W świetle obiecywanych trzynastek i czternastek dla emerytów nie sposób nie zapytać o okradanie, w majestacie prawa, przez państwo polskie, kobiet z rocznika 1953 i zmuszanie ich do długich batalii sądowych, pomimo ogólnej wiedzy, że racja jest po ich stronie.
REKLAMA
O tym problemie nie usłyszymy w mediach. Nie poruszają go również politycy żadnej z partii. Ten dramat rozgrywa się na salach sądowych, narażając polskiego podatnika na kolejne koszty.
Od lat, panie urodzone w roku 1953 zgłaszały, iż ich emerytury są zbyt niskie w stosunku do przepracowanej ilości lat i odprowadzonych składek. Okazało się, że istotnie mają rację. W obliczeniach Zakładu Ubezpieczeń Społecznych był błąd, skazując je na nieproporcjonalnie niskie emerytury.
W dniu 21 marca 2019 roku Trybunał Konstytucyjny ogłosił wyrok potwierdzający niezgodność sposobu przyznawania tych emerytur z Konstytucją Rzeczpospolitej Polskiej.
Kobietom z rocznika 1953, które nabyły prawa do emerytury przed 1 stycznia 2013 roku, pozwolono wnieść skargę do organu rentowego o wznowienie postępowania, w celu ponownego – prawidłowego przeliczenia emerytury.
Jak na ironię, po tylu latach zaniżania emerytur, tym starszym paniom dano zaledwie miesiąc na podjęcie tego typu działań. Do wielu z nich informacja o takiej możliwości dotarła dopiero po 21 kwietnia 2019 roku.
Niestety po tej dacie ZUS kolejne odwołania i podania o przeliczenie emerytur kieruje do sądu, a panie które ukończyły 66 lat czekają kolejne rozprawy.
Być może w ogniu kampanii wyborczej zamiast obiecywać kolejne kosztowne bonusy społeczne należałoby rozwiązać ten realny problem tak, aby Polska była państwem sprawiedliwości społecznej, a prawo nie służyło do dyskryminacji słabszych obywateli.
