Kiedy 13 grudnia 1981 roku podczas porannej mszy św. śpiewałem wraz z innymi „ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie” , trudno mi było powstrzymać łzy. Bardzo podobnie czułem się śpiewając tę pieśń podczas spotkania młodzieży z Janem Pawłem II w 1983 roku w Częstochowie. Ten szczególny nastrój potęgował fakt, iż trzymałem wtedy w ręku biało-czerwoną flagę z napisem Solidarność. Po 1989 roku będąc w kościele znowu śpiewałem tę wyjątkową pieśń, ale tym razem „ojczyznę wolną pobłogosław Panie” . Miałem już nadzieję, że tak będzie zawsze, a tymczasem….

REKLAMA
Dziś oglądając sprawozdania z manifestacji organizowanych przez PiS znowu słyszę „ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie”.
Po głębszej refleksji doszedłem do wniosku, iż w chwili obecnej również w pełni uzasadnione są te słowa. Pilnie potrzebujemy dziś ojczyznę wolną od nienawiści i agresji, wolną od podziałów, wolną od ludzi, którzy nie potrafią „miłować bliźniego swego”, gdyż „ nie miłują siebie samego”. A kiedy Bóg nas wysłucha będzie nam zdecydowanie łatwiej integrować się w działaniach na rzecz naszej ojczyzny. Myślę, że przyłączę się do uczestników manifestacji organizowanych przez PiS i z całego serca będę śpiewał „ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie”.
Tylko nie wiem, czy oni te słowa rozumieją tak samo jak ja.