Kiedy pytam moich znajomych, gdzie chcą mieszkać, to kryterium ich wyboru nie jest państwo, ale miasto. Nie tyle w Wielkiej Brytanii, co w Londynie. Nie tyle w Niemczech, co w Berlinie. Nie tyle w Czechach, co w Pradze. To nie państwo, szczególnie dla młodych, jest dziś sexy. Sexy jest miasto.
REKLAMA
1.
Benjamin Barber, amerykański politolog przekonywał w Sopocie podczas Europejskiego Forum Nowych Idei, że „miasta są naszym przeznaczeniem”. Że, krótko, przyszłość należy do miast. Dlaczego? Bo, jak dodaje Barber, 65 proc. mieszkańców świata żyje już w miastach. I, co kluczowe: różne miasta więcej ze sobą łączy niż jej dzieli. W przeciwieństwie do państw.
Benjamin Barber, amerykański politolog przekonywał w Sopocie podczas Europejskiego Forum Nowych Idei, że „miasta są naszym przeznaczeniem”. Że, krótko, przyszłość należy do miast. Dlaczego? Bo, jak dodaje Barber, 65 proc. mieszkańców świata żyje już w miastach. I, co kluczowe: różne miasta więcej ze sobą łączy niż jej dzieli. W przeciwieństwie do państw.
Miasto to laboratorium „praktykowania małych zadań”: od wywożenia śmieci poczynając, a na organizacji publicznego transportu kończąc. Kiedy zamiatasz ulice, nie robisz tego podług ideologicznego dyktatu – socjalistycznego czy konserwatywnego. Stoi za tym pragmatyka, bo ulice mają być czyste.
Konkluzja Barbera: dla naszej przyszłości byłoby lepiej, gdyby światem rządzili burmistrzowie wielkich miast niż prezydenci czy premierzy. Miasta są cool. Państwa są passé.
2.
Jasne, że wizja Barbera ma już swoich krytyków. I że jest to, patrząc z dzisiejszej perspektywy, rodzaj trochę nowej utopii. Ale tylko trochę. Bo, z drugiej strony, trudno nie dostrzec przesunięcia akcentów.
Jasne, że wizja Barbera ma już swoich krytyków. I że jest to, patrząc z dzisiejszej perspektywy, rodzaj trochę nowej utopii. Ale tylko trochę. Bo, z drugiej strony, trudno nie dostrzec przesunięcia akcentów.
Kiedy pytam moich znajomych, gdzie chcą mieszkać, to kryterium ich wyboru nie jest państwo, ale miasto. Nie tyle w Wielkiej Brytanii, co w Londynie. Nie tyle w Niemczech, co w Berlinie. Nie tyle w Czechach, co w Pradze. To nie państwo, szczególnie dla młodych, jest dziś sexy. Sexy jest miasto.
To miasta są magnesem przyciągającym ludzi. I nie dlatego, że są bogate i drogie. Nie dlatego, że są centrami finansowymi. I nie dlatego, że są centrami rządowymi. Czy pamiętacie hasło Berlina tuż po zjednoczeniu? Jasne: „Jesteśmy biedni, ale sexy”!
3.
Co zatem przyciąga ludzi do miasta? Nowoczesne miasto tworzy się przez wspólnotę gustu i smaku. Bo to ludzie tworzą miasto. Jego klimat i atmosferę.
Co zatem przyciąga ludzi do miasta? Nowoczesne miasto tworzy się przez wspólnotę gustu i smaku. Bo to ludzie tworzą miasto. Jego klimat i atmosferę.
Dlatego, jak pisze socjolog Paweł Kubicki w raporcie dla Instytutu Obywatelskiego zatytułowanym „Nowi mieszczanie w nowej Polsce”: „zmienia się ostatnio istota samej turystyki, gdzie po okresie popularności turystyki typu 3S (sun, sand, sea), obserwujemy przejście do 3E (education, entertainment, excitement)”.
Już nie atrakcje przyrodnicze, oferowane zwykle w izolowanych i zamkniętych kurortach dla "nowobogackich" pociągają ludzi, ale szeroko pojęta kultura, produkowana przede wszystkim przez miasto.
4.
Do kogo należy miasto? Zacznijmy od tego, do kogo nie należy. A nie jest własnością prezydentów czy burmistrzów, choć czasami – szczególnie w Polsce – traktują oni miasto jak swój prywatny folwark. Miasto nie należy do korporacji czy banków, choć ich siedziby rosną jak grzyby po deszczu w centrach miast, skutecznie przekształcając je w „cmentarze”.
Do kogo należy miasto? Zacznijmy od tego, do kogo nie należy. A nie jest własnością prezydentów czy burmistrzów, choć czasami – szczególnie w Polsce – traktują oni miasto jak swój prywatny folwark. Miasto nie należy do korporacji czy banków, choć ich siedziby rosną jak grzyby po deszczu w centrach miast, skutecznie przekształcając je w „cmentarze”.
A więc? Miasto jest Twoje i moje. Nasze. Mamy prawo do miasta tak, jak mamy prawo do manifestacji. I o tym prawie do miasta, o mieście w działaniu, które jest owocem naszego obywatelskiego zaangażowania mówi nowy raport Instytutu Obywatelskiego pt. „Miasto w działaniu. Zrównoważony rozwój w perspektywie oddolnej”.
To lektura obowiązkowa nie tylko dla nas, „nowych mieszczan”, ale także dla polityków, którzy na każdym kroku zdradzają, że raczej słabo rozumieją nadciągającą "miejską rewolucje". I to również, że nasze miasta nie tyle mają być "ładne", co sexy!
