Arcybiskup Michalik dokonał, wydawałoby się, rzeczy niemożliwej. Sprawił, że niemal cały naród mówi jednym głosem. Nawet Terlikowski zgadza się z większością, co także jest ewenementem. Prawdziwy cud!
REKLAMA
Jakiś czas temu pisałem o bulwersującej sprawie pedofili w kościele. Obiecywałem sobie, że więcej tego tematu nie poruszę. Nie sposób jednak do tego nie wrócić, gdy widzę, jak kościół miota się z tą sprawą i nie potrafi się nią zająć. Mało tego, słowa które padają z ust dostojników kościelnych, wyraźnie pokazują, że nie zauważają oni rzeczywistej rangi problemu i żyją w całkowitym oderwaniu od rzeczywistości. Dzisiaj wszyscy wrogowie kleru mogą spokojnie wyjechać na wakacje, bo kler zniszczy się sam.
Postawa episkopatu jest szokująca. Nie wiem, co siedzi w głowach naszych biskupów, ale muszą oni zdać sobie sprawę, że nie są klubem wzajemnej adoracji, ale sługami bożymi. Jeśli głos rozsądku nie zabrzmi w końcu w kościele, to słowa arcybiskupa Michalika, czy kanclerza Lipki będą trafiały w pustkę, bo wierni sami ocenią, czy potrzebny im taki kościół. To nie głos rozsądku, ale głos zakłamania i świadomego ukrywania ohydnych wynaturzeń kleru.
W słowach członka Episkopatu zabrakło empatii i zrozumienia dla ofiar księży pedofili. Zabrakło pokory i wyczulenia na krzywdę. Zobaczyliśmy za to bizantyjskiego władcę, który łaskawie odezwał się do ludu. Pełnego pychy i przekonanym o swojej nieomylności. I nic tu już nie zmienią słowa przeprosin i żałosna próba odwrócenia kota ogonem. Wszyscy słyszeliśmy słowa arcybiskupa Kowalczyka i dobrze je zinterpretowaliśmy.
To była totalna kompromitacja. Zdaniem arcybiskupa, winne sytuacji są dzieci, a właściwie dysfunkcyjne rodziny. Skrzywdzone dzieciaki lgną do księży, a ci są wodzeni przez nie na pokuszenie. Nie wiem, czy mówiący te słowa stracił łączność z rozumem, ale wiem, jedno – taka wypowiedź polityka od razu stanowiła by kres jego kariery. Dla dobra Kościoła uważam, że niektóre osoby powinny odejść na emeryturę lub usunąć się w cień. Myślę, że cały problem wynika z tego, że brakuje w polskim kościele osobowości. Brakuje lidera formatu prymasa Wyszyńskiego, czy choćby prymasa Glempa…
