Większość komentatorów opisując zachowanie Jarosława Kaczyńskiego szuka racjonalnego wytłumaczenia niechęci, a wręcz agresji wobec rządzących. Mówią o jego bólu po stracie brata i bratowej, o wraku samolotu, o wciąż nie wyjaśnionych wielu kwestiach dotyczących tragedii smoleńskiej. Nie będę ukrywał, iż również jestem pod wrażeniem zachowania Jarosława Kaczyńskiego, Antoniego Macierewicza i wielu innych członków PiS. Usiłując ich zrozumieć sięgnąłem do badań prowadzonych przez psychologów. I tak czytam w książce Raj Persauda „Pozostać przy zdrowych zmysłach” (s.57), w której ten brytyjski psychiatra, powołując się na wyniki badań pisze :

REKLAMA
„Rzeczywisty lub nawet wyimaginowany wróg odgrywa niezwykle pożyteczną, unifikującą rolę społeczną. Posiadanie zewnętrznego obiektu naszych agresywnych skłonności zabezpiecza nas przed zwracaniem ich przeciwko samemu sobie……..potrzebujemy czegoś lub kogoś, kogo moglibyśmy przeklinać i obwiniać o wszystko…Jeśli utracimy ten obiekt nienawiści, zaczynamy nienawidzić samych siebie. Dla niektórych nienawiść jest wręcz jedynym sensem istnienia, a zatem jedynym co trzyma ich przy życiu.”
Z kolei w poszukiwanie argumentów uzasadniających niechęć czy agresję, bierze udział część mózgu odpowiedzialnego za myślenie. Im człowiek posiada wyższe IQ, tym łatwiej mu je znaleźć. Pokazują to badania mózgu prowadzone przez neurobiologów.
Czy polityków zjawisko to nie dotyka ?