„Człowiek nie jest bogaty tym, co posiada, lecz tym, bez czego z godnością może się obejść.” Immanuel Kant

REKLAMA
Już nie raz zastanawiałem się nad tym, jaką rolę pełni corocznie publikowana lista najbogatszych Polaków. Coraz częściej myślę, że nie różni się niczym – w sensie odbioru społecznego – od listy najlepiej ubranych mężczyzn, rankingu szczęśliwych małżeństw czy przeglądu najgorszych kreacji etc.
Podobnie, jak inne rankingi i ten cechuje wielka przypadkowość. Od wielu lat jestem na tej liście obecny i ze względów oczywistych przyglądam się moim towarzyszom. Są tacy, którzy w rankingu zasobności mają w miarę stałe miejsce i ci, którzy po liście wędrują w górę i w dół. Są również tacy, którzy figurują na niej niemal od samego początku. Z roku na rok pojawiają się też nowe nazwiska budząc ogromne zainteresowanie. Jest to istotne, bo widać, że mimo kryzysu wciąż powstają nowe pomysły na biznes i wciąż eksplorowane są obszary, w których można zarobić duże pieniądze.
Ludzie bogacą się z różnych powodów, bo dobrze zarządzają tym, co otrzymali w rodzinnej schedzie, bo mieli odwagę ryzykować i ciężko pracować w tych obszarach biznesu, w których stare rekiny nie dostrzegły nic ciekawego, są i tacy którym się zwyczajnie poszczęściło. Ciekawa jest dla mnie obserwacja osób obecnych na liście. Widocznie zarysowują się trzy postawy:
„Po uszy w biznesie”
W większości są ci, którzy nie odpuszczają ani dnia, zajmują się swoim biznesem nie bacząc, czy jest środek tygodnia, czy niedziela. Ani im w głowie ograniczanie swojej aktywności do wyboru kolejnej wakacyjnej rezydencji… Ich przeznaczeniem jest praca, inwestowanie, analizy, szukanie nowych obszarów aktywności. Sami podejmują strategiczne decyzje i kierują się własnym doświadczeniem i wyczuciem. Raz na tym tracą, innym razem zyskują, ale jedno jest niezmienne – próbują, walczą. Często poświęcając nie tylko swój czas, życie rodzinne, ale i zdrowie, zatracają się w wyścigu o bycie coraz lepszym. Zwykle stać ich na zafundowanie sobie w domu basenu, sauny, siłowni, ale gorzej z czasem, bo czas to jedyna rzecz, której kupić się nie da i która bez wątpienia jest największym deficytem zamożnych osób.
„Jedną nogą w biznesie”
Pojawia się też druga grupa tych, którzy stopniowo zmieniają swoje życie, rezygnują z dawnej aktywności, decydują się na spokojniejszy byt. Taki dystans łapią zwykle starsze rekiny. Mają oni świadomość upływającego czasu, a także tego że posiadane pieniądze wystarczą na dostanie życie dla nich i ich dzieci. Pracują więc nadal, znajdując jednak czas na przyjemności, pasje.
„Ucieczka z biznesu”
Są i tacy, którzy po przekroczeniu pewnej granicy, finansowej, wiekowej, mentalnej odchodzą od biznesu w sposób zdecydowany – sprzedając posiadane firmy i wybierając zupełnie inny sposób na życie, inny o 180 stopni. Czasem jest to wygodne życie rentiera, innym razem aktywność nastawiona nie na zdobywanie rynku i rozwój, tylko na spełnianie marzeń, a czasem na wypełnianie jakiejś misji.
Reprezentanci każdej z tych trzech postaw mają swoje racje, z którymi trudno polemizować.
Kiedy porównać listę dzisiejszą z tą sprzed lat – widać wyraźnie, jak zmienia się Polska. Nie ma już ludzi przypadkowych, którzy zgodnie z zasadami, jakimi kierował się raczkujący u nas kapitalizm robili błyskawiczne kariery – i jeszcze szybciej je kończyli, pokornie opuszczając listę. Takich karier jest już coraz mniej, bo rynek mamy dojrzały. W większości przypadków ze zdjęć spoglądają te same osoby, może z roku na rok trochę bardziej przyprószone siwizną. Patrzę na zamieszczone zdjęcia, które mówią bardzo wiele o ludziach – niektórzy wyrażają się poprzez swoje pasje: samochód, rękawica bramkarza, albo kieliszek dobrego trunku, inni preferują klasyczne sesyjne zdjęcia z cyklu prezes przy biurku albo właściciel na tle zakładu. Są zdjęcia pozowane i reporterskie i każde z nich jakoś nas określa. Z każdym z tych zdjęć i numerów na liście związana jest inna historia, która wbrew pozorom często wcale nie jest bajkowa ani kolorowa.
Chciałbym bardzo, by czytanie tych kilkunastu zdań o osobach na liście, a właściwie ich portfelach nie ograniczyło się do zdawkowych komentarzy, że ten to ma tyle, a tamten jeszcze więcej. Warto spojrzeć na to w szerszym kontekście, bo trzeba mieć świadomość, że posiadanie znaczącej sumy na koncie nie zawsze wiąże się tylko z przyjemnościami, ale często okupione jest wieloma wyrzeczeniami. Powyżej pewnej ilości pieniędzy przestaje się o nich myśleć, jak o środkach do zapewnienia lepszego bytu. Powyżej tej magicznej granicy – dla każdego próg jest inny, indywidualny - stają się one czymś więcej. Czasem romantycznym wyzwaniem „zbawienia świata”, czasem misją kształtowania rzeczywistości gospodarczej, innym razem potrzebą tworzenia nowych miejsc pracy… W każdym razie kończy się walka o pieniądz, środki materialne przestają być celem samym w sobie, a zaczynają być narzędziem wykorzystywanym do realizacji określonego celu.
Raz jeszcze warto popatrzeć na tę listę ludzi młodych i mocno starszych, na to, w jakich dziedzinach osiągnęli sukces i z pełną świadomością uroków i trudów szukać… szukać pomysłu na siebie i biznes. Kto wie może to miejsce właśnie na Was czeka?