Żłobki nie są dla dzieci, ale świat też coraz mniej o dzieciach myśli. Dlatego rodzice są czasem zmuszeni powierzyć swój największy skarb w takie miejsca. Podaję kilka rzeczy, o których warto wówczas pamiętać.

REKLAMA
O tym, dlaczego żłobki nie są dla dzieci piszę TUTAJ. Natomiast może przed podjęciem takiej decyzji, jakiś lepszy pomysł lub inspirację znajdziecie TUTAJ?

Mimo wszystko … chociaż rok
Zanim napiszę co ze żłobkiem, to jednak bardzo mocno zaakcentuję: Niech dziecko zostanie w domu przynajmniej rok. Ono w tym wieku bardzo potrzebuje bliskości i opieki konkretnych osób, skoncentrowanych prawie tylko na nim. Jak nie jest to mama, niech to będzie tata albo opiekunka lub babcia. Naprawdę jest bardzo trudno o odpowiednią opiekę w żłobku dla dziecka w tym wieku, które jeszcze nie jest ani mobilne, ani samodzielne. Do tego jeszcze nie mamy gwarancji, że przydzielony opiekun nie będzie się zmieniał.
Jak wybrać żłobek
Nie wspominam tutaj o ważnych rzeczach, które nie są związane z psychologią - jak choćby jedzenie dla dzieci. Zajmę się tylko cechami żłobka pozostającymi w mojej dziedzinie.
Im mniejszy – tym lepszy, wiadomo. Podobnie jak z liczbą dzieci przypadających na opiekuna. Właśnie jego osoba jest najważniejszym elementem wyboru żłobka. Ważne jest, żeby waszymi dziećmi zajmowały się te same osoby. Rotacja pracowników jest w żłobku rzeczą bardzo niepożądaną. Powalczcie też o to, by móc się wcześniej z tymi osobami zapoznać, zapytajcie ich o metody, zobaczcie jakimi są ludźmi. Z racji na wartość skarbu, jaki oddajecie pod opiekę – nie miejcie skrupułów i powalczcie o to się dowiedzieć, komu powierzacie dzieci.
Kolejną istotną rzeczą jest regularność – rytm działania żłobka. Sama instytucja na pewno o to zadba, bo jest to wygodniejsze, jeśli wszystko odbywa się w stałym rytmie. Wówczas dzieci są spokojniejsze, gdyż dostosowywanie się do zmian to dużo niepotrzebnych emocji. Jakiekolwiek znamiona chaosu powinny się spotkać z waszą reakcją.
W przeciwieństwie do przedszkola, wielkie stosy zabawek i wrażeń nie są tutaj ważne. Dziecko od około 1-1,5 roku jest coraz bardziej skoncentrowane na swojej samodzielności i radzeniu sobie z różnymi wyzwaniami. Jego mózg jeszcze nie potrzebuje przyswajać sobie wiedzy i wrażeń z zewnątrz. Nadmiar wrażeń i bodźców rozprasza i denerwuje dzieci. Pomieszczenia niech będą spokojne i stonowane. Zabawki świetnie odciągają uwagę dzieci i pomagają „ugasić pożary”. Ale też od nadmiaru wrażeń dzieci mogą być zmęczone, a potrzeby tylko przykryte przez inne wrażenia.
Uwaga, zaczynamy
Powoli. Niech dziecko przyzwyczai się do waszych krótkich nieobecności. W domu, np. pod opieką dziadków, niech dostanie od Was komunikat: „wychodzę, wrócę po drzemce”. Dziecko najpierw w cieplarnianych warunkach domowych nauczy się, że jak wychodzicie, to zawsze wracacie i świat się przez to nie kończy. Potem także do żłobka niech przyzwyczaja się stopniowo. Bardzo pomocne są dni adaptacyjne, podczas których w obecności rodzica maluch poznaje zarówno miejsce jak i nowych opiekunów.
Próby szokowe są czasem bardzo skuteczne – ale nieobliczalne i ryzykowne dla psychiki dziecka oraz niszczące dla więzi z rodzicem. „Moje dziecko nie płacze” - nie jest tu w żadnym wypadku argumentem. Są takie sytuacje, kiedy dziecko ma dość i uznaje, że nie ma sensu płakać, trzeba się dostosować i tyle, bo i tak nikt nie pomoże. Ale co zostaje wówczas z zaufania do rodziców (pierwsza ważna więź!), to już gorsza sprawa. Oczywiście jeśli przejście rodzic – żłobek jest delikatne i płynne, również jest szansa, że obędzie się bez płaczu.
Przewidywalność
Przy dzieciach „żłobkowych” istotna jest praca nad zaufaniem dziecko-rodzic. Wspominałem już o uczeniu nieobecności, ale w innym sytuacjach również można dbać o tę przewidywalność. Niech dziecko obraca się w stałych ramach. Dobrze jest, jak zawsze przychodzi i wychodzi ze żłobka po tych samych momentach dnia (po posiłku, po drzemce itp.). Ono jeszcze nie zna się na zegarku, więc nie operuje godzinami, ale sytuacjami i nawykami – owszem. Dlatego też nierówny rytm żłobka może być zgubny.
Starajcie się być dla nich przewidywalni w każdym momencie – zwłaszcza dotyczącym mniej przyjemnych spraw. Im mniej niespodzianek, tym lepiej. A=A, B=B - zawsze. Rodzic jest dla dziecka instytucją zaufania – dopóki nie zawiedzie pod tym względem. Jeszcze raz podkreślę, metody szokowe są może jednorazowo wygodniejsze i szybsze, ale mogą mieć szkodliwe konsekwencje dla relacji rodzic-dziecko.
Wyzwania
Jak pisałem w poprzednich artykułach, dzieci w tym okresie po raz pierwszy w życiu podejmują duże wyzwania i co za tym idzie przeżywają pierwsze porażki, bo przecież nie da się nauczyć wszystkiego od pierwszego podejścia.
W żłobku, podpatrując siebie nawzajem, uczą się szybciej, ale to nie jest najważniejsze. Ważne jest to, jak przeżyją swoje pierwsze wyzwania i upadki. Opiekun w żłobku przede wszystkim dba o to, żeby był ład i porządek (przypominam, nawet ośmioro dzieci na jednego opiekuna). Natomiast rodzic może przyjrzeć się uważnie jak jego dziecko sobie radzi z porażkami oraz wyzwaniami i w razie potrzeby wesprzeć je tak, jak ono tego potrzebuje. To ma znaczenie dla przyszłego podejmowania wyzwań przez dziecko.
Cierpliwość
Codzienna zmiana otoczenia i zasad oraz rozstania z rodzicami mogą owocować zmęczeniem i rozdrażnieniem dziecka. Potrafi ono wówczas „dać w kość” rodzicowi, choć w żłobku zachowuje się idealnie. Zwykle nie jest to efekt złych metod wychowawczych rodzica, tylko odreagowanie dziecka. Ba, mnie jako psychologa, takie sytuacje w pewnym sensie cieszą, bo dziecko ma siłę i chęć okazywać swoje potrzeby i niezadowolenie. To jest trudne dla rodzica, bo wymaga dużej cierpliwości. Nie chcę namawiać do pobłażliwości „bo ono jest zmęczone po żłobku” - nie, niech wszystko będzie normalnie, według takich metod wychowawczych jak wybraliście. Ale taka wyrozumiałość wobec dziecka, które nieporadnie mówi swoim zachowaniem o swojej tęsknicie, może pomóc ze spokojem przyjąć takie sytuacje.
Niezależnie od niechęci i ostrych słów, jakie z tego powodu słyszę, niezmiennie Was bardzo ciepło zachęcam, żeby unikać żłobka jeśli jest to możliwe. Są dzieciaki, które sobie jakoś z nim poradzą, dostosują się, a rodzice zrekompensują niektóre braki. Choć każde dziecko jest inne, każdy rodzic jest inny, a żłobek w każdej sytuacji stoi w sprzeczności z potrzebami dzieci do 2,5 roku życia. Rozumiem, że czasem nie ma wyboru – stąd też ten artykuł. Ale jeśli tylko macie wybór...