Tak to i ja bym zagrał! Oczywiście w piłkę grać potrafi każdy, tak jak każdy potrafi biegać albo podskakiwać. Z tego powodu kiedy tylko zaczyna się mecz, kilka milionów ludzi drze się do telewizora: „Jak strzelasz baranie! W lewo, a nie w prawo! Ja bym to strzelił!”. Pal licho tych, którzy krzyczą to w chwili uniesienia. Gorzej, że coraz więcej osób naprawdę wierzy, że jest w stanie grać na poziomie zawodowego piłkarza (a nawet lepiej!), tylko z jakichś bliżej nieokreślonych przyczyn tego nie robią. To znaczy, oni te powody czasami są w stanie sprecyzować – nie mają znajomości, nie wiedzą do kogo się zgłosić, nikt ich nie chce wciągnąć do interesu.
Przypomina mi się zakład z dawnych lat. Ktoś chciał zmierzyć się z mistrzem świata w tenisie stołowym, poszedł zakład. Dostał duże fory, 19 punktów w secie.... Na rozgrzewce – obaj z partnerami wyglądali tak samo. Te same ruchy. Piłeczka – pyk, pyk, pyk, puk. Bez różnicy! A potem zaczął się mecz i różnica już była, bo jeden walił gdzie chciał, a drugi nawet nie był w stanie zareagować. Dostawał piłką w rękę, łokieć, czoło... Nic nie ugrał!
W żadnym sporcie nie jest prosto trafić do reprezentacji kraju, a już w tak popularnym jak futbol – w szczególności. Dlatego szanujmy piłkarzy. Są jacy są, może nie najlepszych na świecie, ale w czym niby Polska jest najlepsza na świecie? Może i w naszej lidze zdarzają się mecze nudne, ale w jakiej dziedzinie życia nie ma szmiry? Ostatnio trafiłem do teatru Polonia na przedstawienie Boska! Na scenie mocna ekipa: Krystyna Janda, Wiktor Zborowski, Maciej Stuhr... Wszyscy fajnie grają, podobno bardzo dobre przedstawienie, jeden problem: nieśmieszne... A to miała być komedia. Nudy. Oczywiście – niektóre spotkania są bez dwóch zdań fatalne, frekwencja na nich mizerna, ale ile jest fatalnych filmów w kinach i ile pustych filmowych sal? Ani ta nasza piłka nie jest lepsza, ani gorsza od tego wszystkiego, co mamy na co dzień.
