Handel, lichwa i Kościół. Trzej przyjaciele od dojenia Polaków. Nieświęta trójca, która zmieniła święta w dochodowy interes. Banki i lichwiarze wciskają wysokooprocentowane pożyczki. Handlowcy - niepotrzebne towary, które zaśmiecają nasze i bez tego zagracone domy. Kler wciska ciemnotę, która zaśmieca polskie umysły, czyniąc je coraz bardziej nietolerancyjnymi, nacjonalistycznymi, pseudopatriotycznymi, kseno- i homofobicznymi. Dlatego nie ma odwrotu od komercjalizacji kościelnych świąt. Przewaga ateistów nad wierzącymi polega na tym, że niewierzących z kasy doi tylko lichwa i handel, podczas gdy wierzących jeszcze dodatkowo Kościół.

REKLAMA
Jesteśmy w trakcie najdłuższego weekendu nowoczesnej Europy. Świętowanie zaczęło się wczoraj i potrwa do niedzieli. Zgodnie z tradycją zastaw się, a postaw się, Polacy będą kolędować po rodzinie i znajomych, obdarowywać prezentami, jeść, pić i popuszczać pasa. Spłukani, umordowani czterodniowym obżarstwem i opilstwem, odpoczną dopiero w poniedziałek. W pracy.
Boże Narodzenie to święta zakupów i biesiadowania. Wielkie żarcie całkowicie wyrugowało ze świąt pierwiastek duchowości. Zakupowe szaleństwo zaczyna się niedługo po pierwszym listopada i trwa do pierwszej gwiazdki 24 grudnia. Zarówno indywidualnie, jak i zbiorowo wyrzucamy w błoto miliony złotych. Na zazwyczaj okropne, kiczowato-świąteczne oświetlenie miast, choinki, prezenty. Kupujemy o wiele za dużo jedzenia, które się psuje i zapełnia śmietniki. Na zakupy, gotowanie, świąteczne porządki, oprócz pieniędzy, tracimy też mnóstwo czasu, który można by było spożytkować znacznie sensowniej.
Drogim Czytelniczkom i Czytelnikom oraz Redakcji mojego bloga życzę Wesołych Świat, bo skoro są one od wieków w naszym polskim kalendarzu, w dodatku dniami ustawowo wolnymi od pracy (ustawa z dnia 18 stycznia 1951 r. o dniach wolnych od pracy), to niech chociaż będą wesołe!