Wszyscy wiedzą że szkodzą, ale wielu próbuje sprawdzić, czy im też. Za pierwszym razem nawet nie zawsze smakuje, ale skoro dla towarzystwa Cygan dał się powiesić, trudno odmówić kielicha, fajki czy jointa. Młodzi chcą pokazać, że nie boją się zakazanego, wkupić w towarzystwo, nie odstawać od palących, pijących, zażywających rówieśników. Oczywiście są i przyjemne efekty: euforia albo chociaż rozkoszne uczucie lekkości. Sięgają więc po kolejną butelkę, paczkę, skręta. I nawet nie wiedzą kiedy stają się niewolnikami. Papierosów, alkoholu, trawki, narkotyków.
REKLAMA
Co jest ekscytującego w papierosach? Nieświeży oddech, śmierdzące włosy i ubrania, wypluwane płuca, poranne szukanie niedopalonego peta w popielniczce. Z drugiej strony, snujący się, niebieski dymek, chwila przerwy w rozmowie na zaciągnięcie, kółka puszczane dla zabawy. Z czasem już tylko nałogowy przymus palenia.
Co pociąga w alkoholu? Wzrastająca z każdym kieliszkiem odwaga, tryskająca słowotokiem inteligencja, piękny, lekko zamglony świat, znikające na chwilę problemy. A rano, jak śpiewał Wiesław Gołas, "Tupot białych mew o pusty pokład", trzęsące się ręce, nieodparta chęć wypicia wszystkiego, co mokre, łącznie z wodą z wazonu, a najlepiej oczywiście klina. Młodzi wpadają w nałóg już po kilku miesiącach regularnego, częstego picia. Starsi mają trochę więcej czasu na opamiętanie, ale rok czy dwa też szybko mijają i alkoholik gotowy.
Marihuana, wg jej wielbicieli, jest mniej szkodliwa niż papierosy i alkohol, a przede wszystkim nie uzależnia fizycznie. Natomiast przeciwnicy dowodzą jej dużej szkodliwości. Potwierdzają to badania prowadzone przez zespół: T.H.M. Moore, S. Zammit, A. Lingford-Hughes, T.R.E. Barnes, P.B. Jones, M. Burke, G. Lewis.
Przy przewlekłym stosowaniu marihuany pojawiają się następujące objawy: zaburzenia snu, zespół apatyczny z dominującym brakiem działania, ograniczenie kontaktów z ludźmi, zaburzenia pamięci i koncentracji uwagi, zaburzenia w przyswajaniu nowych wiadomości, myślenie porozrywane i magiczne, upośledzenie zdolności rozwiązywania problemów i planowania przyszłości, zanik zainteresowań, lęk, zaburzenia percepcji czasu, doznań i krytycyzmu. Występują też fizjologiczne objawy przewlekłego stosowania, zróżnicowane w zależności od płci. U mężczyzn jest to m.in. brak zainteresowania seksem i impotencja.
Taki zestaw skutków powinien odstraszać. A jednak w 2008 r. używało marihuany 2,9-4,3 proc. światowej populacji w wieku 15-64 lat, tj. 129-191 mln osób. W Ameryce Północnej odsetek marihuanistów szacowano na 9,9 proc., a w Europie zachodniej i centralnej na 7,7 proc.
Prawne regulacje dotyczące marihuany są zróżnicowane. Przykładowo w niektórych kantonach Szwajcarii marihuana jest legalna, jak alkohol, obłożona akcyzą i dostępna od 18 lat (alkohol od 16). W niektórych stanach USA, w Czechach, Portugalii, we Włoszech marihuana została zdepenalizowana, co oznacza całkowite zniesieniu karalności za posiadanie "niewielkich ilości" (3-10 g). We Francji posiadanie marihuany w "niewielkich ilościach" (3-10 g) jest częściowo zdepenalizowane, tj. karane jedynie mandatem. W krajach skandynawskich posiadanie marihuany jest przestępstwem zagrożonym karą więzienia. W Holandii posiadanie i sprzedaż (do 5 gramów) w tzw. coffee shopach są tolerowane, choć prawnie nielegalne, lecz obowiązuje jednorazowy limit zakupu do 5 gramów.
W listopadzie 2013 r. Urugwaj, jako pierwszy kraj na świecie, zalegalizował uprawianie, sprzedaż i zażywanie marihuany. Pozwoli to, zdaniem rządu, przejąć z rąk przestępców zyski z obrotu tym narkotykiem.
Obecnie w obiegu jest Petycja (inicjatywa obywatelska wprowadzona Traktatem z Lizbony) na rzecz legalizacji marihuany. Jeśli do 20.11.2014 r. podpisze się pod nią co najmniej milion osób z minimum siedmiu krajów UE, zostanie przedłożona Komisji Europejskiej, która może się zgodzić lub nie zgodzić z propozycją podpisanych i wystąpić lub nie z wnioskiem ustawodawczym do Parlamentu Europejskiego. Gdyby Parlament zatwierdził inicjatywę obywatelską, nowe prawo byłoby wiążące dla wszystkich krajów UE. Jest jednak mało prawdopodobne, by Komisja i PE zgodziły się na legalizację marihuany, skoro prowadzą antynikotynową batalię.
W Polsce import, produkcja, pośrednictwo w sprzedaży i samo posiadanie marihuany jest nielegalne i stanowi przestępstwo, zgodnie z ustawą z dnia 29 lipca 2005 r. z późniejszymi zmianami – o przeciwdziałaniu narkomanii (Dz. U. z 2005 r. Nr 179, poz. 1485). Za posiadanie marihuany grozi kara do trzech lat pozbawienia wolności, a za jej udzielanie innej osobie - kara do 10 lat pozbawienia wolności. Udzielanie małoletniemu jest zbrodnią, zagrożoną karą pozbawienia wolności od 3 do 15 lat.
Od kilku lat toczą się w Polsce dyskusje o legalizacji, a przynajmniej depenalizacji marihuany. W 2011 r. partia Palikota dostała się do Sejmu m.in. za obietnicę legalizacji marihuany. Do tej pory prawo nie zostało zmienione. Niewątpliwie kara więzienia za posiadanie marihuany rujnuje życie wielu ludziom. Choćby dlatego odstąpienie od karania jest wskazane. Można też zastosować model francuski i wymierzać mandaty. Dostateczną bowiem karą wydają się być katastrofalne skutki stosowania marihuany.
Natomiast legalizacja jest czymś zupełnie innym. Nawet, jeśli marihuana jest mniej szkodliwa niż alkohol i tytoń, które są legalne, to jednak bezspornie jest szkodliwa. Jej zalegalizowanie byłoby niewłaściwym sygnałem, zwłaszcza dla młodych. Konieczna jest też szeroka akcja edukacyjna. Obecny przekaz raczej zachęca do marychy, zamiast uczciwie informować o konsekwencjach jej stosowania. Do młodych najskuteczniej przemówi tytułowe hasło: "Marycha jest wrogiem seksu".
