„Autorytetu sztucznie się nie stworzy. Trzeba, by autorytet wypłynął z wartości moralnych i intelektualnych, wtedy tylko jest on trwałym i poważnym.” Władysław Grabski

REKLAMA
Przeraża mnie eskalacja naszej narodowej nienawiści. Nienawidzić można dzisiaj każdego niezależnie od upodobań politycznych, wyznania, czy preferencji seksualnych. Mam poczucie, że ktoś, jakaś grupa chce sobie Polskę zagrabić. Każda inność jest negowana i obrzucana błotem - zawsze w oparciu o argument demokracji. Słusznie zauważył Kuba Wojewódzki w najnowszym Newsweeku, że „wolność Polaków ogłupia”!
Bo o ile swobodne wyrażanie poglądów wpisuje się w krajobraz demokratycznej Polski, o tyle krytykowanie wszystkich i wszystkiego jest już zamachem na tą ideę. Nie można robić z demokracji oręża do gnębienia innych! W oparciu o niesprawdzone fakty formułowane są tezy, które w demokrację i spójność naszego kraju godzą. Rozumiem, że przemawianie jednym głosem może być trudne, ale takie rozdźwięki, które dają się ostatnio zaobserwować, to wyraźny znak dla naszych sojuszników i nie tylko, że źle się w kraju dzieje. Taki rozłam może nas wiele kosztować i zgodzę się z profesorem Brzezińskim, że powinniśmy przewidywać konsekwencje tego typu nieodpowiedzialnych zachowań.
Mam dziwne przeświadczenie, że kurs obrany przez niektóre osoby publiczne służy tylko i wyłącznie im samym, że są to ludzie tak przesiąknięci nienawiścią, że nie ma już w ich głowach miejsca na pełny ogląd sprawy ani na sprawy ważne dla Polski, liczy się tylko zemsta. Celowo nie operuję nazwiskami, ani nazwami bo nie chcę podsycać apetytów i zapraszać do polemiki zwolenników tychże ugrupowań. Zadaję sobie jednak pytanie co te osoby i tysiące, jeśli nie setki tysięcy z nimi sympatyzujących mogłoby usatysfakcjonować? Ewentualna wizja Polski po ich „reformach” byłaby przerażająca! Mam wrażenie, że Smoleńska fobia to rozprzestrzeniający się wirus, którego objawy zamiast ustępować z czasem jeszcze się zaostrzają. Dochodzi do jego mutacji i uważam, że jedynym lekarstwem może być słuchanie mądrych ludzi - autorytetów.
Właśnie autorytetów! Jest kilka osób, których słucham uważnie odkładając wszystko co w danym momencie mnie absorbuje. Jedną z nich jest prof. Brzeziński, drugą prof. Bartoszewski, chociaż to nie koniec listy. Znajdują się na niej powszechnie szanowani ludzie, z dorobkiem naukowym, z pozycją, na którą pracowali latami, nie tylko na uniwersytetach. Uważam, że w każdych okolicznościach powinny to być dla nas moralne kompasy. Ci ludzie świadczą swoim życiorysem. Niestety z rzadka - ale jednak - dochodzą do mnie głosy negujący takie wybitne jednostki. Ba! Powiem wprost: obelgi i oszczerstwa pod adresem chciałoby się powiedzieć ostatnich żyjących autorytetów. A przecież powinniśmy pielęgnować ich idee.
Czasami mam wrażenie, że zbaczamy z właściwego kursu, ale nie chcemy się do tego przyznać. Nie chcemy korzystać z rad! A ja nie chcę w tym kierunku zmierzać. Nie chce być utożsamiany przez obcokrajowców z zadymiarzami i hołotą, której jedynym argumentem jest pałka i kij. I znów idealnym odniesieniem wydają mi się słowa Kuby Wojewódzkiego, który w tymże samym artykule porównuje patriotyzm niektórych Polaków do „kastetu”. Nie zgadzam się z tymi którzy depczą autorytety przez cały świat uznawane, z osobami które za nic mają parafrazowane przez prof. Bartoszewskiego „minimum moralne”: - Jeśli nie wiesz, jak się zachować, to na wszelki wypadek zachowaj się przyzwoicie...
Z tego też i nie tylko powodu zaproszony przez Senatora Klicha wziąłem udział w ubiegłym tygodniu w spotkaniu Społecznego Komitetu Poparcia Kandydatury prof. Bartoszewskiego na Honorowego Obywatela Miasta Krakowa. Wyrażam tym małym gestem swój podziw, szacunek i sympatię dla wielkiej osobowości profesora, a także niezgodę na chamskie ataki małych ludzi na ludzi wielkich!
Kraj to orkiestra, w której każdy instrument powinien być dobrze dostrojony, a dyrygentami właśnie autorytety. Nie można pozwolić aby zbyt głośne trąby przeszkadzały w koncercie.