Szanowny Tomaszu Machało! Redaktorze naczelny parówkowego portalu naTemat.pl. Natychmiast proszę o zostawienie mnie w spokoju i zaprzestanie niemiłosiernego lansowania na znawcę win, cygar i whisky...

REKLAMA
Szanowny Tomaszu Machało! Redaktorze naczelny parówkowego portalu naTemat.pl. Natychmiast proszę o zostawienie mnie w spokoju i zaprzestanie niemiłosiernego lansowania na znawcę win, cygar i whisky na łamach Pańskiego portalu. Wprawdzie sam nie zauważyłem tej Pańskiej niegodziwej aktywności, ale donosi o tym tygodnik, któremu G. Hajdarowicz bezczelnie zapierdzielił literkę „w”, a podły sąd tuskolandii zakazał jej używania. Być może skutecznie rozpylił Pan jakąś mgłę, że ani ja, ani moje otoczenie tego lansowania nie dostrzegliśmy, ale ONI jednak widzą.
Chcę pić wino i whisky jak zwykły obywatel, a nie jakiś tam znawca. Tym bardziej, że przez Pana stałem się obiektem krytyki jednego z redaktorów tygodnika, który z kpin z innych uczynił sobie profesję, a ostatnio usiłuje też pisać o winach.
W tekście „Winnica M…” opowiada on jak to zaprosił do siebie kilkoro zacnych znajomych i rozmawiali o winie właśnie. Pisze, iż jego przyjaciel zażądał do tortu wytrawnego rieslinga i poucza go, że do tortu riesling nie pasuje. No cóż jaki gospodarz, tacy przyjaciele... Pisze, że pewien uwielbiany przez wszystkich artysta, pytał go co robić, by przy rozmowach o winie się nie skompromitować. I tu nasz wielki, samozwańczy znawca i koneser wielkich win przerósł samego siebie. „Drogi artysto - odpowiada - mówiłem ci już, że na początek wystarczy, byś nie trzymał kieliszka za czaszę”. Potem nastąpił wykład jak to palce dłoni ogrzać mogą czaszę i wino stać się może niepijalne.
„Ja wiem (swoją drogą ciekawe skąd - j.m.), że pewien biznesowy potentat, lansowany niemiłosiernie przez parówkowy portal na znawcę win, cygar i whisky, trzyma kieliszek z winem właśnie za czaszę, ale wybacz, od ciebie jednak jakiejś klasy wymagam. Więc tu się nie mazgaj tylko ucz”. Tyle szanowny pan redaktor.
I tu z wiosennego, wielkanocnego mazurka wylazł zakalec.
Mistrz, Nauczyciel, ma absolutną rację, kieliszka z winem nie trzyma się za czaszę. Chyba, że rzeczywiście podane jest w zbyt niskiej temperaturze. Trzyma się za nóżkę i basta! To elementarz winiarski. Dobrze, że pan redaktor to gdzieś przeczytał i się tego mocno trzyma. Staram się i ja tak postępować, ale absolutnie nie traktuję tego jak dogmatu. Uchybiłem etykiecie - palcami ogrzałem napój. Ale ja w przeciwieństwie do wielkiego znawcy piję wino dla przyjemności, a nie dla etykiety i pewnie kiedyś mogło się tak zdarzyć. Bo przecież nasz redaktor, jak wszyscy ludzie prawicy brzydzi się kłamstwem i z pewnością nie kłamie.
Szanuję i cenię ogromną wiedzę redaktora, jednak chyba daleko mu do papieża win jakim jest Robert Parker. To jego punktacja decyduje, kto i jaką rolę będzie odgrywał w winiarskim świecie. Ale i on przedkłada smak, bukiet nad etykietę. I jemu zdarza się palcami ogrzewać czaszę. Posiadam takie zdjęcia, jednak nie mam praw do ich publikacji, poza tym nie chciałbym dysponować wizerunkiem pana Parkera.
Czyż więc oburzenie Mistrza i Nauczyciela nie jest hiperkorekcją, która tak często cechuje neofitów?
Profesor Schulz, jeden z wybitnych filologów w powojennej Polsce tak oto opisuje hiperkorekcję, która zła więcej może wyrządzić niż dobra.
„Gosposia Maria mówi do profesora :
-Umyłam łokna psze pana.
-Nie mówi się „łokna” tylko okna Marysiu.
Za klika dni Maria mówi do profesora:
-Boli mnie okieć panie profesorze…”
Ale ja Mistrza Nauczyciela w pełni rozumiem. Jeżeli jego goście pić zwykli wytrawnego rieslinga do tortu to lepiej, aby koncentrować się nie na tym co w kieliszkach, a na ich trzymaniu.
Nie chciałbym tu broń Boże urazić czytelników okradzionego z literki tygodnika, ale ich Mistrz i Nauczyciel nie traktuje poważnie ich winiarskiej wiedzy pisząc dla nich takie teksty.
Ja zaś wszystkich swoich Klientów zapewniam, że sprzedając 2 miliony butelek rocznie sam je wybieram i znam smak większości win, degustowałem je osobiście w odpowiedniej temperaturze, chociaż może i zdarzyło mi się „ogrzewać je swymi łapskami”. A może powinienem nauczyć się trzymać kieliszek pęsetą?
Redaktorze Tomaszu Machało ONI czuwają. Obserwują „parówkowy portal” i widzą nawet to czego ja nie widzę. Przestań Pan więc z tym lansowaniem. Oni i tak to zobaczą, choćbyś Pan kamuflował się nie wiem jak. A jak wypiją jeszcze parę kieliszków trzymanych za nóżkę to mgła i trotyl okażą się niczym w porównaniu z „prawdą”…

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?