Pal sześć, że nie chcą za Polskę ginąć ani oddać jej choćby kropli krwi. Zdecydowanie gorzej, że nie chcą dla niej żyć ani pracować. 83 Polaków na 100 myśli o emigracji. Za pracą i chlebem, ale też za dobrobytem, a choćby normalnością. Także ci, którzy zarabiają powyżej 5 tys. złotych, nie wykluczają emigracji. Nie wracają nawet wtedy, kiedy oczekiwania się nie spełniają. Godzą się na społeczną degradację, bo zazwyczaj nie mają do czego wracać.
REKLAMA
Blisko 9 na 10 polskich emigrantów deklaruje, że swoje plany na przyszłość wiąże raczej z obecnym miejscem pobytu niż ze swoją ojczyzną. Jedynie kler nie marzy o wybyciu za nieistniejące w Unii Europejskiej granice, bo wie, że nigdzie nie będzie mu tak dobrze, jak w Papalandzie.
Swobodny przepływ osób, czyli możliwość zamieszkania, podjęcia pracy i nauki w dowolnym kraju Unii, jest najbardziej cenionym przez Europejczyków unijnym prawem. Jego zręby zawarto już w traktacie rzymskim z 1957 r. Obecne uprawnienia w tym zakresie wynikają z art. 45 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej, a szczegółowe przepisy są zawarte w osobnych aktach prawnych (tzw. prawodawstwie wtórnym) oraz wypływają z orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości.
Obywatele UE mają prawo:
poszukiwać pracy w innym państwie członkowskim UE,
podejmować w takim kraju pracę bez konieczności ubiegania się o pozwolenie na pracę,
zamieszkiwać w tym kraju ze względów zawodowych,
pozostać tam nawet po wygaśnięciu umowy o pracę,
być traktowani na równi z obywatelami danego kraju w zakresie zatrudnienia, warunków pracy i innych przywilejów socjalnych i podatkowych,
Korzystać w określonym zakresie ze swojego zabezpieczenia społecznego i ubezpieczenia zdrowotnego w kraju, w którym poszukują pracy.
poszukiwać pracy w innym państwie członkowskim UE,
podejmować w takim kraju pracę bez konieczności ubiegania się o pozwolenie na pracę,
zamieszkiwać w tym kraju ze względów zawodowych,
pozostać tam nawet po wygaśnięciu umowy o pracę,
być traktowani na równi z obywatelami danego kraju w zakresie zatrudnienia, warunków pracy i innych przywilejów socjalnych i podatkowych,
Korzystać w określonym zakresie ze swojego zabezpieczenia społecznego i ubezpieczenia zdrowotnego w kraju, w którym poszukują pracy.
Swoboda zamieszkania gdziekolwiek na obszarze UE nie jest bezwarunkowa. Na mocy dyrektywy 2004/38/WE, po trzech miesiącach obywatel UE musi spełnić określone warunki prawne, aby nie obciążać kraju przyjmującego. Podstawowe zasady swobodnego przepływu pracowników obowiązują również w państwach należących do Europejskiego Obszaru Gospodarczego, tj. w Islandii, Liechtensteinie i Norwegii.
Obecnie 14 mln obywateli UE mieszka w innym państwie członkowskim niż kraj ich pochodzenia, w tym 2 mln Polaków. Najpopularniejsze dla obywateli III RP kierunki emigracji to Niemcy, Anglia, Skandynawia, Holandia, USA. Do Stanów chcą jechać głównie młodzi, do Skandynawii - wszyscy. Do Niemiec i Wielkiej Brytanii przede wszystkim inżynierowie i lekarze.
Odsetek polskich emigrantów (5 proc) jest prawie dwukrotnie wyższy niż średnio w UE, gdzie wynosi 2,8 proc. Oznacza to, że Polacy w większym stopniu niż inne narody pracują na wzrost gospodarczy obcych, choć unijnych krajów. Zwłaszcza, że zagranicą są zdecydowanie bardziej pracowici niż w Polsce.
67 proc. Europejczyków uważa, że swobodny przepływ osób w UE przynosi ich państwu korzyści gospodarcze. I oczywiście mają rację. Przykładowo, składki i podatki płacone przez imigrantów z Unii Europejskiej do brytyjskiego budżetu przekraczają aż o 37 proc. zabezpieczenia socjalne, jakie w zamian otrzymują. Wg. Office for Budget Responsibility, dzięki imigrantom brytyjski PKB w latach 2021–2031 PKB będzie wzrastał w tempie 2,7 proc. rocznie zamiast 2,1 proc., a dług publiczny wyniesie w 2062 r. 50 proc. PKB, a nie 90 proc.
Na emigracji z Polski najwięcej, oprócz Wielkiej Brytanii, skorzystają Niemcy. GUS szacuje, że w latach 2014-2020 Polacy przysporzą Brytyjczykom 63,7 mld euro, a Niemcom 50 mld euro. Irlandia zyska 11,8 mld, Włochy i Holandia po 9,7 mld, Francja - 6,3 mld, Belgia 4,8 mld, Szwecja - 3,8 mld, Hiszpania -3,7 mld euro. Łącznie we wszystkich 27 krajach będzie to 172 mld euro, czyli 688 mld zł., co średniorocznie wynosi 98,3 mld zł. Bogaty z Polski kraj, skoro stać nas na takie prezenty.
Odpływ 2 milionów potencjalnych pracowników powoduje wymierne straty polskiej gospodarki. Są one zróżnicowane w zależności od regionu, gdyż emigracja nie jest równomierna geograficznie. W latach 2014-2020 największy ubytek w tworzeniu PKB (ponad 11,5 mld euro) dotknie cztery województwa: śląskie, małopolskie, dolnośląskie i podkarpackie. Kolejne dziewięć (mazowieckie, pomorskie, lubelskie, podlaskie, warmińsko-mazurskie, opolskie, zachodniopomorskie, wielkopolskie i kujawsko-pomorskie) straci 6,9-9,6 mld euro. Emigranci z pozostałych województw, czyli łódzkiego, świętokrzyskiego i lubuskiego mają niewielki potencjał tworzenia PKB innym krajom.
Jedynie mieszkańcy Mazowsza, Wiekopolski oraz woj. łódzkiego i śląskiego tworzą więcej PKB w kraju niż na emigracji. Reszta województw jest pod kreską, co znaczy, że ich potencjał emigracyjny jest większy niż krajowy. Największa strata dotyczy woj. podkarpackiego.
Migracja wywołuje też wiele problemów społecznych i rodzinnych. W skali makro to przede wszystkim osłabienie potencjału demograficznego, zniekształcenie struktury wieku i wykształcenia, drenaż mózgów. W skali mikro - rozpad rodzin, eurosieroctwo, uzależnienie od nadsyłanych transferów finansowych. A trzeba przyznać, że są one wciąż duże. W 2012 r. do Polski wpłynęło od emigrantów ponad 5,4 mld euro. To wprawdzie 2,2 mld euro mniej niż w rekordowym 2007 r., ale w dalszym ciągu dużo. Taki zastrzyk finansowy zwiększa zamożność krajowych beneficjentów, przyczynia się do większego popytu konsumpcyjnego i wydatków inwestycyjnych.
W walce z emigracją rząd jest bezradny. Jedyne, co do tej pory robi, to powtarzanie, że emigranci powinni wracać, bo Polska jest cudowna. To dalece niewystarczające. Potrzeba milionów nowych miejsc pracy, godziwego wynagrodzenia i sprawiedliwego państwa. W przeciwnym razie jeszcze długo będziemy w Polsce wychowywać i kształcić przyszłych emigrantów, którzy pomogą budować dobrobyt w innych krajach.
