
Już jutro Amber Gold zacznie oddawać pieniądze klientom – przekonuje od kilku dni prezes tej instytucji. Jak, odzyskane lada chwila wysoko oprocentowane wkłady z inwestycji w złoto, ulokować dalej na równie atrakcyjnych warunkach? Przedstawiamy kilka propozycji, ale zanim zainwestujesz, doczytaj do końca.
REKLAMA
Lokata pewna jak w parabanku
Niestety, Amber Gold nie ma już rachunku bankowego, na który można by przelać pieniądze na nową lokatę. Przyniesienie gotówki do oddziału też nie wchodzi w grę, bo i placówki są pozamykane. Na szczęście nie tylko Amber Gold oferuje wysoki procent.
Na liście ostrzeżeń KNF, poza Amber Gold i Finroyal, jest jeszcze kilkanaście innych instytucji, jest więc w czym wybierać. Zachęcają zarówno procenty, jak i prestiżowe, zagranicznie brzmiące nazwy. Nie ma na co czekać, kilkunastoprocentowy „zysk bez ryzyka”, zupełnie bez podatku. Lokaty w tradycyjnych bankach są przecież dla frajerów...
Struktura na wełnę barana
Na topie są też produkty strukturyzowane. Co prawda nigdzie (poza długoterminowymi programami systematycznego oszczędzania) nie da się tak łatwo ukryć opłat i prowizji, ale przecież nas interesują wyłącznie wysokie zyski. Co prawda nie wiadomo, jak są wypracowywane, zresztą kogo obchodzą te wszystkie opcje, derywaty i scenariusze – ważne, że wykresy są kolorowe.
Jeżeli jeszcze konstrukcja opiera się na jakimś modnym lub ciekawym towarze, to z pewnością musi być to właśnie ta nisza, na której zbijemy kokosy. Struktura opcyjna na wełnę barana z gwarancją kapitału pod warunkiem, że na halach nie będzie padać, to coś w sam raz dla kogoś, kto nie ufa rządowym obligacjom, bankowym depozytom i akcjom dużych spółek.
Inwestycje dla hipsterów
Im egzotyczniejszy instrument, tym bardziej zaawansowanym inwestorem jesteśmy, prawda? Przecież wszyscy się zgadzają, że nie warto iść za tłumem, który lokuje oszczędności w nieruchomości i złoto. Bądźmy alternatywni, zarabiajmy na mleku kokosowym, baraniej wełnie lub kryptonicie.
Ostatnie krzyki finansowej mody, czyli inwestycje w wino, whiskey, diamenty lub dzieła sztuki, i tak są już zbyt mainstreamowe. Co prawda mało kto na nich zarobił, ale prestiż pochwalenia się nimi przed znajomymi rekompensuje straty.
Niezłym pomysłem na ulokowanie pieniędzy jest też kolekcjonowanie ciekawych przedmiotów. Oczywiście zegarki, antyki, znaczki i stare monety to zbyt oczywisty wybór. Lepiej zbierać długopisy, kieliszki do jajek lub maskotki czarnych kotów. Jeżeli nie zbijemy na tym fortuny, to przynajmniej trafimy do teleexpressowej Galerii Ludzi Pozytywnie Zakręconych.
Akcje giełdowe – najlepiej takie, jakie ma sąsiad
A dlaczego by nie zainwestować na giełdzie? Co z tego, że nie masz o tym pojęcia? Sąsiad zainwestował i został inwestorem długoterminowym, wiec pewnie mu się opłaca. Jest przecież tyle spółek do wyboru, któreś przecież muszą wzrosnąć. Nieważne przecież, czym się dana firma zajmuje, ważne, że ma ciekawą nazwę, a to, że nie ma na niej obrotów, świadczy jedynie o tym, że tłum leszczy się jeszcze na nią nie rzucił. Bądźmy pierwsi!
Jeżeli do tego anonimowy ~zybszek48 chwali ją na forum, to musi to być pewniak. Forumowi eksperci polecają: najwięcej okazji jest na rynku NewConnect. Ale i na głównym parkiecie są perełki, szczególnie niedowartościowane są zwłaszcza te w upadłości. Baczną uwagę zwróć też na inne spółki groszowe – nie mogą przecież spaść niżej (?).
Jeżeli jednak nadal masz problem z samodzielnym wyborem akcji, zawsze możesz zapytać o to sąsiada. Niezależnie od tego, jakich masz sąsiadów, gwarantujemy, że w tej kwestii zawsze chętnie pomogą. Nie przejmuj się tym, że kurs większości akcji, jakie ma sąsiad, spada – kupując je taniej niż on, będziesz lepszy, bo zarobisz przecież więcej, gdy przyjdzie odbicie.
Grosz do grosza daje dwa grosze
Jeżeli po przygodach z parabankami, strukturami i giełdową spekulacją masz dość ryzyka, szukaj rozwiązań na drugim biegunie – chomikuj. Oszczędzanie jest takie ważne, takie dobre – przekonują eksperci. Przecież tylu milionerów zbiło fortuny właśnie dzięki temu, że ciułało każdy grosz do skarbonki. Każdy zna ich z okładek gazet, więc nie wymieniamy nazwisk.
W praktyce wszystkie oszczędności życia najlepiej powierzyć jakiejś instytucji finansowej. Być może dzięki temu zarobimy aż równowartość oficjalnej inflacji. Odkładanie majątku na koncie to naprawdę świetny pomysł, a programy systematycznego oszczędzania, ubezpieczenia na życie i dożycie, zupełnie jak dawne książeczki oszczędnościowe, to pomysł jeszcze lepszy – wystarczy zapytać, co mają na ten temat do powiedzenia obecni seniorzy.
Lepiej otwórz własny biznes
Weź sprawy w swoje ręce, ewentualnie na spółkę ze szwagrem, i otwórz własny biznes. Nie przejmuj się dalszym finansowaniem – masz przecież oszczędności, które w całości możesz zaryzykować. Być przedsiębiorcą to przecież nic trudnego, nie to co praca na etacie.
Na początek zatrudnij ludzi (ktoś musi mówić do ciebie „szefie”), wydrukuj wizytówki i weź drogie auto w leasing. Dobra nazwa to podstawa sukcesu – zadbaj o to, żeby znalazły się w niej: corporation, royal, international, prestige lub odpowiednie przedrostki. Na przykład jeżeli masz sklep mięsny, możesz działać pod szyldem: „e-Holding Pol-Parówex Capital” (dalszych inspiracji poszukaj na NewConnect).
Wybierz też dobrą lokalizację: im mniejsza miejscowość, tym lepiej. Ale najważniejszy jest pomysł na biznes – w małej skali to kafejka internetowa lub wypożyczalnia filmów VHS, a w dużej – tanie linie lotnicze lub eksport elektroniki i odzieży do Chin.
Jeszcze lepiej – własny e-biznes
Jeżeli sklep mięsny cię przerasta, otwórz go wirtualnie. W internecie powstaje najwięcej innowacyjnych biznesów. Większość jest tak innowacyjna, że nie uwzględnia nawet zarabiania pieniędzy. To nic nie szkodzi, bo można przecież otrzymać dotację z Unii, za połowę której da się przeżyć te dwa lata. A drugą połowę przeznaczyć na marketing i promocję, licząc na to, że jakiś fundusz przejmie nas za miliony. W najgorszym wypadku, jeżeli nie znajdzie się jeden duży naiwniak, można pójść na NewConnect, gdzie maklerzy nasze akcje wcisną swoim najmniej zorientowanym klientom.
Zresztą nie trzeba od razu rejestrować spółki, żeby działać w e-biznesie. Internet daje nieograniczone możliwości: handel domenami, zakłady bukmacherskie, wirtualne kasyna, programy MLM, social lending – okazji do zarobienia (na nas) jest naprawdę bez liku.
Smutna konkluzja
Niestety, jest wielu, którzy na łatwowierności i pochopnych decyzjach innych chcą się dorobić. Dlatego niektóre mechanizmy, wykorzystywane przez oszustów finansowych, działają również w innych częściach legalnego świata finansów.
Niejasne zapisy w umowach wielu produktów inwestycyjnych, specjalnie konstruowane tak, aby zaciemnić zasady działania, kluczowe informacje ukryte w załącznikach do załączników to powszechny proceder. Nachalna promocja niszowych produktów inwestycyjnych, kojarzących się z elitarnością i bezpieczeństwem, gdy tak w rzeczywistości nie jest, to również coraz częściej spotykana praktyka.
Piramidy finansowe to też nie rzadkość, bo praktycznie codziennie na giełdach tworzone są nowe, gdy spółka bez fundamentów nagle zaczyna wzrastać bez wyraźnej przyczyny, a tłum dołącza się w miarę „pompowania balona”, świadomy tego, że to gra, w której za zyski pierwszych płacą ostatni. Nietrudno na giełdzie znaleźć też przykłady sztucznego wizerunkowego kreowania wartości tam, gdzie jej nie ma. Czym to się różni od fasady prestiżowych placówek i profesjonalnych reklam, za którymi nie stoi żaden sensowny model biznesowy?
U podstaw skuteczności tych mechanizmów zawsze leży mieszanka łatwowierności i chciwości.
Artykuł pochodzi z Bankier.pl
