Przełom starego i nowego roku to czas pobożnych i niepobożnych obietnic i postanowień. Ponieważ nikt nie jest do końca zadowolony z siebie, życia, męża/żony, dzieci, psa/kota, mieszkania, pracy, wynagrodzenia, pozycji społecznej itd.itp., wszyscy postanawiają coś zmienić. Najchętniej na lepsze, ale brak pewności wcale nie zniechęca. Kusząca bywa i sama odmiana i związane z nią ryzyko. Najczęściej Polacy obiecują, że rzucą jedzenie, picie, palenie, partnerkę/partnera, a nie rzucą tylko ziemi, skąd ich ród. Ponieważ to ostatnie paru milionom już się nie udało, więc może obietnice 2014 będą nieco inne.
REKLAMA
Noworoczne postanowienia, jeśli w ogóle są realizowane, to nie dłużej niż do połowy stycznia. Dlatego po roku wracają ze zdwojoną siłą i w coraz gorszej wersji. Jeśli w 2013 roku przyrzekliśmy sobie schudnąć 5 kg, zreperować cieknący kran i wyleczyć 5 popsutych zębów, to teraz musimy już schudnąć 10 kg, zrobić sztuczną szczękę i wymienić armaturę. Dlatego, zamiast solennie przyrzekać sobie, rodzinie i światu, działajmy. Lepiej zrobić jeden mały krok do przodu niż obiecywać wielkie.
Czytelniczkom i Czytelnikom mojego bloga życzę, aby nie podejmowali żadnych noworocznych zobowiązań, a jeśli już mają taką nieodpartą potrzebę, by były one lekkie, łatwe i przyjemne. Przede wszystkim zaś, aby zostały zrealizowane.
I naważniejsze! Nie bójcie się Gendera. Episkopat Polski łże w tej sprawie, jak pies. Gender jest dobry. Gender to przyjaciel Polek, Polaków i polskich rodzin. To szansa na wzrost dzietności kobiet, bo wiecej dzieci zacznie się rodzić dopiero wtedy, kiedy społeczeństwo wyzwoli się ze stereotypu, że za wychowanie dzieci odpowiada wyłącznie matka i tylko ona ma rezygnować z kariery na rzecz pielęgnowania domowego ogniska. Gender to równe prawa i obowiązki. Niezależne od płci. Polska konstytucja jest genderowa, życie niestety nie. Musimy zmienić, bo teraz każdego dnia łamiemy konstytucyjne zapisy.
Ogłaszam ROK 2014 ROKIEM GENDERA.
KOCHAJMY GENDERA!!!
KOCHAJMY GENDERA!!!
