Podobno miało to być pierwsze Święto Niepodległości bez zadym. Miało… Jak w tym kabarecie, można sobie zanucić: „ja wiedziałem, że tak będzie…” Zamiast święta radości, zobaczyliśmy narodową dzicz w pełnej krasie. Teraz rozumiem, dlaczego politycy PiS-u dali nogę ze stolicy. Lepiej świętować ważniejsze święto – kolejną miesiączkę smoleńską, niż przebywać w takim towarzystwie.
REKLAMA
Skoro do takich gorszących scen ma dochodzić co roku, może warto zakazać wszystkich pochodów 11 listopada? Może lepiej, aby do takich zajść nie dochodziło, skoro wielu z nas nie potrafi godnie uczcić najważniejszego dla kraju święta? Po raz kolejny organizatorzy nie potrafili zapanować nad częścią demonstrujących. Mało tego, zupełnie nie poczuwają się do winy za zorganizowane przez siebie bijatyki i zadymy. Zapewne nie tylko ja mam nieodparte wrażenie, że demonstracje z okazji niepodległości Polski, zgubiły gdzieś Polskę…
Jestem zdania, że cała ta faszystowska zgraja powinna siedzieć w więzieniach, a nie spacerować po ulicach stolicy w „patriotycznych” marszach. To niedopuszczalne, aby po Warszawie spokojnie spacerowali rośli mężczyźni w kominiarkach. Co roku mam nadzieję na to, że w końcu pojawi się narodowe opamiętanie. Nadzieja jest jednak matką głupich i swoich dzieci nie lubi…
Winnych zajść oczywiście nie będzie. Politycy, którzy głośno krzyczeli o zabijaniu demokracji i przeciwstawili się delegalizacji faszyzujących ugrupowań, jutro będą mieli gęby pełne frazesów i z najwyższym oburzeniem potępią te zadymy. Zapewne jutro okaże się, że to tęcza na Placu Zbawiciela zaczepiła kobietę, a kibole ruszyli jej z pomocą. Inną kobietę zapewne znieważyła budka wartownika przed rosyjską ambasadą…
"Cieszmy się i za tych, którzy nie zauważyli, że od 20 lat żyją w wolnej Polsce" powiedział prezydent Bronisław Komorowski, który zaprosił wszystkich kochających wolną ojczyznę do wspólnego marszu. Niestety wielu jest na to głuchych. W naszym kraju cyniczne zawłaszczanie świąt narodowych do politycznych celów stało się normą, bo niektórzy zawiedzeni politycznymi porażkami i niemocą, będą wpajać ludziom, że Polska nie jest wolna i że jesteśmy kondominium niemieckim lub rosyjskim… To właśnie oni organizują marsze nienawiści przeciw ludziom inaczej myślącym lub innych wyznań i narodowości. Próbują podpalić Polskę, bo taki mają sposób uprawiania polityki. Nawiązują do niepodległościowych przedwojennych organizacji, z którymi nie mają nic wspólnego i zapewne te organizacje nie chciałby mieć nic wspólnego z nimi.
Kiedy w 1979 r. dołączyłem do gdańskiej opozycji Wolnych Związków Zawodowych, walczyliśmy wspólnie przeciw komunizmowi razem z kolegami z KOR-u, Ruchu Młodej Polski i ROPCiO. Mimo różnic,liczyło się dla nas wspólne działanie na rzecz wolnej ojczyzny. Dlatego nie mogę zrozumieć dzisiejszych podziałów i nienawiści. Co wspólnego z patriotyzmem mają burdy uliczne, petardy i rzucanie kamieniami? Z demokracji trzeba umieć bowiem korzystać. Na pewno nie w kominiarkach zasłaniających bezmyślne twarze i z kamieniami w rękach…
