„Karol wyper...j!” - krzyczeli dzień w dzień koledzy czwartoklasisty. 10-letni chłopczyk właśnie zmienił szkołę, po tym jak jego tata zaprotestował przeciw modłom na matematyce. Dyrektorka szkoły, która twierdziła, że „modlitwa pomaga się uczniom skoncentrować” (radio ZET) oraz, że u niej w szkole „nie ma ateistów”, została. Tak zwana większość wygrała - jakimi metodami?

REKLAMA
Śledziłam sprawę 10-latka z Golasowic. Rodzina została zastraszona, mobbing w maleńkiej miejscowości rozkwitł w najlepsze przy wtórze mantry z ambony: „To opacznie rozumiana świeckość, że jednostka decyduje o większości”.
Zaraz, zaraz - czy ja tego już gdzieś nie słyszałam? Ależ tak! Identyczne przesłanie, tylko znacznie bardziej wyraziste („Jednostka szkodzi większości!”) padło z ust sponsorującej medialne szkolenie Rydzyka zamiast lekcji, Rady Rodziców, warszawskiego liceum.
Drodzy uzurpatorzy pojęcia większości: Czy to właśnie klepiecie na pamięć na szkoleniach ojca z Torunia: jakich używać argumentów, gnojąc przeciwników? W jakich słowach? Jak zasłaniać się „demokracją”, w której mniejszość nie ma prawa głosu?
Oczywiście, że tak - wystarczy włączyć na chwilę kanał TRWAM, Radio Maryja (i tak złapie je radio w trasie dokądkolwiek) - jedyna słuszna prawda popłynie, natchnione, ciepłe głosy sączące jad wygłoszą okrągłe zdania, a jak się poświęcisz i posiedzisz dłużej, to przekonasz się, że powtarzają w kółko to samo. W zależności od tego, którą mamy fazę wyborów, jakie są wyniki sondaży, skąd wieje wiatr i dokąd zawracają prądy w Wiśle, kilka zdań załatwia sprawę.
W sprzedaży funkcjonuje niezawodnie stara jak świat technika „Zdartej płyty” - polega ona właśnie na mantrowaniu bez końca tych samych zdań. Znacie to chociażby z reklam - hasło powtarzane wiele razy samo wpada w ucho, a potem już nie wiecie, dlaczego te właśnie płatki są najlepsze na śniadanie, ale są.
Niczego nowego Rydzyk nie wymyślił, nic specjalnie odkrywczego nie pada z ust proboszczów, pań z Rady Rodziców, dyrektorów szkół, nauczycieli, sąsiadów - tak zostaliście zaprogramowani, na własne zresztą życzenie. W grupie siła - znów prawda nienowa, za to doskonale sprawdza się w czasach kryzysu tożsamości, biedy, samotności, poczucia bezsilności. „Ciemny lud wszystko kupi” - cytując klasyka prawej strony, Jarosława Kurskiego, dodam że również sprzeda - o czym już nie wspomniał.
Sprzedaż oparta na manipulacji to przemoc. Czym innym jest budowanie relacji, w której klient i sprzedawca na równych prawach, decydują o kontrakcie, czasie jego trwania, znają swoje prawa i potrzeby, które nawzajem szanują. Zupełnie zaś czym innym gra, w której sprzedający szukają tylko sposobu, jak nam wcisnąć swój produkt - w tym przypadku jest to modlitwa, warsztaty medialne, określony styl życia. W większości jesteśmy bez szans. Tak to wygląda, kiedy jedynym celem sprzedawcy, jest pieniądz. Jeżeli do tego dodamy jeszcze słówko „władza”, gra idzie o najwyższą stawkę, a zmanipulowany tłum jest najlepszym narzędziem „wywierania wpływu”. Dodajmy jeszcze do tego całą rzeszę kunktatorów, tych wszystkich którzy „jadą dalej, bo siedzą cicho”, czy pragnących spokoju, zwykłych ludzi.
Internet jest pełen hejtu, który łamie nawet najsilniejszych, obytych w trudnym biznesie, sławnych i bogatych. Kiedy jednak cierpią zwykli ludzie, którzy używając demokratycznych praw, mówią NIE na przemoc wobec swoich dzieci - w szkole, w przedszkolu, na podwórku - państwo jest w poważnych tarapatach.
PS. Syn prosił, żebym nie pisała o tym, co dzieje się w jego LO po moich publikacjach.