Kiedy na ostatnim posiedzeniu sejmu posłowie odrzucili propozycję debaty nad ustawą o związkach partnerskich, na ręce marszałek Ewy Kopacz wpłynęło podziękowania ze strony przewodniczącego Rady ds. Rodziny Konferencji Episkopatu Polski bp Kazimierza Górnego. Napisał w nim : „Z wielkim uznaniem przyjmujemy informację o stanowisku większości Pań i Panów Posłów, którzy podczas głosowania bronią godności małżeństwa i rodziny. Za ich świadectwo składamy podziękowanie”.

REKLAMA
Żyję w związku partnerskim od ponad 10 lat. Kiedy jestem z moją partnerką w miejscach publicznych, czy w gronie znajomych, to nie dostrzegam abyśmy w jakiś sposób podważali godność małżeństwa i rodziny. Zdarza się, że ci, którzy nie znają naszych relacji, poprzez postawę jaką prezentujemy wobec siebie i innych, postrzegają nas jako wzór małżeństwa. W moim odczuciu Kościół w wystarczająco bolesny dla mnie sposób odniósł się do faktu, że jestem w związku partnerskim nie dopuszczając mnie do komunii świętej. Dokładnie pamiętam moje uczucia kiedy na sali szpitalnej ksiądz udzielał komunii innym chorym, którzy jak ja walczyli z chorobą nowotworową. Ja byłem pozbawiany tego tak ważnego w takich chwilach wsparcia. Brak odpowiednich uregulowań prawnych spowodował, że moja partnerka musiała kłamać, że jest moją żoną, aby zasięgnąć informacji o moim stanie zdrowia.
Trudno mi zrozumieć stanowisko Kościoła. Nawet jeżeli według niego życie w związku partnerskim jest grzechem, to moim zdaniem nie jest rolą Kościoła potępianie tych, którzy z jakichś powodów wybrali taką formę bliskich relacji. Chyba, że inaczej niż przedstawiciele Kościoła Katolickiego rozumiem słowa zapisane w Biblii: Umiłowani, nie wymierzajcie sami sobie sprawiedliwości, lecz pozostawcie to pomście [Bożej]! (Rz 12.19), Przestańmy więc wyrokować jedni o drugich…(Rz. 14.13)