Zegarek to jedyna biżuteria, na którą może sobie pozwolić mężczyzna. Przykrótkie nogawki, plastikowe garnitury uszyte z tkanin wyprodukowaych przez Zakłady Azotowe w Tarnowie, sierść psa, czy kota lub łupież na klapach marynarki to w Polsce wciąż często spotykany widok wśród przedstawicieli świata polityki.
REKLAMA
Pod koniec kwietnia wróciłem z targów jubilerskich w Bazylei, która na czas imprezy zamienia się w prawdziwe tykające miasto. Nowa odsłona najsłynniejszej europejskiej imprezy wystawowej w branży zegarków przyciągnęła 120 tysięcy zwiedzających, głównie biznesmenów i miłośników branży. Hala nr 1 to świątynia dla miłośników prawdziwego szwajcarskiego zegarmistrzostwa. Po zmianach główny poziom podzielony został pomiędzy najznamienitsze szwajcarskie marki takie jak: Patek Philippe, Rolex, Omega, Tag HEUER, Bvlgari, Hublot, Chopard oraz wiele innych. Na 141 tysiącach m2 powierzchni wystawowej 1450 wystawców z 70 krajów prezentowało najnowsze modele zegarków. Producenci tych cacek prześcigają się w pomysłach, aby podbić serca klientów z całego świata. Najnowszy design, platyna i diamenty, a także zawrotne ceny to wizytówka targów. Zegarki sfotografowane na ręce Ministra Nowaka są zbyt cienkie i wśród Europejczyków nie robią żadnego wrażenia.
Nie jestem kolekcjonerem, ale mam kilka modeli, które lubię. Jedne darzę większym sentymentem inne mniejszym, jedne dostałem od bliskich, a inne kupiłem sobie sam. Szczerze mówiąc bardziej cieszy mnie moja kolekcja win. Uwielbiam patrzeć jak leżakują, przypominać sobie miejsce pochodzenia poszczególnych butelek. Lubię je dostawać, obdarowywać nimi znajomych, a także otwierać te najlepszej na specjalne okazje.
Zegarek to zupełnie co innego, podobnie jak dobrze skrojony garnitur, czy buty cieszy oko, jednak jest formą komunikacji niewerbalnej, pewnej konieczności. W kontaktach biznesowych i nie tylko świadczy o nas, wystawia nam wizytówkę zanim jeszcze zdążymy coś powiedzieć. Musi być odpowiednio dobrany do garnituru, okazji, pory. Dziwi mnie więc zamieszanie wokół kolekcji zegarków Ministra Nowaka. Szczerze mnie ubawiły artykuły we Wprost. Rozpętała się prawdziwa afera zegarkowa, istny Nowakgate.
Szef resortu transportu musiał się tłumaczyć przed całą Polską z posiadanych przez siebie zegarków. Jak donoszą dziennikarze Wprost ma ich podobno sześć! Dwa z nich zostały wycenione na ponad 30 tysięcy złotych, a pozostałe od 5 do 7 tysięcy. Minister ze zroszonym czołem tłumaczył się, że jeden podarowała mu małżonka, pozostałe zaś nie były tak cenne jak donoszą media, w związku z tym złożył nawet pozew do sądu o zniesławienie przeciwko tygodnikowi. Bronił się twierdząc, że jeden z zegarków pożyczył od swojego kolegi. Podobno mają w zwyczaju wymieniać się nimi.
Wprost wyśledził na nadgarstku Ministra ekskluzywny Ulysse Nardin, Hublot all black fusion, a także Curvero y Sobrinos Torpedo. Sensacje wokół zegarków zdają się nie mieć końca. Wystarczy wpisać w Google hasło „zegarki Nowaka” a posypie się istna lawina publikacji. Tygodnik Wprost poświęcił temu tematowi dwa artykuły. Trochę mnie to dziwi. Bo po pierwsze uważam, że Minister powinien być rozliczany za coś innego niż nienaganny wygląd. Możemy go oceniać raczej za jego kompetencję, pracę, drogi, autostrady etc. Po drugie pisanie o luksusie w taki sposób to doskonały przykład tak zwanego „luksusu po polsku” i jeszcze lepszy dowód na to, że w mniemaniu niektórych polski polityk powinien wyglądać jak członek komunistycznej partii NRD.
Dziennikarzom radzę prześledzić najnowsze trendy ze świata zegarmistrzowskiego. Rozumiem zainteresowanie mediów kolekcją zegarków Wladimira Putina, wycenianą na pół miliona EUR. Na jego ręce zobaczyć można między innymi: Leman Flyback, czy Leman Aqualugn Grande Date, a także Tourbograph od Lange & Sohne i Patek Philippe Perpetual Calendar. Nikt się nie gorączkuje, że Prezydent musiałby pracować na te cacka 4 lata. Kolekcja Aleksandra Kwaśniewskiego wyceniana jest na 420 tysięcy złotych. Takie przykłady można mnożyć.
Najdroższe zegarki świata jak Patek Caliber 89 wart jest ponad 5 milionów dolarów, a drugi w kolejce to Vacheron Tour De L'ile wart bagatela 1,25 mln dolarów. Są też zegarki tańsze, ale równie efektowne jak Rolex Submaribne czy Omega Constellation Sedna. Najnowsze prezentowane na targach jak: Patek Platinum Calatrava, Rolex Cosmograph Daytona, czy Tag Heuer Heritage Calibre 1887 są w stanie podnieść puls każdemu, obawiam się, że dziennikarzom Wprost mogłyby nawet zaszkodzić, skoro te, posiadane przez Ministra Nowaka, tak ich rozgorączkowały.
Najdroższe zegarki świata jak Patek Caliber 89 wart jest ponad 5 milionów dolarów, a drugi w kolejce to Vacheron Tour De L'ile wart bagatela 1,25 mln dolarów. Są też zegarki tańsze, ale równie efektowne jak Rolex Submaribne czy Omega Constellation Sedna. Najnowsze prezentowane na targach jak: Patek Platinum Calatrava, Rolex Cosmograph Daytona, czy Tag Heuer Heritage Calibre 1887 są w stanie podnieść puls każdemu, obawiam się, że dziennikarzom Wprost mogłyby nawet zaszkodzić, skoro te, posiadane przez Ministra Nowaka, tak ich rozgorączkowały.
Ministrowi mogę jedynie poradzić, żeby jeśli już się zamienia, to niech się zamienia na coś porządnego. Ja się wymieniać nie lubię, ale cała historia tak mnie rozbawiła, że chętnie mu pożyczę jeden z moich.
Całą sprawę uważam za śmieszną, a dbałość Ministra o wygląd zaliczam mu na plus, jako świadectwo jego klasy. Minister zawsze ma doskonale skrojony garnitur, dobrze dobrane buty. Chwała mu za to. Czy gdyby miał przykrótkie rękawy i nogawki, wygnieciony poliestrowy garnitur i łupież na klapach, czy wtedy bylibyśmy z niego dumni? Inni politycy i nie tylko, powinni brać z niego przykład.
Podsumowując: dobrze, że Minister nie chowa zegarków przed wyborcami, bo Sarkozy chował i wszyscy wiemy jak to się skończyło...
