Z pewną dozą zazdrości czytam o specyfice kultury Dalekiego Wschodu, gdzie myślenie kolektywistyczne dominuje nad indywidualistycznym. Z punktu widzenia relacji społecznych bez wątpienia myślenie w kategoriach „my” (kolektywistyczne) jest zdecydowanie bardziej korzystne od myślenia w kategoriach „ja” (indywidualistyczne). Niestety jesteśmy zdominowani tradycjami Zachodu, stąd ważniejsze dla nas jest budowanie własnej pozycji, obrona własnych racji i szukanie okazji do zaakcentowania własnego „ja”. Od kilku lat włączyłem się w budowanie społeczeństwa obywatelskiego na wsi gdzie mieszkam. To właśnie moje doświadczenia w konfrontacji z kulturą Dalekiego Wschodu jest źródłem mojej zazdrości.
Kiedy „my” stanie się ważniejsze od „ja” ?
REKLAMA
Okazuje się, że Amerykanin, który chciałby w Japonii rywalizować z innymi, promować siebie nie licząc się z odczuciami innych, nie znalazłby tam dla siebie miejsca. Japońskie przysłowie mówi : Gwóźdź, który wystaje będzie wbity. Jak wielu w naszej kulturze dąży do tego, aby być tym „wystającym gwoździem”. Jak wielu udział w grupowym działaniu traktuje jako okazję do tego by zabłysnąć. Jest jeszcze coś co mnie zaintrygowało. Okazuje się, że w kulturze Dalekiego Wschodu porażka jest ważniejsza niż sukces, gdyż jest informacją, co można zmienić , udoskonalić. Prof. Paweł Boski, który jest psychologiem kulturowym twierdzi, że : japońskie hansei, czyli refleksja nad własnymi niedociągnięciami, jest przeciwieństwem amerykańskiej koncentracji na mocnych stronach.
Patrząc na kulturę Dalekiego Wschodu, zastanawiam się, na ile możliwe jest zaadoptowanie jej wzorców w społeczności, w której mieszkam ? Czy możliwe jest zdjęcia z piedestału „ja”, na rzecz „my” ?
Więcej:
Obyczaje