
Kilka lat temu, czytając w jednej z codziennych gazet recenzję filmu “Transformers 2” nie mogłam się nadziwić, że autor krytykował film, między innymi za to, że nie doszukał się w nim głębi psychologicznej. Jeśli traktować to jako ironię to może jeszcze ujdzie, ale jeśli recenzent faktycznie liczył na takie treści w filmie o walczących ze sobą wielkich robotach z przerywnikami na Megan Fox z tradycyjnie rozchylonymi ustami to nic tylko postukać się w głowę. Ale ja nawet nie o tym. Bardziej z tych „Transformersów 2” chodzi mi dziś o „2” niż o „Transformersy” (chociaż ostatnio na parkingu pod moim blokiem regularnie pojawia się skodobodobny osobnik z logiem Autobotów…cieszyć się tylko, że mi osiedla Deceptikony nie infiltrują…na wszelki wypadek parkuję w innym miejscu ;) ).
