Epidemia koronawirusa SARS-CoV-2 zaskoczyła wszystkich. Nikt nie spodziewał się jak poważne konsekwencje społeczne, ekonomiczne i prawne będzie mieć wirus, o którym doniesienia sprzed kilku tygodni odbierane były jako ciekawostka z dalekiego kraju. W tych szczególnych okolicznościach najważniejsze jest zachowanie właściwych priorytetów i nieuleganie populizmom. Redukcja kosztów pozaodsetkowych wydaje się być atrakcyjnym rozwiązaniem dla konsumentów, ale po analizie możliwych konsekwencji – jest zupełnie odwrotnie.

REKLAMA
Nie mam wątpliwości, że należy chronić konsumentów, miejsca pracy i płynność przedsiębiorstw. Należy to robić wszystkimi dostępnymi środkami, stosując przy tym niestandardowe instrumenty tj. specjalne preferencje podatkowe, czy wręcz bezpośrednie dopłaty dla przedsiębiorców. W tak trudnym okresie, nie ma chyba profesjonalnych zarządzających, którzy myśleliby o zyskach. Liczy się dobro ludzi oraz zapewnienie pensji pracownikom i najważniejszym kontrahentom.
W tych trudnych czasach musimy działać rozważnie. Przepisy, które mają chronić konsumentów, muszą być przemyślane i faktycznie działać na ich rzecz. Drobna pomyłka, może doprowadzić do pogorszenia sytuacji, a pochopne decyzje - wręcz do katastrofy. Tym samym zamiast chronić - sprawią, że położenie klientów, szczególnie tych o najmniej zasobnych portfelach, pogorszy się nie tylko ekonomicznie, ale przede wszystkim społecznie. Dlatego czasem lepiej jest powstrzymać się od decyzji niż podjąć złą.
Branża pożyczkowa przeszła długą drogę by uzyskać zaufanie klientów. Profesjonalni przedsiębiorcy przez lata przekształcili firmy pożyczkowe w lendtechy, czyli internetowe podmioty udzielające szybkich mikrokredytów przez Internet. W bezpieczny, w pełni regulowany i odpowiedzialny sposób - wykorzystując przy tym wszystkie dostępne narzędzia technologiczne. Do tego należy dodać rozważne działania samorządowe, które poprzez wdrażanie odpowiednich praktyk branżowych, jak również podejmowanie inicjatyw prokonsumenckich – sprawiają, że 3 mln naszych klientów może czuć się bezpiecznie, a blisko 30 tys. pracowników branży consumer finance - rozwijać się i spokojnie planować swoją przyszłość.
Obecna sytuacja gospodarcza nie pozostaje bez wpływu na lendtechy. Jako Polski Związek Instytucji Pożyczkowych (PZIP) na bieżąco monitorujemy uczestników rynku. Ze spokojem mogę stwierdzić, że nasi Członkowie zachowują się odpowiedzialnie. PZIP we wtorek 17 marca wydało rekomendacje, których celem jest wprowadzenie procedury „wakacji kredytowych” dla każdego klienta, którego epidemia koronawirusa SARS-CoV-2 dotknęła bezpośrednio ekonomicznie lub zdrowotnie. Konsultując nasze rekomendacje z Członkami, nie spotkaliśmy się z żadnym sprzeciwem.
Ale zalecenia to nie wszystko – organizacje wewnętrznie musiały wdrożyć odpowiednie procedury obsługi klienta, a także zmienić modele scoringowe. Część firm, mając ku temu obiektywne przesłanki, wstrzymało się z udzielaniem pożyczek – przynajmniej do czasu częściowej stabilizacji gospodarki, bo w obecnych warunkach wszelkie szacunki co do ryzyka podlegają zbyt dużej liczbie zmiennych. Instytucje pożyczkowe, jak większość firm technologicznych, w ostatnich tygodniach musiały przełączyć się na tryb pracy zdalnej. To wyzwanie, z którym zmierzyć musieli się wszyscy przedsiębiorcy, ale ja jeszcze pragnę zauważyć, że chociaż instytucje pożyczkowe nie są podmiotami nadzorowanymi, to jednak obowiązują je liczne regulacje (w tym AML) – z tego względu przejście na tryb pracy zdalnej pracowników instytucji pożyczkowych należy traktować jako wyzwanie nie tylko logistyczne, ale też prawne, któremu musieliśmy podołać. I udało się.
Na ekosystem lendtech w Polsce składa się 3 mln klientów, ponad 50 instytucji pożyczkowych oraz kilkaset podmiotów oferujących m.in. usługi IT, marketingowe i prawne. Wszystkie te firmy i ich pracownicy dzisiaj stoją nie tylko przed zagrożeniem związanym z epidemią koronawirusa, ale także regulacji zawartej w specustawie „Tarcza Antykryzysowa”, która zakłada radykalną, bo aż 40% obniżkę maksymalnych kosztów pozaodsetkowych.
UOKiK uzasadnia tę propozycję koniecznością zwiększenia ochrony konsumentów przed wpadnięciem w spiralę zadłużenia. Rozumiejąc intencje Urzędu, którego misją jest działanie na rzecz obywateli, zwracamy jednak uwagę, że wedle naszej najlepszej wiedzy popartej analizą finansową, zaproponowana redukcja limitu będzie miała negatywne skutki ekonomiczne i społeczne.
Rentowność sektora pożyczkowego to tylko 3,2%. Z analizy sprawozdań finansowych instytucji pożyczkowych wynika, że łączny zysk pożyczkodawców to nieco ponad 160 mln zł rocznie. Jak na każdym rozwiniętym rynku, tak i na tym – spotkamy liderów branży, firmy pretendujące oraz niestety takie, które notują straty lub wręcz upadają. Uczciwie należy przyznać, że jeszcze przed wystąpieniem epidemii, sektor pożyczek pozabankowych znajdował się w stagnacji, na co wpływ niewątpliwie miała rosnąca konkurencja, coraz wyższe koszty działalności oraz otoczenie zewnętrzne, w tym zmiany preferencji konsumentów, co jest naturalne w tak szybko zmieniającym się świecie. Dlatego szereg instytucji pożyczkowych przeprowadza optymalizację modeli biznesowych z nadzieją patrząc na możliwości jakie daje PSD2, inwestuje w lepsze technologie i zmienia swoją ofertę produktową. Wszystkie te wysiłki podejmowane są z myślą o rozwoju rynku i zwiększaniu zadowolenia klientów, którzy dzięki nim mogą korzystać z jednej najlepszych ofert pożyczkowych w Europie.
Jednakże, przy tak drastycznej obniżce limitów kosztów pozaodsetkowych, utrzymanie szerokiej dostępności pożyczek, co już sprawia trudności, będzie niemożliwe. W naszej ocenie redukcja, szczególnie w tak skomplikowanym dla gospodarki momencie, nie tylko odbije się na rentowności branży i upadłości wielu instytucji pożyczkowych, ale przede wszystkim będzie niekorzystna dla konsumentów.
Popyt na pożyczki nie zmaleje. Wskazują na to przesłanki wynikające z istniejących modeli ekonomicznych. Problemy firm z regulowaniem zobowiązań, konieczność przesunięcia środków finansowych podmiotów nadzorowanych na ratowanie przedsiębiorstw oraz zmniejszenie liczby zleceń i redukcja zatrudnienia są tym, z czym będziemy musieli się zmierzyć jako państwo i społeczeństwo. W tych warunkach powinno stawiać się na sprawdzonych i uczciwych przedsiębiorców, bo to przede wszystkim oni dają gwarancję bezpieczeństwa tym, którzy teraz potrzebują go najbardziej. Mamy uzasadnione obawy, że zaproponowana zmiana, w obecnych warunkach, doprowadzi do nadzwyczajnej likwidacji podaży, a to niestety sprawi, że wiele potrzebujących mikrokredytu osób – będzie zmuszona poszukać finansowania poza legalnym obiegiem. Destabilizacja ekonomiczna sprzyja rozwojowi szarej i czarnej strefy, która wykorzystuje te warunki do działalności dalekiej od ustalonych norm etycznych i kultury biznesowej poruszającej się w wyznaczonych ramach prawnych.
Oznacza to, że nasi klienci, mający tylko przejściowe krótkoterminowe problemy, mogą znaleźć się w potrzasku ekonomicznym, który zmusi ich do skorzystania z „usług” nie dających im żadnej realnej ochrony tudzież trybu prawnej reklamacji lub odwołania. Często niemożliwa będzie nawet ich identyfikacja systemowa, gdyż prowadzą oni działania w warunkach rozproszonych i różnych modelach całkowicie poza radarem organów ścigania.
Mówimy tu o kilkudziesięciu tysiącach osób, które mogą paść ofiarą okoliczności, z którymi nikt nie chciałby się mierzyć. Stąd nasz zdecydowany apel o to, by nie redukować limitu, tylko zaufać obowiązującemu prawu, legalnym przedsiębiorcom i ich pracownikom. Na każdym etapie deklarujemy pełne wsparcie dla UOKiK w eliminowaniu i wskazywaniu praktyk, które mogą być uznawane za naruszające interes konsumentów.
Wszyscy mamy nadzieję, że uda nam się powrócić do normalności, ale nie mamy tez złudzeń, że będzie ciężko. Rozwój technologii i jej wpływ na ludzi nie jest czymś, co można powstrzymać. Chwilowe potknięcie może być dla nas bolesne, bo oddala nas od światowych liderów, ale wciąż musimy być obecni w tym wyścigu. Likwidacja jednego z najbardziej innowacyjnych sektorów gospodarki, oddala nas od celu jakim jest Dolina Krzemowa nad Wisłą. Dlatego w tym wyjątkowym okresie solidarności, ufamy regulatorowi, że podejmie właściwą i odpowiedzialną decyzję.