Po debacie telewizyjnej mleko się wylało. Wyszło dogadywanie się pod stołem i „przymykanie oczu” Pawła Kukiza na chore, po części karalne, występy JKM. Koniec deklarowanej niezależności, Pawle Kukizie - układ ze zwolennikiem „lekkiej pedofilii” jest równie obrzydliwy jak z „lekkim mordercą” albo „lekkim złodziejem”. A jeszcze do tego stary gracz Cię ograł. I co Ty na to, Artysto? Robisz coś równie parszywego: wciągasz w kampanię ciężko chorego ojca. Wstyd mi za Ciebie, Pawle Kukizie!

REKLAMA
A mogło być tak pięknie - wieczny t-shirt, ogień w oczach, zapał w słowach, przerwy na papierosa - to takie urzekające na tle gadających głów. I przekonujące - dla wielu młodych i starszych ludzi stałeś się Nadzieją. Bo zmienisz, pozamiatasz, otworzysz. A nade wszystko nie będziesz się układał. A tu, proszę: dla kilku nędznych procent Paweł Kukiz podłożył się pajacowi z muszką. Aż strach pomyśleć z kim zasiadłbyś do stołu o większą stawkę!
Ale fighter z Pawła - nie poddał się. W przedostatni dzień kampanii, a w dzień po kompromitacji z mocno starszym kolegą od knajpianego stolika, czytamy na fejsbukowym profilu kandydata czytamy apel: - Ojciec chory, znikam, przepraszam, módlcie się, chcę żeby Ojciec zobaczył naszą wygraną.
Współczucie jest oczywiste - bardzo mi smutno, że kolejny porządny człowiek cierpi na nowotworowe cholerstwo. Życzę mu, aby wygrał z chorobą i wrócił do swojego zacnego życia!
Czy jednak nie należałoby odejść do ojca w ciszy, z lakonicznym komunikatem o chorobie w rodzinie i prośbie o wybaczenie? Nie, Paweł Kukiz zagrał na bis. Kartą tak mocną, że aż straszną.
Pokusiłam się o analizę fejsbukowego apelu Kukiza.
Muszę przerwać kampanię i jechać do mojego Ojca. Miłość do Polski zawdzięczam Jego wychowaniu” - pięknie pisze na FB kandydat na prezydenta RP, Paweł K. Czy ciężko chory na raka tata Kukiz, pan Tadeusz wie o tym, że stał się bohaterem kampanii syna? Gdzie miejsce na spokój i bezwględny szacunek dla prywatności cierpiącego człowieka?! Czy Tadeusz Kukiz wie, że współczucie jest równie mocnym argumentem gry politycznej, ale i scenicznej, jak lęk przed śmiercią? Jego syn wie na pewno, jak również to, że choremu Tacie mamy być wdzięczni - za jedynego zbawcę polskiej sceny (sic!) politycznej.
(...) Osoby wierzące proszę o Modlitwę w intencji zdrowia mojego Taty. (...)” - apeluje kandydat. A niewierzące wystarczy, że zagłosują, prawda? Pawle Kukizie - co Ci się marzy, Pałac Prezydencki i Krakowskie Przedmieście bis? Ambitnie.
W ostatnich zdaniach apelu tracę nędzną resztkę złudzeń: „Wiem, że modlitwa bardzo pomaga a ja strasznie chciałbym, żeby był świadkiem naszego sukcesu, bo w ogromnej wierze jest jego współtwórcą. Dziękuję Wam”. Teraz już nie mamy wyjścia - szach, mat. Na nas, wyborcach spoczywa podwójna odpowiedzialność - nie tylko zwycięski wynik wyborczy, ale i życie Ojca kandydata. Mocno!
Pawle Kukizie - świetny z Ciebie showman, dobre lata spędzone na scenie zrobiły swoje. Ale tym razem pomyliły Ci się sceny - na tej nie ma kapeli, mocnych świateł i podgrzanego dobrą muzyką tłumu. Jest znacznie poważniej. Jest tłum ludzi zmęczonych, biednych, bezsilnych, pokrzywdzonych - nie tylko przez „system”, ale przez własne rodziny ("lekkich" i nielekkich pedofilów), pijaństwo i draństwo, choroby, agresję i wszelkiej maści manipulantów. Takich, jak Ty, Pawle Kukizie. Uwiodłeś i zawiodłeś. Niech Ojciec i Ludzie Ci wybaczą.
Niedawno pomstowałeś na Muńka Staszczyka i Kazika Staszewskiego, bo nie poparli Cię w „jedynie słusznej” walce o JOW-y. Nadal nie wiesz dlaczego? Posłuchaj, to do Ciebie: Keszitsen kepet onmagarol