, a skoro tak, to czy nie jest groźne, że dziecko może się mocno z taką „rzeczą” zaprzyjaźnić.
Więc medialny szum niepotrzebny? Cóż, jeśli przyniesie rozsądną rozmowę na temat prawa i może nawet jakieś mądre zmiany, to czemu nie?
