PILNE Nurkowie odnaleźli w jeziorze ciało Piotra Staraka
O autorze
Absolwent Uniwersytetu Warszawskiego; sędzia w latach 70-tych; delegat na I Krajowy
Zjazd „Solidarności” - współautor projektu Posłania do Narodów Europy Wschodniej, internowany w stanie wojennym; senator I i II kadencji, współzałożyciel Fundacji Rozwoju Demokracji Lokalnej, współautor reform administracji publicznej w latach 90-tych; sędzia Trybunału Konstytucyjnego (prezes w latach 2006-08); obecnie nauczyciel akademicki w Uczelni Łazarskiego - twórca programu pierwszych w Polsce studiów Master in Public Administration; autor licznych publikacji dot. konstytucjonalizmu, administracji publicznej, historii; felietonista „Gazety Prawnej”; członek Polskiego Stowarzyszenia Jazzowego

Czas Szakala

Na pamiętnym koncercie zatytułowanym „Dzień Szakala” 21 listopada 2010 r. jeszcze był wśród swoich – z muzykami i wierną Mu publicznością. Z trudem już się poruszał, ale był pełen wiary, że będzie jeszcze grał – że będzie trąbił, jak mawiał.


- Od jutra zaczynam ćwiczyć - powiedział mi za kulisami, z trudem trzymając fason. Wiedzieliśmy jednak, że na scenę nie wróci - choroba rozwijała się już wtedy dramatycznie szybko.

Tomasz Stańko powiedział w tych dniach o nim pięknie: – Z kimkolwiek grał, grał lepiej od niego.

To nie były słowa wypowiedziane jedynie pod wrażeniem przygnębiającej wiadomości o śmierci Szakala. Z pewnością padły spontanicznie, ale w ich lapidarności zamyka się najpełniej najprawdziwsza, głęboko przeżyta i pięknie wyrażona prawda. Cóż po nich dodać …


Wojciech Karolak powiedział przed laty do mojego przyjaciela – Tomek nie zagrał nigdy fałszywego dźwięku.

Słuchaliśmy Go jeszcze w latach studenckich – od zawsze było wiadomo, że to talent niezwykły, bardzo wcześnie zauważony i doceniony. W świecie jazzu takie zjawisko nie muszą się długo przebijać. Zawędrowałem kiedyś z przyjaciółmi, chyba w 67 lub 68 r., do kawiarni „Piosenka” na praskim Placu Leńskiego (dziś Hallera) by Go posłuchać - tam też grywał dla garstki wtajemniczonych.

Miał później wspaniały okres współpracy ze Zbigniewem Namysłowskim w pierwszej połowie lat 70-tych. Co tu dużo mówić – obydwaj mieli wtedy wspólnie czas niebywale twórczy. Pozostały z tamtego okresu dwie piękne płyty (Winobranie i Kuyawiak Goes Funky). Talent Tomka rozkwitł na nich już w pełni.


Uwielbiałem Jego cudowny, drapieżny ton tenoru. Był nieprawdopodobnie sprawny technicznie. Krążyły o tym legendy. Ale był też niezrównany w Websterowskich niemal balladach - choć czuł się zdecydowanie najlepiej w męskiej post-Coltrane’owskiej estetyce. Ale kto z tego pokolenia saksofonistów nie był pod wpływem Trane’a?...

Grał zawsze bardzo nowocześnie, ale na bardzo solidnym fundamencie tradycji.
Dwa razy rzędu miałem Go przyjemność (co za głupie słowo) słuchać na jamach przez całe dwa tygodnie w czasie warsztatów jazzowych w Ameliówce w Górach Świętokrzyskich w 1976 i 78 roku. Byli z Nim wtedy w charakterze wykładowców: Zbigniew Namysłowski, Jan Ptaszyn Wróblewski, Wojciech Karolak, Czesław Mały Bartkowski, Marek Bliziński, Tomasz Ochalski, Jan Jarczyk, Lucjan Kaszycki, Witold Szczurek… I cała masa zdolnej młodzież, a wśród niej: Włodek Pawlik, Włodzimierz Kiniorski, Stanisław Zybowski, Jozef Gralak, Janusz Kowalski – teraz sam profesor jazzu w Stanach…

Dwa razy po dwa bite tygodnie całą dobę z takimi muzykami – tego nie da się ani opisać, ani zapomnieć.

Tomasz Szukalski poznał wówczas bodaj szesnastoletniego wtedy Artura Dutkiewicza. Obydwaj później grali razem wiele lat, poczynając od lat 90-tych w duecie – taką formację Tomek wyjątkowo lubił. Grywał w duetach z wieloma muzykami, ale do Artura miał wyjątkowy sentyment.

- Z Arturkiem nigdy się nie nudzę – powiedział mi kiedyś po jednym z koncertów.
Niemal rok temu odwiedziliśmy Go w Domu Aktora w Skolimowie, gdzie od pewnego czasu przebywał. Pojechałem tam razem z Arturem Dutkiewiczem, który do końca dni Tomka z niezwykłym oddaniem się Nim opiekował.

Szakal wyciągnął jeszcze z futerału sopran… Już z trudem.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...

AFERA PIEBIAKA

0 0#PiebiakGate to już zbyt wiele. Zbigniewie Ziobro, czas podać się do dymisji!
0 0O co chodzi w aferze z "Emilią" i Piebiakiem? Trzy najbardziej szokujące wątki
0 0Hejterzy śmieją się z jego roli w filmie Tarantino. Jednak to Rafał Zawierucha "wygrał życie"