I tak po raz kolejny rozgorzała dyskusja na temat wolności słowa. Jej prowokatorami tym razem stali się Kuba Wojewódzki oraz Michał Figurski. Bez takiej prowokacji niemożliwa byłaby dyskusja o tym, czy wolność słowa ma swoje granice, czy też jej miarę są niczym nie ograniczone wypowiedzi.

REKLAMA
Mam nadzieję, że to co powiedział Wojewódzki i Figurski, wywoła reakcję nie tylko skierowaną na tych panów, ale również będzie prowokacją do zweryfikowania pojęcia wolności słowa. Pojęcia, na które bardzo często powołują się również politycy.
Okazuje się, że dla wielu wolność słowa oznacza zupełny brak granic w wyrażaniu własnych sądów i przekonań. I nie ma znaczenia, czy wywołują one poczucie krzywdy, niesprawiedliwości, czy sprawiają komuś przykrość. Najważniejsze dla takich ludzi jest budowanie własnego statusu. Krytyka, obśmiewanie innych, to często stosowane przez nich narzędzia.
Nie zgadzam się z tak pojmowaną wolnością słowa. Nie zgadzam się z akceptacją zachowań, które krzywdzą innych, nie tylko fizycznie, ale i psychicznie. Wolność nie oznacza, że wolno wszystko. Mam nadzieję, że konsekwencje poniosą nie tylko Wojewódzki i Figurski, ale i politycy, którzy swoimi wypowiedziami naruszają godność drugiego człowieka.