"Im większą masz władzę, tym większą musisz mieć cierpliwość" Seneka
REKLAMA
Doprawdy śmieszą mnie już uwagi na temat życia prywatnego osób publicznych i sensacji jakie ono wzbudza. Poza tym, że śmieszne to wręcz kuriozalne wydają mi się komentarze na temat tego jak, gdzie, z kim i kiedy premier jeździ na nartach.
Nauczony doświadczeniem zakładam, że jeśliby nie jeździł, to nie cichłyby komentarze, że nie dba o linię, źle wygląda, że bez formy, że pewnie chory.
Jak już premier decyduje się jednak wyjechać z rodziną, żeby zadbać o formę to podnosi się wrzawa, ze do Włoch pojechał, a nie w polskie góry, że długą drogę pokonał sam, a to nieodpowiedzialne, że w terminie złym pojechał, że samochodem prywatnym itd. A dopiero by mieli używanie gdyby pojechał samochodem służbowym, przecież rozliczany jest nawet z używania, czy nadużywania samolotu, chociaż do celów służbowych!
Co by więc premier nie zrobił i jak się nie zachował – nie zadowoli wszystkich. To tak jak z pytaniami, na które nie ma dobrych odpowiedzi. Jeśliby premier bowiem pojechał w Polskie góry stać w kilkugodzinnych kolejkach do wyciągu, to też nie uniknąłby zarzutu, że źle stał czy źle zjeżdżał (patrz casus prezydenta sprzed dwóch lat). Jeśli chodzi o termin to też nigdy nie ma dobrego czasu na ferie dla premiera, bo zawsze znajdzie się ktoś kto będzie strzelał do policjantów, zawsze wydarzy się coś, co zdaniem opozycji wymaga obecności premiera w kraju. Litości!
Czy jeśli stoi się na czele rządu to nie można mieć prawa do wypoczynku, do spędzenia czasu z rodziną? Nie można wyjechać na wakacje z Polski, żeby nie zostać posądzonym o zdradę kraju? Nie można nosić dobrze skrojonych garniturów? Trzeba jeść tylko gołąbki i pierogi i popijać je wódką? Jedzenie dań kuchni innej niż polska i noszenie włoskich garniturów, a także picie przyzwoitego wina to odwracanie się od kraju i rodaków? Czy naprawdę aż tak zaściankowi jesteśmy? Czy naprawdę premier europejskiego państwa nie ma prawa żyć jak Europejczyk?
Na koniec dodam, że z rozbawieniem oglądałem wystąpienie pani Kempy i formułowane w nim zarzuty jakoby premier udał się na urlop w niewłaściwym czasie- właściwy nigdy nie jest dla premiera- bo zdaniem posłanki powinien w tym czasie wspierać akcje w Sanoku krzycząc do policjantów: „panowie policjanci strzelajcie, jestem z Wami!”. Czy naprawdę ktoś może pomyśleć, że premier miał wpływ na wydarzenia w Sanoku? Czy naprawdę są w tym kraju ludzie, którzy uważają, że premier powinien postąpić według przedstawionego wyżej scenariusza?
PiS i ziobryści - pupile ojca dyrektora, modlą się gorliwie, wyznają miłość bogu, bóg pewnie ich kocha jak rodzic swoje rozwrzeszczane dzieci. Byle tylko nie za mocno wsłuchiwał się w ich modlitwy, byleby kochał także nas i oszczędził powtórki ich rządów.
