Premier Ewa Kopacz w swoim expose wezwała Jarosława Kaczyńskiego do "zdjęcia z Polski klątwy nienawiści". Prezes Kaczyński, czując się „wezwany do tablicy”, podszedł do Donalda Tuska, którego obrażał w okresie minionych 7 lat wielokrotnie i na różne sposoby i pogratulował mu wyboru na stanowisko przewodniczącego Rady Europy oraz zapewniał, że go wcale „nie nienawidzi”.
REKLAMA
Ten gest Kaczyńskiego był po wielokroć nieszczery, co osobiście udowodnił cztery godziny później, delegując posłankę, z całym szacunkiem, ale z tylnych ław poselskich do debaty sejmowej nad expose premier Kopacz. Z całego wystąpienia posłanki PiS przebiło się jedynie sformułowanie, że Ewa Kopacz nie ma moralnego prawa być premierem i kilka innych obrażających panią Premier fraz. Jak nam wyjaśnił rzecznik PiS Adam Hofman, Ewa Kopacz plasuje się „dwa – trzy poziomy” poniżej poziomu Jarosława Kaczyńskiego i choćby z tej racji Kaczyński nie mógł osobiście, jako szef największej partii opozycyjnej, pretendującej do władzy, prowadzić z nią debaty. Ale to nie wszystko, Hoffman pokusił się o wyjawienie całej prawdy przed kamerami telewizyjnymi, czym był ten gest, mówiąc rozbawiony, że „uścisk dłoni Kaczyńskiego i Tuska to udany numer”. Daruję sobie, dalsze przykłady, słowa pogardy, wygłaszane przez innych polityków PiS, jak choćby posłanka Pawłowicz, która również przyznała, że expose słuchała „jednym uchem”, ale pomimo tego nie ulega wątpliwości, że Ewa Kopacz, nie ma moralnego prawa być premierem, itd... itp...
Platforma Obywatelska pozostała jednak wierna swoim zasadom i żaden z polityków PO nie odpowiedział na te obrazoburcze komentarze w stylu jakim nas raczyli politycy PiS. Platforma Obywatelska nie odbiera, ani prawa moralnego, ani żadnych innych praw, żadnemu politykowi wybranemu w demokratycznych i wolnych wyborach. Takie zachowania są bowiem obraźliwe w pierwszym rzędzie wobec milionów Polek i Polaków, którzy dokonują suwerennego wyboru swoich przedstawicieli.
Czekają nas za kilka tygodni wybory samorządowe, za niecały rok prezydenckie i krótko po tym parlamentarne. Mam nadzieję, że wyborcy odpowiednio ocenią te „numery” przywódcy największej partii opozycyjnej i te słowa pogardy wygłaszane prawie codziennie przez szerokie grono polityków PiS.
