PILNE PiS pokonany! Opozycja bierze Senat!
O autorze
Przewodniczący Rady Nadzorczej Vistula Group - właściciela takich brandów jak Vistula, Wólczanka i Deni Cler- wie, że nazwa zobowiązuje. Dba o to, żeby ostatni guzik przy rękawie marynarki był zawsze odpięty. Biżuterią W. Kruk oryginalnie zaprojektowaną i z wielką pieczołowitością wykonaną, obdarowuje na szczególne okazje dwie, najważniejsze w jego życiu kobiety – Żonę i Córkę.

A. DE FUSSIGNY

Stoisko A. DE FUSSIGNY na Targach ProWine w Dusseldorfie
Stoisko A. DE FUSSIGNY na Targach ProWine w Dusseldorfie
Uważam, że w czasach dominacji wielkich koncernów, kiedy to co drugą sprzedawaną na świecie butelką koniaku jest Hennessy, warto pochylić się nad mniejszymi firmami, tymi które produkują swoje produkty w oparciu o stare receptury, często wielowiekową tradycję.


Wczoraj wróciłem z międzynarodowych targów wina organizowanych co roku w Dusseldorfie. Na ProWine przyjeżdżają zarówno duzi producenci win, jak i właściciele małych winnic, a także miłośnicy wina z całego świata. Ucieszyło mnie szczególnie spotkanie z Josephem Seeletso z Restauracji Wine&Food - Botswańczykiem mieszkającym w Polsce, który świetnie zna się na winach z Południowej Afryki.


Muszę jednak przyznać, że nie przepadam za tymi targami, być może z uwagi na porę roku, w której się odbywają, a może dlatego, że mam porównanie do innych imprez tego typu. Targi wina i… niemiecka precyzja jakoś do siebie nie pasują- brakuje słońca, melodyki południa…
Zdecydowanie preferuję włoskie VinItaly czy bordoskie WineExpo. Tam czuje się winiarską atmosferę. Dlatego też na targach ProWein mniejszą uwagę przykładam do win i spotykam się raczej z producentami alkoholi mocnych.


Było deszczowo i zimno, przemarzłem na kość. To skutecznie popsuło mi humor. W całej tej targowej szarzyźnie zauważyłem nagle pomarańczowe, oryginalnie zaprojektowane stoisko. Przedarłem się przez tłum wiedziony ciekawością i okazało się, że należy ono do znanej mi firmy Fussigny, która zachęcała do odwiedzin i degustacji swoich produktów.


Smakowałem te koniaki już wielokrotnie, ale i tym razem nie mogłem sobie odmówić, tym bardziej, że trunkiem częstowali właściciele destylarni- Jean- Dominique Andreu i Patrick Giudicelli, który sam dobiera destylaty do kompozycji, tworząc wyborne alkohole.
Miałem przyjemność spotkać ich wcześniej. Ponad rok temu gościłem we Francji. Zwiedzałem jedyną już dzisiaj destylarnię usytuowaną w sercu historycznej miejscowości Cognac, nad brzegiem rzeki Charente. Pamiętam jak dziś tą wizytę, gdyż zawsze ogromne wrażenie robią na mnie ludzie z pasją. A pasją Dominiqua i Patricka są koniaki i muszę przyznać, że jest ona zaraźliwa…

Gawędziliśmy, degustując złociste trunki. Zacząłem od Selection. Wyróżnia go delikatny, pomarańczowo-waniliowy aromat, migdałowy smak. Nie przypadł mi do gustu i uważam, że z uwagi na swoją delikatność bardziej pasuje do kobiet. Osobiście wolę bardziej zdecydowane, jak choćby Superior, który charakteryzuje się orzechową nutą, subtelnym aromatem dymu. Zdecydowanie z tych dwóch, Superior bardziej mi smakował, ale najlepsze było jeszcze przede mną…
XO- to trunek, który oczarowuje równowagą pomiędzy nutami suszonych owoców, przypraw i aromatem kwiatowym. Jego smak dominuje śliwka i zaczepna, gorzkawo-słodkawa lukrecja. Te połączenia są naprawdę zachwycające, można napawać się aromatem bez końca i z każdą minutą wyłaniają się coraz to nowe bukiety. Smak jest tak samo atrakcyjny jak obiecuje to zapach.

Naprawdę można się zapomnieć. I zapomniałem… że pogoda jest podła, że na zewnątrz ciemno i zimno, a i pomysł szybszego powrotu nagle stał się nieaktualny. Wyjazd był udany i nie będę go żałował. W końcu to spotkanie było tego warte.

Długo rozmawialiśmy na temat tego co dzieje się na rynku, a w między czasie miałem okazję spróbować koniaku organicznego, który w smaku nie różni się niczym od tych „nieorganicznych”, ale podobno jest on opracowywany na bazie win z upraw ekologicznych. Spodobał mi się pomysł wprowadzenia do obrotu 30ml buteleczek w kształcie tub do cygar. Od razu pomyślałem, że chcę mieć takie buteleczki, aby obdarowywać nimi przyjaciół.

Uważam, że w czasach dominacji wielkich koncernów, kiedy to co drugą sprzedawaną na świecie butelką koniaku jest Hennessy, warto pochylić się nad mniejszymi firmami, tymi które produkują swoje produkty w oparciu o stare receptury, często wielowiekową tradycję. Tak też jest w przypadku Fussigny. Destylarnia nadal bazuje na tradycji wytwarzania trunków wywodzącej się z XVIII wieku, jednak jej właściciele idą z duchem z czasu. To połączenie starego, sprawdzonego i nowego zawsze mnie bardzo inspiruje. Wybierając produkty do Almy często sięgamy po te wytwarzane w małych, rodzinnych firmach. Wielkość produkcji jest co prawda ograniczona, ale dbałość o szczegóły i pieczołowitość wykonania wygrywa. Tak właśnie jest w przypadku produkcji koniaków Fussigny. Sprzedawane w 40 krajach świata wciąż zyskują na popularności. Podbijają także serca polskich koneserów. I wcale mnie to nie dziwi.

W końcu po raz kolejny dałem się uwieść temu smakowi…

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
Sephora 0 0Udział w tym projekcie dużo nam dał". Współzałożycieli TOBO + MALA o programie dla kobiet
Rankomat 0 0Wyprawka dla niemowlaka. Co trzeba kupić i z jakim wydatkiem należy się liczyć?