Informacje medialne po 12 czerwca poza radością z remisu z Rosją, zdominowane były wyczynami polskich kiboli. Ocena skutków ich zachowań jest jednoznaczna : ponieśliśmy niepowetowane straty wizerunkowe. Jednocześnie daje się zauważyć powszechne oczekiwania co do wysokich kar. Nie ma jednak jednomyślności, co do przyczyn zachowań kiboli.
REKLAMA
Wskazując na przyczyny jedni mówią o prowokacyjnym zachowaniu Rosjan, inni o błędzie władz, które wydały zgodę na przemarsz Rosjan. W większości komentarzy, przyczyna i skutek tych wydarzeń leżą blisko siebie. Tymczasem łańcuch przyczynowo - skutkowy jest znacznie dłuższy. Pierwotne przyczyny umiejscowione są w historii kontaktów polsko – rosyjskich i to jeszcze daleko przed Jałtą. Bez wątpienia 10 kwietnia 2010 roku, a może bardziej sposób interpretacji tamtej tragedii ma swój wyjątkowo silny wpływ na wielu Polaków. Jednak nie tylko historia i 10 kwietnia, leży u podstaw antyrosyjskości niektórych wpływowych polityków jak również części Polaków i kiboli. Ważne są również ich predyspozycje osobowościowe. Mówię o tym od dawna i to do znudzenia. Dopóki w analizach takich wydarzeń jak te z 12 czerwca, nie będzie uwzględniony znaczący wpływ destrukcyjnej osobowości, dopóki głośno i jednoznacznie nie będzie wyartykułowane, że zadymiarze mają poważne problemy z samym sobą, dopóty trudno będzie wyeliminować ich destrukcyjne zachowania. Niezbędna jest powszechna świadomość, że antyrosyjskość to długi łańcuch przyczynowo - skutkowy, w którym znaczące miejsce zajmuje osobowość tych, którzy czują dużą niechęć do Rosjan.
