W dobie „makdonaldyzacji’’ gustów kulinarnych, polscy kucharze sławiący kuchnię tradycyjną nie muszą mieć kompleksów, a podawane przez nich, odpowiednio przyrządzone dania narodowe mogą stać się naszą dumą i wizytówką Polski.
REKLAMA
Co niedzielę w porze obiadowej, kiedy Polacy gromadzą się przy stole nad talerzem rosołu Telewizja Polska emituje nowy kulinarny program „Euro wg Gesslera”. Cykl poświęcony jest przybliżeniu rodzimej kuchni krajów, których reprezentacje wezmą udział w meczach podczas Euro 2012. Niemniej ważnym elementem programu jest kuchnia regionów, w których na czas mistrzostw mieszkać będą piłkarze poszczególnych drużyn.
Ale nie o programie chcę napisać tylko o prowadzącym. Jest nim jak wskazuje na to tytuł Adam Gessler- Warszawianin, restaurator, człowiek który na jedzeniu zna się jak nikt. Założyciel kilku restauracji w Warszawie, jednej w Krakowie i jednej w Londynie. Podobno ma także jedną w Katowicach, w której nie byłem, a do której koniecznie muszę zawitać.
Twórcy programu dokonali świetnego wyboru obsadzając Gesslera w roli komentatora i przewodnika kulinarnego, bo Gessler jest wirtuozem kuchni. Jego zając w śmietanie serwowany w krakowskiej restauracji „Gessler we Francuskim” jest tego najlepszym dowodem. Posługując się słowami samego mistrza kuchni mógłbym to danie opisać nie inaczej jak: „genialne, fenomenalne, doskonałe”. Zając nie za suchy, kruchuteńki. Do tego wyborny sos śmietanowy. Poezja!
Odkąd po raz pierwszy odwiedziłem restaurację w Hotelu Francuskim, wracam tam ilekroć chcę zaprezentować komuś tradycyjną kuchnię polską w najlepszym wydaniu. Zapraszam do niej polskich i zagranicznych gości, przyjaciół, bywam tam także z rodziną. Wiem, że nie będą rozczarowani. Co ciekawe potrawy nakładane są na talerze prosto z garnków i patelni bezpośrednio przy klientach, na sali, a nie w kuchni. Gessler serwując dania, okrasza je dowcipnym, błyskotliwym komentarzem. W ogóle poza talentem kulinarnym, restaurator ma jeszcze inny talent oratorski i aktorski. O jedzeniu umie mówić dużo, pięknie, poetycko i z humorem.
Otwierając restaurację „Gessler we Francuskim” zamieszał na lokalnym rynku gastronomicznym. Zaproponował nową jakość, alternatywę dla klientów znanych krakowskich restauracji. Krakowianie nagle przestali interesować się restauracjami, które dotąd były symbolem naszego miasta i nieodłącznie się z nim kojarzyły. Mimo, że jest to bardzo konserwatywny rynek to Krakowianie pokochali Gesslera i jego specjały takie jak: znakomicie przyrządzany móżdżek, przepyszny, rozpływający się w ustach gęsi pipek, pyszne ozorki podawane w słodkim "szarym" sosie, rewelacyjną kaczkę w dwóch wersjach. „Karp z Zatora” naprawdę najlepszy jaki jadłem, no może z wyjątkiem wigilijnego, przyrządzanego tradycyjnie w domu. Jestem przekonany, że to dzięki takim kucharzom i ich kuchni kibice Euro rozkochają się w Polsce, poznają całkiem nowe smaki i wyjadą z Polski z niezatartymi kulinarnymi wrażeniami. Być może za sprawą takich miejsc jak „Gessler we Francuskim” świat pozna i pokocha polską kuchnię, a turyści odwiedzający Kraków przestaną się żywić kebabami. Jest też nadzieja, że po wyjeździe z Polski będą potrafili powiedzieć coś więcej o polskim menu niż tylko kiełbasa i pierogi.
Bo sam Gessler jest najlepszym dowodem na to, że w dobie globalnej „makdonaldyzacji’’ gustów kulinarnych, polscy kucharze sławiący kuchnię tradycyjną nie muszą mieć kompleksów, że podając odpowiednio przyrządzone dania narodowe możemy z dumą rozsławiać Polskę, a kuchnia może stać się naszą wizytówką. Osobiście uważam, że byłoby to równie wielkie osiągnięcie jak wygrana EURO 2012 przez naszą reprezentację i mimo, że kibicuję polskim piłkarzom to myślę też, że szanse na to są znacznie większe:)
Ale nie o programie chcę napisać tylko o prowadzącym. Jest nim jak wskazuje na to tytuł Adam Gessler- Warszawianin, restaurator, człowiek który na jedzeniu zna się jak nikt. Założyciel kilku restauracji w Warszawie, jednej w Krakowie i jednej w Londynie. Podobno ma także jedną w Katowicach, w której nie byłem, a do której koniecznie muszę zawitać.
Twórcy programu dokonali świetnego wyboru obsadzając Gesslera w roli komentatora i przewodnika kulinarnego, bo Gessler jest wirtuozem kuchni. Jego zając w śmietanie serwowany w krakowskiej restauracji „Gessler we Francuskim” jest tego najlepszym dowodem. Posługując się słowami samego mistrza kuchni mógłbym to danie opisać nie inaczej jak: „genialne, fenomenalne, doskonałe”. Zając nie za suchy, kruchuteńki. Do tego wyborny sos śmietanowy. Poezja!
Odkąd po raz pierwszy odwiedziłem restaurację w Hotelu Francuskim, wracam tam ilekroć chcę zaprezentować komuś tradycyjną kuchnię polską w najlepszym wydaniu. Zapraszam do niej polskich i zagranicznych gości, przyjaciół, bywam tam także z rodziną. Wiem, że nie będą rozczarowani. Co ciekawe potrawy nakładane są na talerze prosto z garnków i patelni bezpośrednio przy klientach, na sali, a nie w kuchni. Gessler serwując dania, okrasza je dowcipnym, błyskotliwym komentarzem. W ogóle poza talentem kulinarnym, restaurator ma jeszcze inny talent oratorski i aktorski. O jedzeniu umie mówić dużo, pięknie, poetycko i z humorem.
Otwierając restaurację „Gessler we Francuskim” zamieszał na lokalnym rynku gastronomicznym. Zaproponował nową jakość, alternatywę dla klientów znanych krakowskich restauracji. Krakowianie nagle przestali interesować się restauracjami, które dotąd były symbolem naszego miasta i nieodłącznie się z nim kojarzyły. Mimo, że jest to bardzo konserwatywny rynek to Krakowianie pokochali Gesslera i jego specjały takie jak: znakomicie przyrządzany móżdżek, przepyszny, rozpływający się w ustach gęsi pipek, pyszne ozorki podawane w słodkim "szarym" sosie, rewelacyjną kaczkę w dwóch wersjach. „Karp z Zatora” naprawdę najlepszy jaki jadłem, no może z wyjątkiem wigilijnego, przyrządzanego tradycyjnie w domu. Jestem przekonany, że to dzięki takim kucharzom i ich kuchni kibice Euro rozkochają się w Polsce, poznają całkiem nowe smaki i wyjadą z Polski z niezatartymi kulinarnymi wrażeniami. Być może za sprawą takich miejsc jak „Gessler we Francuskim” świat pozna i pokocha polską kuchnię, a turyści odwiedzający Kraków przestaną się żywić kebabami. Jest też nadzieja, że po wyjeździe z Polski będą potrafili powiedzieć coś więcej o polskim menu niż tylko kiełbasa i pierogi.
Bo sam Gessler jest najlepszym dowodem na to, że w dobie globalnej „makdonaldyzacji’’ gustów kulinarnych, polscy kucharze sławiący kuchnię tradycyjną nie muszą mieć kompleksów, że podając odpowiednio przyrządzone dania narodowe możemy z dumą rozsławiać Polskę, a kuchnia może stać się naszą wizytówką. Osobiście uważam, że byłoby to równie wielkie osiągnięcie jak wygrana EURO 2012 przez naszą reprezentację i mimo, że kibicuję polskim piłkarzom to myślę też, że szanse na to są znacznie większe:)
