Albo jesteś online, albo nie żyjesz. Oto dogmat, który dla „Pokolenia click” jest tak samo oczywisty, jak to, iż Bóg istnieje w trzech osobach dla ludzi z epoki średniowiecza.
REKLAMA
Dziś smartphone'y, bez których nastolatkowie nie ruszają się nawet do toalety, nie są już tylko poręcznym narzędziem komunikacyjnym. Przerodziły się w narzędzia, które odzwierciedlają stan duszy użytkownika. Co bowiem gra w duszy, natychmiast ląduje na Facebooku czy Twitterze.
Smartphone'y nie służą również wyłącznie do tego, aby szybko zdobyć potrzebne informacje, ale stały się przyrządem, który reguluje – ułatwia i usprawnia – międzyludzkie relacje. Jesteśmy razem, gdy mamy się wciąż na jedno kliknięcie. Jak smartphone jako symbol „Pokolenia click” zmienił ich życie intymne?
Polski filozof i socjolog Zygmunt Bauman celnie pisze, że dzisiejsze relacje międzyludzkie charakteryzuje „chłód”. „Młodzi ludzi, chcąc wyrazić swoją aprobatę, mówią, że coś jest cool a więc dosłownie: «chłodne» – pisze Bauman. – Bez względu na wszystkie inne swoje cechy, wzajemne ludzkie relacje nie powinny ulegać zbytniemu ociepleniu, a już na pewno nie powinny zostawać ciepłe. Są OK, dopóki są cool, bo to, co jest cool, jest OK”.
Jakie są konsekwencje stanu rzeczy, w którym nasze stosunki międzyludzkie budujemy w oparciu o logikę „chłodnej relacji”?
Po pierwsze, cechą je charakteryzującą jest to, że w każdej chwili może ona zostać zerwana. W takim związku nikt nic nie musi, gdyż nie podejmuje się żadnego zobowiązania „na dłuższą metę”.
Przeciwnie, każdy rodzaj wchodzenia w głębszy związek, angażowanie się w sposób zbyt intensywny, a tym bardziej bezwarunkowy, które miałoby polegać na przyrzeczeniu, że będę jej/jemu wierny aż do grobowej deski, i że – nieważne czy w zdrowiu, czy w chorobie – nie opuszczę jej/jego aż do śmierci, jest traktowane jako przejaw frajerstwa. Jest niczym zamykanie sobie wszystkich drzwi na wypadek, gdy przyjdzie czas ucieczki.
Po drugie, ocieplanie relacji, czyli angażowanie się w związek, prowadzi niechybnie do zależności – by nie powiedzieć uzależnienia, które najczęściej, co warto podkreślić, kojarzy się z tak przykrymi rzeczami jak uzależnienie od narkotyków czy alkoholu. Silne uczuciowo związki czynią człowieka mniej elastycznym i sprawiają, że staje się zależnym/zależną od partnera, rodziny, grona przyjaciół.
I znów: jest to sytuacja, która przypomina kogoś, kto w sposób dobrowolny i nieprzymuszony bierze na siebie całkowicie zbędne zobowiązania.
Czy da się w sposób łatwy rozwiązać wszystkie te dylematy, jakie łączą się z takimi staromodnymi kategoriami, jak miłość i odpowiedzialność? Tak. W jaki sposób? Za pomocą smartphone'a właśnie. To małe, a poręczne urządzenie przychodzi na ratunek, gdy sytuacja wydaje się absolutnie podbramkowa. Otóż dzięki internetowi za pomocą jednego „click” możemy wyrzucić kogoś z grona przyjaciół czy też zerwać z kimś nazbyt uciążliwy związek. Odtąd życie staje się banalnie proste, bowiem – jak mówi „Pokolenie click” – „zawsze można wcisnąć 'delete'. Albo nie odpowiadać na emaile”.
Czy jednak ludzie są szczęśliwsi, gdy seks jest uprawiany offline, ale miłość praktykuje się online? Cóż ważnego o pokoleniu mówi sytuacja, w której seks jest tak samo łatwym „towarem” do zdobycia jak kupno porannej kawy w drodze do biura, a trwała miłość tak trudna do znalezienia, jak igła w stogu siana?
„Pokolenie click” przypomina „moralne kaleki”. Z jednej strony łaknie bliskości i czułości. Z drugiej nie jest w stanie zdobyć się na jakikolwiek wysiłek, by zbudować „gorący związek” i „trwałą relację”. Krótko: jest to pokolenie, które pragnie miłości, ale już nie chce ponosić trudu nierozłącznie z nią związanego.
Co zatem pozostaje? Samotność i.... smartphone.
