W obliczu wiedzy jaką dostarcza nauka w zakresie funkcjonowania umysłu człowieka, niekiedy śmieszą mnie wypowiedzi ludzi, którzy zapewniają, że ich decyzje i wybory są racjonalne i mają swoje uzasadnienie podytkowane głównie faktami. Taką argumentacją przedstawia m.in. wielu wyborców Francois Hollande - nowego prezydenta Francji, jak również ci dążący do zmiany władzy w Polsce.

REKLAMA
Wypracowanie naszych decyzji i wyborów zawsze (!) rozpoczyna się od analizy sytuacji przez pryzmat bezpieczeństwa. Dawniej było to głównie bezpieczeństwo fizyczne, dziś jest to bezpieczeństwo bytowe jak również relacyjne. Oznacza to, że nasze zachowanie i postawa ma zapewnić nam środki do życia, jak również odpowiednią jakość relacji z innymi. Takich relacji, w których jesteśmy akceptowani i szanowani. Ocena stanu bezpieczeństwa odbywa się poza naszą świadomością, co oznacza, że ma miejsce poza mózgiem myślącym. Ten zaczyna pracować kiedy zakończy swoją ocenę nieświadomy mechanizm bezpieczeństwa.
To co powszechnie ludzie nazywają racjonalnym myśleniem, odbywa się pod dyktando dokonanej wcześniej oceny, która najczęściej w wyniku zawyżonego poziomu lęku, jest nieadekwatna do rzeczywistości.
Zastanawiam się jak długo jeszcze ludzie, wbrew „twardym danym” jakie podaje nauka, będą uzasadniali swoje decyzje i wybory twierdząc, że podyktowane są głównie racjonalnymi przesłankami? Jak długo jeszcze w swoich obawach i uprzedzeniach nie będą dostrzegali udziału własnych lęków?