Świat się kończy!!! Jarosław Kaczyński przyznał, że największym prezentem dla Polski są dzieci. Zastanawiam się tylko, ile takich prezentów pan Kaczyński dał krajowi?...

REKLAMA
Namawianie przez prezesa PiS do "produkcji" dzieci jest słuszne. Mam jednak wrażenie, że jest tak samo wiarygodne, jak teorie zamachowe Antoniego Macierewicza, czy gospodarcze prognozy pani Szydło. Kaczyński po raz kolejny zabrał więc głos o czymś, na czym się kompletnie nie zna. To nie przymierzając tak, jakby uczył nas jeździć autem gość, nomen omen, bez prawa jazdy… No, chyba, że prezes da teraz rodakom dobry przykład, to ja odszczekam te słowa.
Naprawdę to dziwne, że do zwiększania populacji namawia zatwardziały, bezdzietny kawaler. Z kolei posłanka PiS, która nie spędziła ani dnia opieki nad dzieckiem, nie potrafi wykazać odrobiny empatii innym kobietom i grzmi o zabijaniu niepełnosprawnych dzieci. Ciekawe, że o wsparciu dla rodzin wielodzietnych mówią przedstawiciele partii, która swego czasu zablokowała wydanie 70 mld złotych na pomoc dzieciom, o czym bezustannie przypomina Tadeusz Cymański.
Nie wiem też, dlaczego ułatwienia dla rodzin wielodzietnych miałyby dotyczyć jedynie stolicy? Przecież w całym kraju takim rodzinom żyje się ciężko. Ale to już chyba trzeba zrzucić na karb kampanii referendalnej w Warszawie.