O autorze
Jerzy Borowczak - Polski polityk i działacz związkowy, poseł na Sejm III, VI i VII kadencji. Były opozycjonista w PRL W 1980 razem z Bogdanem Borusewiczem, Bogdanem Felskim i Ludwikiem Prądzyńskim zainicjował strajk w Stoczni Gdańskiej. Od tego czasu należy do bliskich współpracowników Lecha Wałęsy. Po powołaniu NSZZ "Solidarność" został wiceprzewodniczącym komisji zakładowej związku z SG. Po wprowadzeniu stanu wojennego dyscyplinarnie zwolniony, pracował w gdańskiej Spółdzielni Pracy Usług Wysokościowych.

PAWEŁ ADAMOWICZ – ŻYCZLIWY CZŁOWIEK

Prezydent Paweł Adamowicz podpisuje, wraz z ponad 20 premierami i prezydentami państw europejskich, Akt Założycielski Europejskiego Centrum Solidarności, 31 sierpnia 2005 r. (foto: M.Dzierżanowski)
Prezydent Paweł Adamowicz podpisuje, wraz z ponad 20 premierami i prezydentami państw europejskich, Akt Założycielski Europejskiego Centrum Solidarności, 31 sierpnia 2005 r. (foto: M.Dzierżanowski)
Pawła Adamowicza poznałem jeszcze jako ucznia I klasy LO. Był to czas „Solidarności”. Paweł wyróżniał się nie tylko wysokim wzrostem i szczupłą sylwetką, ale już wówczas tryskała z niego ta społecznikowska energia. Uczył się w LO, następnie studiował, ale zawsze był w pełni zaangażowany społecznie, w Ruch Młodej Polski, w podziemną działalność w latach 80-tych.


Do 1988 roku była to raczej znajomość pobieżna. Bliżej się poznaliśmy podczas strajku „Stoczni Gdańskiej”, który organizowałem, w maju 1988 roku. Natomiast Paweł przewodził u siebie na uczelni strajkowi solidarnościowemu ze stoczniowcami. Ten strajk studentów był dla nas stoczniowców niezwykle ważny, może nawet ważniejszy niż strajki solidarnościowe w sąsiednich stoczniach, gdyż było to wsparcie z nowych środowisk, w tym przypadku młodej inteligencji. Taki czas walki, strajków, łączy ludzi i tak też było z Pawłem i mną.


Gdy przyszedł czas przełomu, czas Wolnej Polski, Paweł już skończył studia i włączył się, jakby z marszu, bo przecież był zaangażowany w podziemie „Solidarnościowe”, w budowę nowej Polski. W 1990 roku, podczas pierwszych wyborów do autentycznego samorządu, został wybrany do Rady Miasta Gdańska. Ja w tym czasie działałem w Komisji Zakładowej NSZZ „S” Stoczni Gdańskiej i siłą rzeczy spotykaliśmy się często, najcześciej na spotkaniach dotyczących przyszłości Gdańska i Stoczni.


Skala i wachlarz zaangażowania społecznego i politycznego Pawła Adamowicza była tak szeroka, że nawet nie podejmuje próby jej wymieniać, bo nie tylko, że nie byłbym w stanie tego ogarnąć, ale powstałaby z tego książka, na które przyjdzie czas. Powstanie wiele biografii Pawła Adamowicza, które unaocznią nam, nie tylko Gdańszczanom, jaki ogrom pracy włożył Paweł dla dobra wspólnego, ile mu wszyscy zawdzięczamy.


Pawła zawsze było pełno wszędzie, w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Tam gdzie się pojawiał zawsze pozostawał pozytywny ślad po nim, czy to inicjaty nowego projektu, czy nowej myśli. Oczywiście różniliśmy się czasem w kilku sprawach, ale dyskusje i spory z Pawłem Adamowiczem zawsze były twórcze. Nigdy z tych sporów nie wynikała destrukcja żadnych inicjatyw, wręcz odwrotnie, każda taka debata z Pawłem wzogacała kolejne projekty dla Gdańska.

W mojej pamięci Paweł pozostanie jako człowiek pełen życzliwości, którego nie uwiodło stanowisko ani wpływy jakie z tego tytułu wynikały. Nigdy nie zapomnę, jak wielokrotnie prosiłem go, jeszcze jako związkowiec, a później już jako poseł na Sejm, o interwencje w życiowych sprawach ludzkich, które leżały poza moimi kompetencjami, a z którymi setki osób przytchodziły do mnie. Paweł Adamowicz nigdy nie odmówił pomocy. Nawet w sytuacjach beznadziejnych, kiedy np. był już prawomocny wyrok o eksmisji kogoś. Pamiętam taki przypadek, gdy rozżalony człowiek przyszedł do mnie i prosił, abym mu pomógł spotkać się z Prezydentem Gdańska. Odpowiedziałem wpierw, że skoro wyrok o eksmisji jest prawomocny to Prezydent nie jest w stanie tego zmienić, ale widząc wręcz rozpacz w oczach tego człowieka zadzwoniłem do Pawła Adamowicza, aby przyjął tego człowieka. Dwa dni póniej. Ten mężczyzna wrócił do mojego biura, już rozpromieniony, z podziękowaniem za to że pomogłem mu spotkać się z Prezydentem Adamowiczem. Oczywiście Paweł wyroku sądu nie zmienił, bo nie mógł, ale dla tego człowieka było ważne, że Prezydent miasta poświęcił mu aż pół godziny, a on mógł podzielic się z nim wszystkimi swoimi bolączkami, a rady Pawła były dla niego inspirującą wskazówką, aby ogarnąć swoje życie na nowo.

Taki był Paweł Adamowicz i taki pozostanie w mojej pamięci, życzliwy każdemu człowiekowi, bez względu na wiek, na płeć, czy wykształcenie. Dla Niego zawsze najważniejszy był Człowiek.